Wprowadzenie do anarchafeminizmu (anarchofeminizmu)

Artykuł pierwotnie ukazał się w piśmie „SILNE. Aperiodyk społeczny” nr. 4/2021, s. 38-54

Proste, a do tego precyzyjne zdefiniowanie anarchizmu feministycznego jest problematyczne. Trudność stanowi nawet samo nazewnictwo. Mianowicie zarówno w polskiej, jak obcojęzycznej literaturze omawiany nurt bądź tradycja występuje na równi pod dwoma dodatkowymi nazwami: anarchofeminizmu (anarcho-feminism) lub anarchafeminizmu (anarcha-feminism). Oczywiście drugie pojęcie ma silniej uwydatniać rolę kobiet w ruchu i myśli anarchistycznej, jak i w ogóle szersze skupienie się na zagadnieniu opresji, pozycji czy ogółem szeroko rozumianej kwestii kobiecej. Z kolei pierwsze określenie ma uwypuklać połączenie anarchizmu feministycznego z anarchizmem, podkreślając, iż jest to prąd wewnątrz myśli i ruchu anarchistycznego, podobnie jak: anarchosyndykalizm, anarchokomunizm, anarchoindywidualizm, itd. W niniejszym artykule stosuję oba pojęcia zamiennie, jako synonimy.

Od razu też zaznaczę, iż powyższe wprowadzenie nie jest nieistotnym szczegółem bądź banałem. Sygnalizuje ono bowiem problem anarchizmu z kobiecą kwestią i to pomimo pozornie tautologicznego charakteru samego pojęcia „anarchizmu feministycznego”1. Celem anarchizmu pozostaje bowiem wolność wszystkich ludzi, poprzez doprowadzenie ich do samodzielnego wyzwolenia się, spod wszelkich form opresji, asymetrii, hierarchii oraz dominacji, czego zwieńczeniem byłoby ustanowienie bezpaństwowego społeczeństwa, opartego na wolnej organizacji wyrażającej równość, solidarność i pomoc wzajemną. Jak pisał bowiem Erich Muhsam: „jesteśmy anarchistami dla wolności, jesteśmy socjalistami i komunistami dla wolności, walczymy o równość, wzajemność, samo-odpowiedzialność dla wolności, jesteśmy federalistami i internacjonalistami dla wolności”2.

(więcej…)

Róża Luksemburg a globalizacja

maxresdefault-3

Badania, teorie oraz podejścia wobec zagadnienia globalizacji nigdy nie tworzyły w naukach społecznych zwartego bloku. Pojęcie to zgłębiane jest bowiem z wielu perspektyw: ekonomicznej, kulturowej, politycznej, społecznej, czy też technologicznej. W dodatku wszystkie one są skrajnie rozproszone i zróżnicowane, acz jednocześnie powiązane oraz współzależne względem siebie. Rodzi to jednak ogólną niespójność w interpretowaniu tego procesu, w tym również ocenianiu jego skali oraz znaczenia. Zaobserwować można, iż dominuje zasadniczo perspektywa ekonomiczna lub łącząca aspekt kulturowy z ekonomicznym. Ponadto większość badaczy oraz komentatorów wiąże ten proces z ekspansją neoliberalizmu (np. P. Almeida oraz H. Johnston[1], Alejandro Colás[2], Earl Conteh-Morgan[3], D. Harvey[4], N. Klein[5], Andre Mommen[6], Joseph Stiglitz[7], czy P. Wielgosz[8]) lub kapitalizmu w ogóle (np. Leslie Sklair[9]). To pierwsze podejście zazwyczaj traktuje globalizację jako coś wyjątkowego, unikalnego i niespotykanego nigdy wcześniej w historii. To drugie z kolei pozostaje najczęściej w zgodzie (lub po prostu z niego wynika) z marksowską perspektywą odnoszącą się wobec dynamiki wchłaniania oraz kapitalistycznej subsumpcji[10]. Powoduje to najczęściej odrzucenie przekonania o „wyjątkowości globalizacji” (jak np. czyni to Samir Amir[11]). Naturalnie, nie są to wszystkie podejścia oraz perspektywy. Analogicznie nie wszystkie kwestionujące „wyjątkowość globalizacji” wychodzą z założeń marksistowskich. Przykładowo na poczet tego nurtu zaliczyć można Rawiego E. Abdelala[12], czy nawet post factum Karla Polanyiego[13]. Akademicy w obrębie nurtu marksistowskiego, negującego wyjątkowość globalizacji, w swoim przekonaniu, rozwijają tezy, obserwacje oraz odkrycia poczynione przez Karola Marksa, Fryderyka Engelsa oraz Różę Luksemburg. Dotyczy to zarówno opisu ogólnej dynamiki oraz ekspansji kapitalistycznej dążącej do objęcia całego świata oraz stworzenia rynku światowego, jak i określonych mechanizmów oraz narzędzi niezbędnych w tym procesie. Nade wszystko dotyczy do wyodrębnienia znaczenia długu publicznego, obsługi kredytu oraz powstania grupy finansistów[14]. Świat opisywany przez K. Marksa bowiem, w ocenie niektórych uczonych, jak np. Erica Hobbsbawna, silnie przypominał zglobalizowaną rzeczywistość lat 90-tych XX wieku[15].

(więcej…)

Stirnerowskie wprowadzenie do „religii politycznej” Rudolfa Rockera

Max Stirner

Max Stirner

Wprowadzenie pojęcia „religii politycznej” przez Rudolfa Rockera do myśli politycznej[1] posiadało istotne znaczenie, zarówno dla dalszego rozwoju anarchistycznej filozofii i kultury politycznej[2], jak i analizy systemów totalitarnych. Prawdopodobnie bowiem Rocker jako pierwszy, właśnie na kanwie koncepcji „religii politycznej”, dokonał całościowej i koherentnej dekonstrukcji niemieckiego nazizmu. W ten sposób ukazał nie tylko jego totalitarny, barbarzyński czy nieludzki charakter, ale jeszcze przed wdrożeniem przez reżim polityki „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” (Endlösung der Judenfrage), niemiecki anarchista antycypował zamiar dokonania przez nazistów największego w dziejach ludobójstwa. Równocześnie dowodził religijnego, a więc z natury irracjonalnego i opartego na alienacji, charakteru nazizmu. Chociaż współcześnie jego analiza, zawarta w fundamentalnej pracy Nationalism and Culture[3] – skończonej przez niemieckiego anarchistę na krótko po dojściu przez Hitlera do władzy w Niemczech i tuż przed jego ucieczką z tego kraju – została zapomniana przez naukowców, to jednak w okresie Drugiej Wojny Światowej oraz bezpośrednio po jej zakończeniu posiadała istotny wpływ na anglosaskie nauki społeczne, będąc przez wiele lat podstawową pracą odnoszącą się wobec problematyki nazistowskiego totalitaryzmu.

(więcej…)

Kapitał, rynek i nazizm – „zorganizowany kapitalizm” w III Rzeszy

Ostatnio jednym z częściej powtarzanych mitów w dyskursach tworzonych przez pewną część skrajnej prawicy, jest to jakoby nazizm i III Rzesza były jakąś formą wariacji „socjalizmu”. Wielokrotnie stanowi to oczywisty i celowy zabieg manipulacyjny, element walki politycznej o hegemonię, który ma zdyskredytować lewicowego oponenta, czasem jednak wynika z czystej niewiedzy oraz ignorancji lub też wolnorynkowego fundamentalizmu. W niniejszym artykule zajmuję się tymi dwoma ostatnimi grupami, które najczęściej w pewnym stopniu łączą się lub nakładają się na siebie.

(więcej…)

Rewolucyjny syndykalizm we Francji – Rozłam w CGTU i powstanie CGT-SR (1922-1932)

Podział CGT i wyodrębnienie się CGTU jako formalnie samodzielnej centrali związkowej oznaczało, iż zniknęło jedyne spoiwo, które pozwalało na współpracę ze sobą przedstawicieli tak odmiennych nurtów wewnątrz jednej organizacji związkowej. W obliczu takiej sytuacji, wyłącznie kwestią czasu wydawał się początek konfliktu o dominację w nowej organizacji pomiędzy trzema frakcjami ją tworzącymi: anarchosyndykalistami, komunistami oraz „czystymi rewolucyjnymi syndykalistami”. Z drugiej strony, rana po podziale CGT była jeszcze bardzo żywa, stąd też wszystkie strony starały się początkowo odwlec nieuniknione.

(więcej…)

Rewolucyjny syndykalizm we Francji – Wielka Wojna i dywersyfikacja ruchu (1912-1922)

Oficjalne poparcie francuskiego zaangażowania w Wielką Wojnę przez kierownictwo CGT i przystąpienie przez Konfederację do L’union sacrée („Święty Sojusz”) stanowi jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii dotyczących historii francuskiego ruchu robotniczego, która dla wielu stanowiła egzemplifikację klęski internacjonalizmu, solidarności oraz antymilitaryzmu. Niemniej sam fakt poparcia wojny przez CGT przysłonił inny znaczący aspekt – Konfederacja do ostatnich dni pokoju prowadziła konsekwentną działalność antywojenną i starała się zapobiec wojnie.

Ponadto pięć z sześciu najważniejszych konfederacji rewolucyjno-syndykalistycznych bądź anarchosyndykalistycznych w Europie, czyli: CNT, FVdG, NAS, SAC oraz USI (z zastrzeżeniem, iż istniała weń silna frakcja prowojenna) pozostało wierne zasadom internacjonalizmu, sprzeciwiając się sukcesywnie wojnie. Dlatego też na rewolucyjny syndykalizm i anarchosyndykalizm można spoglądać jako na ruch, który pozostawał autentycznie antywojenny i pragnął zapobiec podporządkowania interesów klasowych, interesom państwa (Darlington 2006, s. 983). Uwidoczniło to jednoznacznie wierność ruchu syndykalistycznego oraz anarchosyndykalistycznego wobec zasady internacjonalizmu, w przeciwieństwie do ruchu socjalistycznego, który w większości (wyjątek stanowiły partie socjalistyczne Rosji, Bułgarii i Serbii) dał się ponieść nacjonalistycznej fali popierając wojnę.

(więcej…)

Rewolucyjny syndykalizm we Francji – konsolidacja ruchu (okres 1902-1912)

CHT163881 Fernand Pelloutier (1867-1901) (b/w photo) by French School, (19th century) oil on canvas Musee Social, CEDIAS, Paris, France Archives Charmet French, out of copyright

Fernand Pelloutier

Jednym z najważniejszych celów jaki stawiali sobie francuscy syndykaliści, było zjednoczenie całego ruchu związkowego we Francji. Dlatego też nim jeszcze powstało CGT (Confédération générale du travail), wielu aktywistów i animatorów ruchu robotniczego pragnęło zjednoczenia sekcji zawodowych/branżowych z Giełdami Pracy. Stąd też podejmowali inicjatywy na rzecz scalenia, wpierw FNS i FBT, a następnie CGT i FBT. Wszak nie należało to jednak do najłatwiejszych zadań, jako że istniało wiele przeszkód, w tym nade wszystko osobisty konflikt pomiędzy F. Pelloutierem (sekretarzem generalnym FBT) a A. Lagailsem[1] (sekretarzem generalnym CGT) oraz ogólna słabość CGT w początkowym okresie kształtowania się federacji, w wyniku czego działacze FBT nie sądzili, aby CGT było zdolne do urzeczywistnienia ich marzenia o stworzeniu federalistycznej organizacji o charakterze horyzontalnym i wertykalnym zarazem.

(więcej…)

Rewolucyjny syndykalizm we Francji – geneza i powstanie Giełd Pracy oraz CGT

P.J. Proudhon

P.J. Proudhon

Początkowy okres rozwoju francuskiego ruchu anarchistycznego (tj. do lat 60-tych XIX wiek), to bezsprzeczna dominacja proudhonistów[1], którzy skupiali się głównie na tworzeniu towarzystw kredytowych i stowarzyszeń robotniczych. Jednakowoż pomimo faktu, iż we Francji proudhonizm cieszył się najdłużej, wśród państw Europy rzecz jasna, popularnością wśród najmitów oraz chłopów, to wraz z ukształtowaniem się anarchokolektywizmu zaczął tracić na popularności na rzecz bakunizmu, co przyspieszaniu uległo po upadku Komuny Paryskiej, kiedy to większość francuskich anarchistów przeszła już na pozycje anarchokolektywistyczne[2].

Wszak nie ulega żadnym wątpliwościom, iż dla XIX wiecznych anarchistów najważniejszym wydarzeniem było powstanie Komuny Paryskiej (1871), która w mniemaniu orędowników idei nieograniczonej wolności stanowiła pierwszą poważną próbę urzeczywistnienia zasad federalizmu. Co istotniejsze, Komuna ostatecznie utwierdziła anarchistów odnośnie słuszności idei wolnej komuny i ich federacji.

(więcej…)

Losy polskiego młodosyndykalizmu (cz2)

Pierwsze miesiące formowania nowej organizacji, którą roboczo określano wówczas ZPMD-Lewica, nazwać można okresem ideowo-programowym. Wówczas to lewica zpmdowska pragnęła określić swą tożsamość, cele, charakter i idee młodosyndykalizmu, w czym była niezwykle aktywna publikując liczne artykuły teoretyczne na łamach nowo utworzonej „Przebudowy”, w redakcji której – nawiasem ujmując – znalazło się aż 4 anarchistów. Ponadto animatorom udało się wówczas stworzyć zręby organizacji w kilku miastach, jak w: Warszawie, Łodzi, Częstochowie, Radomiu, Sosnowcu, Katowicach, Chorzowie, Krakowie, Lublinie, Lwowie, Wilnie, Toruniu, Grudziądzu i Gdyni. Same zaś stosunki z umiarkowanym ZPMD pozostawały dosyć napięte. Przykładowo na łamach „Przebudowy” ZPMD-Lewica oskarżało ZPMD-prawicę o służalstwo względem władz, co wynikać miało z posiadania pewnej psychicznej konieczności przebywania blisko rządzących1.

(więcej…)

Losy polskiego młodosyndykalizmu (cz.1)

Zwiazek Mlodziezy Polskiej "Zet"

Zwiazek Mlodziezy Polskiej „Zet”

Korzeni polskiego ruchu syndykalistycznego doszukiwać się możemy w Związku Polskiej Młodzieży „ZET”, czy ujmując szerzej – w całym ruchu zetowym, który po odzyskaniu niepodległości znalazł się w pewnej ideologicznej próżni. Z jednej bowiem strony, większość zetowców przekonana była o przełomowości czasów, w którym przyszło im żyć. Z drugiej jednak, znaczna część tego środowiska zradykalizowała się, wyrażając przekonanie jakoby „stare” ideologie oraz ruchy, takie jak socjalistyczny czy endecki, wyczerpały się i zbankrutowały, co podążało wraz z zaaprobowaniem idei walki klas, krytyką kapitalizmu oraz własności prywatnej, a także uwidocznianiem się tendencji prosyndykalistycznych.

Coraz bardziej syndykalistyczna była także krytyka polityki, parlamentaryzmu oraz głównych sił politycznych w Polsce – socjalizmu i endecji. Prosyndykalistyczne środowiska zetowe potępiały PPS za przeistoczenie się w partię inteligencką, sam zaś socjalizm polityczny wyrażany w duchu II Międzynarodówki, zaczęto interpretować jako ideologię, która zintegrowała się z kapitalistycznym porządkiem, wobec czego sama także służyć miała asymilacji najmitów z istniejącym ładem, co wyraźnie nawiązywało do poglądów K. Zakrzewskiego. W przypadku krytyki endecji podnoszono jej antyspołeczne nastawienie oraz zwracano uwagę, iż ruch ten reprezentuje głównie interesy kapitału, w imieniu którego wyrzec się miał nawet walki z zaborcą. W przeciwieństwie jednak do syndykalistów z krajów zachodnich, rodzący się rodzimy syndykalizm nie tylko nie zakwestionował państwa i patriotyzmu, ale uczynił z nich filary rodzącej się ideologii oraz ruchu. Wszakże nie oznacza to, iż cały ruch zetowy przeszedł na pozycje syndykalistyczne. Niemniej syndykalizm stał się jednym z bardziej wpływowych prądów obecnych w tym środowisku.

(więcej…)

Terror jako podstawa państwa frankistowskiego

Gen. F. Franco

Gen. F. Franco

Reżim frankistowski odznaczał się niespotykaną brutalnością oraz skalą represji, tak wielką, że niektórzy historycy sugerują nawet, iż przemoc „Nowego Państwa” (Nuevo Estado) przewyższała terror nazistowski, włoski, austriacki czy węgierski1. Tego rodzaju sformułowania wydają się oczywiście przesadzone. Nie zmienia to jednak istotnego faktu – skala represji oraz prześladowań, a przede wszystkim brutalność, skrupulatność, metodyczność oraz stopień zorganizowania muszą budzić przerażenie i obrzydzenie. Prawdopodobnie nawet naziści tak mocno nie zdołali odczłowieczyć swych wrogów, jak uczyniła to hiszpańska prawica. Umożliwiło to „Nowemu Państwu” wymordowanie pomiędzy 1936 a 1947 rokiem (czyli do momentu likwidacji ostatniego obozu koncentracyjnego) być może nawet do 500 tysięcy osób, a setki tysięcy kolejnych uwięzić oraz/lub zmusić do przymusowej pracy (system pracy przymusowej istniał do 1962 roku).

Naturalnie, metody, cele oraz intensywność terroru ewoluowały i ulegały zmianom w czasie. Początkowo nieskoordynowany „gorący terror” (terror caliente), szybko zastąpił znacznie bardziej scentralizowany, planowany, metodyczny oraz skoordynowany terror masowy, którego celem i punktem odniesienia pozostała cała populacja Hiszpanii, by po skonsolidowaniu reżimu ustąpić miejsca bardziej selektywnym represjom, ukierunkowanym ku konkretnym jednostkom, wrogo lub sceptycznie nastawionym wobec Nowej Hiszpanii. Dyktatura stworzyła zatem ogromny aparat represji, nie ograniczający się przeto wyłącznie do fizycznej eliminacji konkretnych grup bądź jednostek. Setki tysięcy osób latami było więzione w więzieniach oraz obozach koncentracyjnych. Dziesiątki tysięcy kolejnych zmuszonych zostało do niewolniczej pracy. Stworzono także bardziej subtelne formy prześladowań, opierające się na ostracyzmie społecznym, wykluczeniu (zwłaszcza kobiet) z życia społecznego oraz administrowaniu ekonomicznym niedoborem, w tym nade wszystko głodem.

(więcej…)

Specyfika „polskiego syndykalizmu”

Kazimierz Zakrzewski

Kazimierz Zakrzewski

W Polsce rozwinęła się niezwykle bogata myśl syndykalistyczna, która, pomimo iż pozostawała pod silnym wpływem zachodniego syndykalizmu, cechowała się dużą dozą autonomii w poszukiwaniu oryginalnych propozycji oraz rozwiązań, na co nie bez wpływu pozostawała dosyć specyficzna sytuacja polityczna i historia kraju. Dlatego też pojęcie „polskiego syndykalizmu” odnosi się do specyficznego, niejednorodnego, eklektycznego i charakterystycznego wyłącznie dla Polski ruchu oraz koncepcji teoretycznej, która dodatkowo nieustannie podlegała procesowi ewolucji ideowej, przez co polski syndykalizm znalazł się w przestrzeni pomiędzy sorelowskim syndykalizmem a anarchosyndykalizmem.

Niewątpliwie to, co w największym stopniu wyróżniało polski syndykalizm, to nastawienie patriotyczne oraz państwocentryczne, skłaniające syndykalistów do akceptacji polskiej państwowości, co jednak łączono z koncepcją walki klas oraz „narodu wytwórców” – będącego jednym z najważniejszych imperatywów myśli polsko-syndykalistycznej, stanowiącym źródło krytyki nacjonalizmu oraz tradycyjnego ujmowania narodu. W tym ujęciu zakwestionowano etniczną, a tym bardziej rasowo-biologiczną ideę narodu, zamiast czego definiowano go poprzez pryzmat poczucia tożsamości (samoidentyfikacji) oraz wkładu danej grupy w kulturę narodową. Ten ostatni pogląd posiada kluczowe znaczenie dla tej koncepcji. Zgodnie bowiem z tym ujęciem, istnieją klasy, które pomimo wspólnego pochodzenia etnicznego nie należą do wspólnoty narodowej, gdyż są aspołeczne i nie posiadają żadnego wkładu w kulturę, a wręcz przeciwnie – ich życie oparte jest na pasożytowaniu i wyzysku. Skutkowało to uznaniem mas ludowych i pracujących za naród właściwy, gdyż swą pracą tworzą faktycznie kulturę narodową, a przy okazji najbardziej ofiarnie walczyły o niepodległość. Predestynuje je to do pełnienia funkcji budowniczych przyszłego ustroju Polski1, co stwierdzano w dokumencie ideowym Wydziału Młodzieży RIOK w 1939 roku. Dodatkowo koncepcja ta pozwoliła polskim syndykalistom na wybrnięcie z pewnej teoretycznej pułapki, w którą wpadli łącząc patriotyzm z walką klas.

(więcej…)

Pastoralizm, autorytaryzm, aborcja i Kościół

Obecnie obowiązujące restrykcyjne prawo dot. przerywania ciąży już samo w sobie podważa ludzką podmiotowość, zwłaszcza kobiecą, oraz prawo do samostanowienia. Tym samym bez cienia wątpliwości można je uznać za opresyjne i deprecjonujące ludzkie życie. Jednocześnie jednak tworzy ono pewną wyrwę w przewodzeniu Kościoła czy mówiąc nieco prościej: stanowi pewne pole dla bardzo ograniczonej autonomii ludzkiej. W przekonaniu Kościoła podważa to jego autorytet, a tym samym zagraża jego władzy, hegemonii ideologicznej oraz możliwości sprawowania nadzoru nad ludzkimi sumieniami i seksualnością. Ten autorytaryzm, wyrażany poprzez moralną hipokryzję, posiada swe źródło w chrześcijańskim modelu władzy pastoralnej, zgodnie z którym Kościół rości sobie tytuł Pasterza sprawującego opiekę nad owieczkami, prowadzonymi przez niego ku zbawieniu.

Dlatego stawiam tezę, iż nie jest to spór moralny oraz o ochronę życia – stanowi to jedynie pewną ideologiczną figurę, legitymizującą zainicjowane ostatnio przez prawicę i Kościół batalie – lecz jest to walka o umocnienie władzy zwierzchniej duchowieństwa. Mówiąc wprost: Kościołowi i jego sojusznikom idzie tu o hegemonię, o możliwość narzucenia własnej aksjologii, ideologii oraz szeroko rozumianych dyskursów jako niepodważalnych dogmatów – swoistych absolutów, a także o całkowitą kontrolę ludzkich sumień i seksualności oraz o źródła prawa publicznego w Polsce.

(więcej…)

Wizja rewolucyjnego strajku generalnego zaprezentowana przez É. Patauda i É. Pougeta

Émile Pouget

Émile Pouget

É. Pataud oraz É. Pouget, dwóch czołowych francuskich anarchosyndykalistów, postanowiło w pracy Comment nous ferons la Révolution (anglojęzyczna wersja: Syndicalism and the co-operative commonwealth. How we shall about the revolution)[1], przedstawić hipotetyczny model przebiegu rewolucyjnego strajku generalnego w Paryżu i zrodzonej przez nań Rewolucji Społecznej, prowadzącej w ostatecznym rozrachunku do tryumfu komunizmu wolnościowego. Plan ten – wedle deklaracji autorów – nie miał posiadać znamion ewangelii, zamiast czego miał służyć wyłącznie jako zbiór wskazówek. Pomimo tego w sposób niezwykle szczegółowy przedstawiał przebieg hipotetycznego rewolucyjnego zrywu, ukazując zarazem zagrożenia i wyzwania przed jakimi stanęliby rewolucjoniści, stając się istotnym głosem w toczącej się debacie w łonie ruchu anarchistycznego dot. przebiegu procesu rewolucyjnego.

(więcej…)

Gradualistyczny anarchizm E. Malatesty

Errico Malatesta (1927)

Errico Malatesta (1927)

Na początku XX wieku czołowi animatorzy oraz teoretycy ruchu anarchistycznego zaczęli się coraz poważniej zastanawiać nad koniecznością rewizji doktryny oraz aktualizacją strategii, taktyki, a także wyobrażeń przebiegu procesu urzeczywistniającego anarchistyczny ideał. Naturalnie, rodziło to szereg pytań oraz propozycji odnoszących się do istoty, znaczenia, przebiegu, kosztów (tak materialnych, jak i ludzkich) czy nawet czasu trwania spodziewanej Rewolucji Społecznej; rewolucyjnego strajku generalnego, jak w przypadku anarchosyndykalistów; znaczenia budowy socjalistycznych enklaw jeszcze w obrębie kapitalistycznego społeczeństwa; okresu przejściowego; strategii separacji, tak klasy robotniczej, jak i ogółem anarchistów względem oficjalnego społeczeństwa; hegemonii politycznej, co naturalnie nie było wyrażane tym pojęciem; współpracy z innymi rewolucyjnymi oraz nierewolucyjnymi stronnictwami politycznymi; stosunku wobec postępującej demokratyzacji państwa; walki o cele doraźne, itd. Zaproponowana przez Errico Malatestę strategia stanowiła niezwykle ważny głos w toczącej się debacie, przede wszystkim z racji jego „reformistycznego” podejścia, zalecenia współpracy z innymi stronnictwami w walce politycznej oraz zaaprobowania – w ograniczonym stopniu – ram demokratyzującego się państwa.

(więcej…)