Losy polskiego młodosyndykalizmu (cz.1)

Zwiazek Mlodziezy Polskiej "Zet"

Zwiazek Mlodziezy Polskiej „Zet”

Korzeni polskiego ruchu syndykalistycznego doszukiwać się możemy w Związku Polskiej Młodzieży „ZET”, czy ujmując szerzej – w całym ruchu zetowym, który po odzyskaniu niepodległości znalazł się w pewnej ideologicznej próżni. Z jednej bowiem strony, większość zetowców przekonana była o przełomowości czasów, w którym przyszło im żyć. Z drugiej jednak, znaczna część tego środowiska zradykalizowała się, wyrażając przekonanie jakoby „stare” ideologie oraz ruchy, takie jak socjalistyczny czy endecki, wyczerpały się i zbankrutowały, co podążało wraz z zaaprobowaniem idei walki klas, krytyką kapitalizmu oraz własności prywatnej, a także uwidocznianiem się tendencji prosyndykalistycznych.

Coraz bardziej syndykalistyczna była także krytyka polityki, parlamentaryzmu oraz głównych sił politycznych w Polsce – socjalizmu i endecji. Prosyndykalistyczne środowiska zetowe potępiały PPS za przeistoczenie się w partię inteligencką, sam zaś socjalizm polityczny wyrażany w duchu II Międzynarodówki, zaczęto interpretować jako ideologię, która zintegrowała się z kapitalistycznym porządkiem, wobec czego sama także służyć miała asymilacji najmitów z istniejącym ładem, co wyraźnie nawiązywało do poglądów K. Zakrzewskiego. W przypadku krytyki endecji podnoszono jej antyspołeczne nastawienie oraz zwracano uwagę, iż ruch ten reprezentuje głównie interesy kapitału, w imieniu którego wyrzec się miał nawet walki z zaborcą. W przeciwieństwie jednak do syndykalistów z krajów zachodnich, rodzący się rodzimy syndykalizm nie tylko nie zakwestionował państwa i patriotyzmu, ale uczynił z nich filary rodzącej się ideologii oraz ruchu. Wszakże nie oznacza to, iż cały ruch zetowy przeszedł na pozycje syndykalistyczne. Niemniej syndykalizm stał się jednym z bardziej wpływowych prądów obecnych w tym środowisku.

Kazimierz Zakrzewski

Kazimierz Zakrzewski

Animatorami tendencji syndykalistycznej w łonie ruchu zetowego byli powracający z Francji intelektualiści, którzy nad Sekwaną zetknęli się i zafascynowali syndykalizmem. Niewątpliwie do grona najważniejszych teoretyków tego okresu i najbardziej znaczących animatorów zaliczyć można: Jerzego Szuriga, Bolesława Wścieklicę, Stefana Kapuścińskiego, Zdzisława Mieniewskiego (który skądinąd stał na czele lwowskiego ZPMD w okresie 1928-1929) oraz Kazimierza Zakrzewskiego, którzy inspiracje czerpali w znacznej mierze z myśli Sorela oraz Brzozowskiego. Ich praca organizacyjna oraz teoretyczna skutkowała stopniowym przejmowaniem ideałów syndykalistycznych przez powstały w 1918 roku Związek Patriotyczny (ZP) oraz inne zetowe organizacje społeczne. Syndykaliści obecni byli także w sanacyjnym Związku Naprawy Rzeczypospolitej, tworząc początkowo lewicowe skrzydło wewnątrz ugrupowania, by stopniowo zyskiwać coraz większe wpływy i znacząco oddziaływać na działalność oraz poglądy wyrażane przez organizację, co m.in. odnalazło swoje odzwierciedlenie w programie partii.

Stanisław Brzozowski

Stanisław Brzozowski

Asumptem dla rozwoju i ożywienia polskiego syndykalizmu okazał się przewrót majowy, określany wówczas przez polskich syndykalistów mianem Rewolucji Majowej, który przez wiele lat pełnił rolę sorelowskiego mitu. Sądzono wówczas, iż zamach stanowi swoisty wstęp do gruntownej przebudowy Polski, która ostatecznie doprowadziłaby do urzeczywistnienia idei sprawiedliwości społecznej oraz konstrukcji państwa pracy.

Wobec tego nie trudno zrozumieć przyczyny, dla których syndykaliści, w tym pierwszym okresie rozwoju ruchu, znaleźli się w obozie rządowym. Naturalnie, nie bez wpływu na taką postawę pozostawała pewna doza przychylności (a czasem wręcz wsparcia) ze strony administracji państwowej, co często współgrało z osobistymi kontaktami syndykalistów z wpływowymi politykami bądź przedstawicielami administracji państwowej wywodzącymi się z ruchu zetowego.

Narodziny ZPMD

Równie mocno jak na syndykalizm w obrębie ruchu zetowego oraz związkowego, zamach majowy oraz powstały w jego następstwie mit Rewolucji Majowej, wpłynął na rozwój syndykalizmu oraz koncepcji syndykalistycznych w środowiskach akademickich. Konsekwencją tego stanu rzeczy było powołanie na bazie Organizacji Młodzieży Narodowej (OMN), Akademickiego Związku Młodzieży Postępowej, a także szeregu regionalnych organizacji (np. warszawskiej Akademickiej Polskiej Organizacji Wolność, lwowskiej Polskiej Organizacji Akademickiej Młodzieży Niezależnej „Kuźnica”, krakowskiej Akademickiej Organizacji Młodzieży Radykalnej (AOMR)) oraz w dniu 27 kwietnia 1927 roku nowej organizacji, która podczas swego I zjazdu odbywającego się w dniach 18-19 grudnia 1927 roku, przyjęła nazwę ZPMD – Związek Polskiej Młodzieży Demokratycznej.

Środowiska zetowe traktowały nowopowstałe ZPMD jako kontynuację tradycji akademickiego ZET-u oraz jednocześnie jako swoje zaplecze. Również samo ZPMD postrzegało siebie jako kontynuatora bądź spadkobiercę tradycji ZET-u, umiejscawiając siebie na lewicy sanacyjnej. Doskonale oddaje to Informator wydany przez ZPMD w 1936 roku, w którym wprost stwierdzano, iż wówczas przypadać miało 50-lecie ZPMD1.

Zebranie Rady Naczelnej Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej. Z lewej od góry do dołu widoczni: Janusz Rakowski, Lipińska, Szeleźniak, Sergialis, Klukowski, Bartoszczyk, Łuczyński i Szulc. Z prawej od góry do dołu widoczni: Pogucki, Ostrowski, Franciszek Ursus Siwiłło, Szper, przewodniczący Wydziału Wykonawczego Związku Tomasz Piskorski, Tadeusz Żenczykowski i Maria Piskorska

Zebranie Rady Naczelnej Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej. Z lewej od góry do dołu widoczni: Janusz Rakowski, Lipińska, Szeleźniak, Sergialis, Klukowski, Bartoszczyk, Łuczyński i Szulc. Z prawej od góry do dołu widoczni: Pogucki, Ostrowski, Franciszek Ursus Siwiłło, Szper, przewodniczący Wydziału Wykonawczego Związku Tomasz Piskorski, Tadeusz Żenczykowski i Maria Piskorska

Błędem byłoby stwierdzenie, iż od samego początku ZPMD było organizacją syndykalistyczną, bądź przynajmniej przez syndykalistów zdominowaną. W istocie, w tym okresie syndykaliści stanowili jedynie zauważalny nurt, jednakże ich wpływ na bieg życia wewnętrznego organizacji był dosyć ograniczony. Doskonale ilustruje nam to zarówno wydana odezwa zapowiadająca utworzenie nowej organizacji, w której odżegnywano się od klasowości, jak i pierwsze wybory do władz, w wyniku których w Prezydium nie znalazł się żaden syndykalista, zaś w Wydziale Wykonawczym raptem jeden (Rakowski).

Legion Młodych | Pobrano ze strony: https://archiwum.gndm.pl/a,2961-Odznaka-LEGION-(Legion-Mlodych-Zwiazek-Pracy),rid,298326.html

Legion Młodych | Pobrano ze strony: https://archiwum.gndm.pl/a,2961-Odznaka-LEGION-(Legion-Mlodych-Zwiazek-Pracy),rid,298326.html

Nie powinno nas to doprowadzić do mylnego założenia jakoby syndykalizm w ogóle nie wpływał ani na charakter, ani na idee prezentowane przez nową organizację i to pomimo faktu, że u podstaw ZPMD legła „ideologia majowa” zespolona z ideą sprawiedliwości oraz demokracji społecznej. Szczególnie mocno koncepcje syndykalistyczne oddziaływały na zagadnienie bezpieczeństwa Polski, które ujęte zostały przez pryzmat położenia ludu2. Nie zmienia to jednak zasadniczo faktu, iż ZPMD w tym okresie nie tylko posiadał sanacyjny charakter, lecz – co akcentuje część badaczy, jak np. G. Zackiewicz3 oraz A. Pilch4 – w istocie był formą konsolidacji środowisk lewicowo-piłsudczykowskich wśród studentów. Wszakże młodosyndykaliści nie kwestionowali swego sanacyjnego rodowodu, na co wskazuje program Wydziału Młodzieży RIOK (WM RIOK) z 1939 roku, w którym stwierdzono, iż ZPMD powstało jako forma zjednoczenia grup piłsudczykowskich5.

Pomimo prosanacyjnego charakteru, ZPMD udało zachować się autonomię względem władz, które od momentu powstania organizacji pragnęły przejąć nad nim kontrolę. Z resztą niepowodzenie tych działań doprowadziło do stworzenia przez reżim sanacyjny konkurencyjnego Legionu Młodych (LM) w 1930 roku.

Charakter oraz profil ideologiczny organizacji w pierwszym okresie

ZPMD do połowy lat trzydziestych XX wieku określał się jako organizacja o charakterze akademickim. W praktyce jednak dopuszczano do związku również szeroko rozumianą młodzież inteligencką, tworzącą weń autonomiczne koła. Zasadnicza zmiana zaszła w 1935 roku, wówczas to organizacja zmieniła swój charakter na ogólno-młodzieżowy, deklarując chęć skupienia w swych szeregach młodzieży postępowej, inteligenckiej oraz narodowo-państwowej6.

Zarazem przez cały okres swej działalności, organizację cechowało sceptyczne nastawienie względem korporacji studenckich, wręcz negujące sens ich istnienia. ZPMDowcy stali bowiem na stanowisku, iż korporacje studenckie odcinają młodzież akademicką od mas ludowych, wobec tego korporantów nie przyjmowano w szeregi organizacji. Z całą jednak pewnością, poza kwestiami aksjologicznymi, istotny wpływ na nieprzyjazne ustosunkowanie się wobec korporacji posiadał fakt, iż te zdominowane były przez środowiska narodowe – największego rywala oraz ideologicznego wroga ZPMD.

Pozostając jeszcze na moment przy kwestiach ideologicznych (sam program i ewolucję ideową ZPMD przedstawiono nieco dalej7) należy zaznaczyć, iż w tym pierwszym, niesyndykalistycznym okresie, bez cienia wątpliwości ZPMD można określić jako przedstawiciela lewicy sanacyjnej, łączącego poparcie dla zamachu majowego z ideą sprawiedliwości społecznej. Sytuacja ta powodowała, iż o ile pobudki ideologiczne stanowiły najważniejszy czynnik dla większości wstępujących w szeregi organizacji, to trudno jednak uznać, aby większość dołączających kierowała się konkretną ideologią czy też, aby konkretna ideologia (jak np. syndykalizm) przyciągnęła ich do organizacji. Zasadniczo większość nowych członków kierowała się szeroko rozumianymi lewicowymi sympatiami, a także sprzeciwem wobec dominacji oraz działań prawicy na uczelniach wyższych, przy czym ZPMD jawiło się im jako jedyna realna oraz lewicowa alternatywa wobec prawicowych organizacji.

Struktura ZPMD oraz znaczenie na studenckiej mapie Polski

Brzask, organ ZPMD

Brzask, organ ZPMD

Pozostał nam jeszcze bardziej ogólny problem struktury ZPMD, przy czym należy zaznaczyć, iż związek nie posiadał jednolitej konstrukcji, co znacząco utrudnia pracę badacza. W praktyce oznaczało to, iż poszczególne ośrodki zachowały w tej kwestii autonomię, samodzielnie określając swą strukturę oraz statuty. Niejednokrotnie wynikało to z niejednorodnych przepisów prawnych dotyczących legalizacji oraz funkcjonowania organizacji studenckich na poszczególnych uczelniach. Ponadto istniały znaczące rozbieżności pomiędzy wymiarem teoretycznym a praktycznym. Przykładowo, teoretycznie każdy okręg ZPMD obejmował dwa województwa. W praktyce jednak zdarzały się sytuacje, iż jeden okręg obejmował trzy województwa, jak np. warszawski, który objął województwo warszawskie, łódzkie oraz białostockie.

Owe zróżnicowanie organizacyjne posiadało wpływ na strategię, politykę, działania oraz stosunek wobec władz. Przykładowo w Warszawie, będącą stolicą kraju oraz epicentrum ruchu zetowego, ZPMD współpracowało zarówno z władzami, jak i zetowcami, którzy znacząco wpływali na kształt warszawskiej organizacji. Jednocześnie jednak na warszawskiej części ZPMD odbijały się wszelkie tarcia, spory oraz podziały do jakich dochodziło w łonie ruchu zetowego. Pośród warszawskich uczelni młodosyndkaliści największe wpływy posiadali w Akademii Medycznej, a także przez pewien czas w Wolnej Wszechnicy Polskiej, Szkole Nauk Politycznych oraz Wyższej Szkole Dziennikarskiej. W Poznaniu ZPMD było niezwykle rozbite wewnętrznie, jednakże pomimo tego ośrodek ten był niezwykle aktywny na płaszczyźnie pracy teoretycznej. Równie istotnym ośrodkiem pracy teoretycznej oraz bastionem radykałów młodosyndykalistycznych był Lwów, na co znaczący wpływ posiadał fakt, iż na tamtejszym uniwersytecie wykładał Zakrzewski. Niezwykle specyficznym okręgiem był Lublin, w którym antyklerykalnie nastawieni syndykaliści niezwykle aktywnie działali na Katolickim Uniwersytecie, za co – jak nie trudno się domyślić – spotykały ich często surowe sankcje.

Wszakże to ośrodek krakowski był największy, najważniejszy oraz najbardziej aktywny. Krakowskie ZPMD, jako jedyny okręg tej organizacji w Polsce, było w stanie samodzielnie i skutecznie rywalizować z endeckimi organizacjami na wyższych uczelniach, w tym szczególnie na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Co się tyczy liczebności, to liczba członków ZPMD wahała się w przedziale od 1,5 tys. do 2 tys. działaczy. Przykładowo w 1932 roku warszawskie ZPMD zrzeszało 500 osób, w Krakowie 520, we Lwowie 303, w Poznaniu 284, W Lublinie 130, w Wilnie 137, zaś w Gdańsku 348. Warte odnotowania wydaje się, iż ZPMD było jedyną polską organizacją, która działała na Politechnice Gdańskiej.

Radykalizacja i spory wewnętrzne

Począwszy od końca lat dwudziestych XX wieku koncepcje syndykalistyczne zyskiwać zaczęły coraz szerszy oddźwięk, a sami syndykaliści wywierać zaczęli istotny wpływ na treść oraz ton debaty ideologicznej wewnątrz organizacji, co w dużej mierze było następstwem postępującej radykalizacji nastrojów społecznych w Polsce w tym okresie, a także aktywnej oraz ambitnej pracy propagandowej polskich syndykalistów wewnątrz ZPMD. Zatem nie było niczego zaskakującego w bardzo szybkiej ewolucji ideowej organizacji, która na przełomie 1928 i 1929 toku (jak np. podczas II zjazdu) raptem zalecała zapoznanie się z ideami syndykalistycznymi swym członkom, po to aby wydać uchwałę we wrześniu 1930 roku, która stwierdzała, iż w przyszłym ustroju to związki zawodowe oraz społeczne winny posiadać decydujący wpływ na życie gospodarcze i społeczne, kontrolując produkcję oraz zajmując miejsce partii, uznanych za organizacje o charakterze wstecznym, które ograniczają rozwój państwa (uchwałę tę powtórzono podczas IV kongresu organizacji)9.

Kluczowy wydaje się jednak III zjazd ZPMD, który miał miejsce w 1932 roku. Doszło wówczas do pewnego przesilenia, po którym tendencje antykapitalistyczne oraz syndykalistyczne wzięły górę, czego konsekwencją było przyjęcie deklaracji poparcia dla organizacji dążących do urzeczywistnienia ładu syndykalistycznego. Jak wskazywał R. Chwedoruk za Szwedowskim, zaczęto się wówczas zastanawiać nawet nad zmianą nazwy organizacji na Związek Młodych Syndykalistów10. Z kolei podczas V zjazdu J. Wojciechowski wprost zadeklarował – „jesteśmy syndykalistami”, dodając jednocześnie, iż to związek zawodowy winien stanowić podstawową komórkę przyszłego ustroju. Syndykaliści posiadali wówczas największe wpływy w okręgu warszawskim (kierowanym przez Juliana Sawickiego oraz Wacława Perzyńskiego), lwowskim oraz wileńskim.

Akademia z okazji imienin marszałka Józefa Piłsudskiego zorganizowana przez młodzieżowe organizacje piłsudczykowskie w Poznaniu. Widok na scenę i fragment sali podczas akademii. Przemawia prezes Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej J. Wojciechowski. Z lewej widoczne prezydium akademii.

Akademia z okazji imienin marszałka Józefa Piłsudskiego zorganizowana przez młodzieżowe organizacje piłsudczykowskie w Poznaniu. Widok na scenę i fragment sali podczas akademii. Przemawia prezes Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej J. Wojciechowski. Z lewej widoczne prezydium akademii.

Wszakże wraz z nabieraniem przez organizację coraz bardziej syndykalistycznego charakteru, wyłaniać się zaczął istotny problem teoretyczny – duże rozbieżności w rozumieniu pojęcia oraz doktryny syndykalistycznej przez członków organizacji11. Jednakże pomimo tego, ZPMD uznać można za najważniejszego rzecznika syndykalizmu na uczelniach.

Nieustanna aktywność syndykalistów w szeregach ZPMD; kryzys ekonomiczny; coraz bardziej zachowawcza, konserwatywna, antyspołeczna oraz „zamordystyczna” polityka sanacji, która wywoływała sprzeciw oraz rodziła rozgoryczenie z racji niespełnionych nadziei na przekształcenie Polski w Państwo Pracy, a także sytuacja na uczelniach, dodatnio wpływały na radykalizację organizacji i jej ewolucję ideowa, czego zwieńczeniem było oficjalne określenie się przez ZPMD jako organizacji o charakterze syndykalistycznym, co nastąpiło w 1933 lub 1934 roku. Warto przy tym nadmienić, iż procesu radykalizacji młodosyndykalistycznej organizacji nie powstrzymały nawet osobiste powiązania wielu działaczy z obozem rządowym oraz ogółem członkami administracji państwowej.

Stosunek ZPMD do sanacji – wpływ relacji z władzą na ZPMD

Demonstracja poparcia dla BBWR

Wraz z radykalizacją organizacji, postępowała erozja stosunków z obozem rządowym. Coraz ostrzej atakowano blok rządowy oraz BBWR, któremu czasem zarzucano jałowość, bezideowość, zaś czasami upodobnienie się do endecji. Stanisław Klukowski pisał nawet na łamach „Smugi”, iż BBWR stała się faktycznie zorganizowanym obozem mieszczaństwa, który od sił prawicy różni się jedynie legendą >>narodowego<< i >>państwowego<< ujęcia ideologii12.

Jednakże to właśnie stosunek do reżimu sanacyjnego był jedną z tych kwestii, które stanowiły przyczynę wewnętrznych tarć, konfliktów oraz sporów, które ostatecznie doprowadziły do rozłamu w organizacji. Lewica młodosyndykalistyczna, w przeciwieństwie do umiarkowanej części ZPMD, coraz śmielej krytykowała istniejący reżim sanacyjny. Umiarkowani działacze dalecy byli od tak jednoznacznej, a już tym bardziej otwartej, krytyki obozu sanacyjnego, opowiadając się najczęściej za współpracą z blokiem rządowym lub przynajmniej przyjęcia postawy „życzliwej neutralności”. Z resztą wielu działaczy popierało pomajowy porządek w ówczesnym kształcie. Jako że to właśnie umiarkowana frakcja wówczas kontrolowała ZPMD, analogiczne stanowisko zajmowała sama organizacja. Naturalnie, prowadziło to wewnętrznych walk oraz częstych frond. Szczególnie dotyczyło to prorządowych działaczy, którzy coraz częściej odchodzić zaczęli do sanacyjnego Legionu Młodych (LM). Z drugiej strony, odejście części umiarkowanych działaczy do LM wzmacniało pozycję lewicowego skrzydła i stanowiło asumpt dla dalszego skręcania organizacji w lewo13.

Wiesław Protschke

Wiesław Protschke

To przesunięcie szło w parze z kształtowaniem się nowej „elity” ZPMD, do grona której zaliczyć można: Henryka Halperna, Bolesława Wierzbińskiego, Emila Słomkę, Euzebiusza Ziółka i jego brata Zygmunta, Mieczyszława Peszczyńskiego, Stanisława Klukowskiego, Wiesława Protschke, Władysława Głuchowskiego, Wojciecha Pogorzelskiego oraz Zofię Hajkowicz-Brodzikowską. Na szczególną uwagę zasługuje Władysław Głuchowski, jeden z liderów poznańskiego ZPMD, ewoluujący w stronę anarchizmu, który jako jeden z pierwszych młodosyndykalistów krytykować zaczął młodosyndykalistyczny patriotyzm, kultywowanie i ogólne teoretyczne osadzenie polskiego syndykalizmu w tradycji walk niepodległościowych.

Tlący się konflikt doskonale obrazuje II plenum Rady Naczelnej ZPMD 5 maja 1935 roku, podczas którego część działaczy wezwała do zerwania z obozem rządowym. Postawę tę argumentowano przekonaniem, iż dalsza współpraca nabiera charakteru reakcyjnego i wymusza odejście od idei syndykalistycznych na rzecz koncepcji solidaryzmu społecznego, co utożsamiano z rezygnacją z całego programu przebudowy społecznej. Brodzikowski zaznaczył zarazem, iż współpraca z obozem sanacyjnym jest sprzeczna z ideami ZPMD, jako że sanacja podtrzymuje trwanie kapitalizmu w Polsce. Argumentacja ta jednak nie zyskała aprobaty umiarkowanej większości, która nadal opowiadała się za współpracą z obozem rządowym lub przynajmniej pozostawania w przyjaznych stosunkach.

Ewolucja ideowa ZPMD – program organizacji z 1936 roku

Głównymi architektami polskiego syndykalizmu byli Zakrzewski oraz Szurig. Dostarczyli oni kluczowego schematu teoretycznego dla zpmdowskiego młodosyndykalizmu. Ten jednak, w toku swej ewolucji coraz mocniej oddalał się od swych źródeł, tworząc w istocie nowy prąd. Nim jednak przedstawimy program i cechy tego syndykalizmu, konieczne jest ponowne zaznaczenie, iż organizacja w swym pierwszym okresie nie była organizacją o charakterze syndykalistycznym, lecz prosanacyjną, która kierowała się enigmatyczną „ideologią majową”. Dlatego w programach oraz deklaracjach ZPMD z łatwością odkryć można silne wątki solidarystyczne, a nawet korporacjonistyczne. Ponadto wszechobecny był kult jednostki Józefa Piłsudskiego.

Przełomowy w wymiarze teoretyczno-programowym dla ZPMD okazał się okres 1932-35. Wówczas to organizacja nabrała jednoznacznie syndykalistycznego charakteru. Wpływ na ten stan posiadało przekonanie o wyczerpaniu się kapitalizmu, który znajdować się w miał stanie agonalnym. Kwestię tę łączono z bankructwem parlamentaryzmu oraz liberalizmu (rozumianego zarówno jako model ustrojowy, jak i model ekonomiczny), a także kryzysem dominującej kultury drobnomieszczańskiej.

W Informatorze ZPMD z 1936 roku wskazywano, iż celem organizacji jest wyzwolenie człowieka oraz uwolnienie jego potencjału twórczego. Możliwe stanie się to w ustroju, który nastawiony będzie na urzeczywistnienie idei sprawiedliwości społecznej, czyli takim, w którym relacje społeczne oparte zostałby na współpracy, nie zaś na wyzysku14. Jednocześnie jedynie system, który znosi zależności ekonomiczne oraz wyzysk człowieka przez człowieka, może zagwarantować ludzkości wolność15.

Naturalną konsekwencją tego stanowiska było zakwestionowanie kapitalizmu oraz własności prywatnej, zwracając przy tym uwagę, iż wpychają one ludzkość w stan nędzy oraz upodlenia. Z tej właśnie przyczyny ZPMD opowiedziało się za uspołecznieniem środków produkcji (co nazywano społeczną własnością wytwórczą), podkreślając przy tym, iż uspołecznienie nie jest tożsame z nacjonalizacją, która prowadzi do powierzenia gospodarki biurokratom. Postulowano zerwanie z towarowym charakterem ekonomii, czyli mówiąc prościej – syndykalistyczna gospodarka podporządkowana miała zostać potrzebom społecznym i ich zaspokojeniu, nie zaś zyskom.

Parlamentaryzm z kolei postrzegany był przez pryzmat walki partyjnej, organizacji de facto pasożytniczych, niezdolnych do wyłonienia rzeczywistych elit, tj. elit społecznych. Podnoszono, iż wybory nie są w stanie wiele zmienić, bowiem faktyczna władza spoczywa w rękach warstw uprzywilejowanych oraz posiadających. Dodatkowo sprawują one hegemonię kulturową. Oznacza to, iż walka polityczna dezorientuje oraz odwraca uwagę, przez co nie jest w stanie zapewnić zwycięstwa interesom świata pracy. Doprowadziło to ZPMD do zanegowania sensu walki politycznej, na rzecz walki ekonomicznej.

III zjazd członków Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej w Warszawie. Prezydium zjazdu. Przewodniczący udziela głosu posłowi BBWR Zdzisławowi Lechnickiemu (pierwszy z prawej).

III zjazd członków Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej w Warszawie. Prezydium zjazdu. Przewodniczący udziela głosu posłowi BBWR Zdzisławowi Lechnickiemu (pierwszy z prawej).

Przewidywano, iż każdy zakład pracy zostanie uspołeczniony przez robotników weń pracujących. To właśnie syndykaty (tzw. gromady wytwórców) stanowiłby podstawową komórkę nowego ustroju. Następnie łączyłyby się one na płaszczyźnie terenowej lub branżowej, tworząc zrzeszenia. Na samej górze stanąłby najwyższy syndykat, którego rolą byłoby kierowanie produkcją całego kraju. Równocześnie gromady wytwórców wyłaniałyby Izbę Pracy, której podstawowym zadaniem byłoby przygotowywanie planów gospodarczych. Zgodnie z tym ujęciem rola państwa w gospodarce winna zostać ograniczona do minimum – tj. kontroli wykonania planów gospodarczych i ewentualnego przygotowywania tych, które służyłyby interesom oraz obronności kraju. Niemniej to nie państwo, pomimo posiadania funkcji kontrolnych, byłoby najważniejszym podmiotem kontrolnym, lecz samo społeczeństwo poprzez tworzone Izby Kontrolne. Również związki zawodowe spełniać miały funkcje kontrolne poprzez nadzorowanie oraz zarządzanie produkcją16.

Wszakże kluczowe rozważania dotyczą pojmowania pracy, która – jak deklarowano – musi przestać być źródłem cierpienia i więzieniem dla człowieka (co oczywiście wynika z obiektywnych cech systemu kapitalistycznego), zamiast czego stać się winna źródłem szczęścia oraz wolności, pełniąc zarazem funkcję miernika społecznej wartości jednostki17.

Naturalnie, zgodnie z syndykalistyczną narracją główną rolę w procesie emancypacji i tworzenia nowego porządku odegrać miały związki zawodowe. Postrzegane były one za naturalne grupy będące wspólnotami pracy, które tworzyły nową kulturę świata, pchając go ku postępowi, co w ostatecznym rozrachunku prowadzić miało do narodzin cywilizacji opartej na pracy, nie zaś na przywilejach. Zaznaczano zarazem, iż realizacja idei sprawiedliwości społecznej oraz współpracy tworzy człowieka etycznego i świadomego praw moralnych, a przy tym krytycznego oraz wyzwolonego z przesądów. Byłby to nowy typ Polaka gotowego do podjęcia walki18.

Pomimo licznego grona radykalnych antyklerykałów w szeregach, organizacja w swych deklaracjach odnoszących się do spraw wyznaniowych była bardzo umiarkowana. Przekonywano, iż religijność i wyznanie każdego człowieka stanowią jego indywidualną sprawę. Dlatego ZPMD opowiadało się za wolnością religijną oraz za walką z nienawiścią na tym tle. Zarazem młodzi syndykaliści poparli zachowanie lekcji religii w szkołach, ale te miały posiadać jedynie charakter fakultatywny. Wezwano jednak do wypowiedzenia Konkordatu, a także odsunięcia kleru od polityki19.

ZPMD wyrażało sprzeciw wobec nienawiści na tle narodowościowym, zamiast której wzywało do współpracy oraz walki o równouprawnienie, autonomię, poszanowanie i swobodę rozwoju kulturowego wszystkich narodów wiernych RP. Wyjątek stanowili jednak Niemcy oraz Żydzi. W przypadków Niemców, uważanych za największych wrogów Polski, ich prawa miały zostać ograniczone do podstawowego minimum praw kulturowych, zaś ich stan posiadania w aspekcie własnościowym winien stale się zmniejszać. Kwestia żydowska wymagać miała rozwiązania w skali międzynarodowej, czyli zgody na powstanie państwa żydowskiego oraz masowej migracji Żydów do swego państwa. Z całą stanowczością potępiano antysemityzm, z resztą postrzegany jako partykularne narzędzie kapitalistów oraz demagogów nacjonalistycznych20.

III zjazd członków Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej w Warszawie. Uczestnicy zjazdu podczas obrad w sali Klubu Urzędników Państwowych. W pierwszym rzędzie widoczni m.in.: prezes BBWR Walery Sławek (drugi z lewej), gen. Gustaw Orlicz-Dreszer (szósty z lewej) oraz płk Juliusz Ulrych (czwarty z lewej).

III zjazd członków Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej w Warszawie. Uczestnicy zjazdu podczas obrad w sali Klubu Urzędników Państwowych. W pierwszym rzędzie widoczni m.in.: prezes BBWR Walery Sławek (drugi z lewej), gen. Gustaw Orlicz-Dreszer (szósty z lewej) oraz płk Juliusz Ulrych (czwarty z lewej).

W aspekcie filozoficznym, młodosyndykaliści przekonywali, iż nie opowiadają się ani za indywidualizmem, ani za kolektywizmem (uniwersalizmem), w istocie pragnąc ich syntezy. Szło im w dużej mierze o podkreślenie zgodności celów i interesów społecznych z interesami i celami jednostki oraz fakt, iż jednostka może realizować siebie, rozwijać się i troszczyć się o swą wolność wyłącznie poprzez społeczeństwo21. Podkreślono przy tym, iż najważniejszą częścią filozoficznego fundamentu ZPMD jest dynamizm, mówiący, iż nie ma skończonego ideału, przysłowiowego końca historii, co oznacza, iż nic nie zostanie osiągnięte raz na zawsze. Uznano zatem, iż człowiek zawsze dążyć będzie do postępu pragnąc więcej od życia22, dlatego też radykalizm uznano za kolejny filozoficzny filar organizacji, mający spełniać rolę uzupełnienia dynamizmu.

Główne pole aktywności ZPMD

W naturalny sposób dochodzimy do zagadnienia aktywności ZPMD, która w dużej mierze koncentrowała się na aktywizacji młodzieży akademickiej na gruncie studencko-akademickim oraz polityczno-społecznym, angażowaniu się w instytucje samopomocy studenckiej (w szczególności w bratniakach), działalności w kołach naukowych, prowadzeniu działalności samo-kształceniowej, organizowaniu obozów wypoczynkowych, a także na walce oraz woli zmarginalizowania wpływów organizacji endeckich, co czasem – nawiasem ujmując – przeważało nad innymi celami oraz ideami organizacji.

W wymiarze stosowanych metod działania, ZPMD – jak na organizację syndykalistyczną przystało – apoteozowało działalność bezpośrednią, jednakże w praktyce, z wyjątkiem strajku, jej nie stosowano. Równocześnie polscy syndykaliści zasadniczo unikali przemocy, aczkolwiek zdarzały się odstępstwa, szczególnie w Krakowie, który stanowił arenę niezwykle zażartej rywalizacji o wpływy z prawicą.

Związek Związków Zawodowych 1935

Związek Związków Zawodowych 1935

Nie zaskakuje zatem, iż ZPMD było niezwykle mocno zaangażowane w kampanie wymierzone w podwyższanie opłat za studia, co nastąpiło dwukrotnie: w 1927 i 1932 roku. Młodosyndykaliści oraz inne lewicowe organizacje interpretowały te decyzje w kategoriach klasowej polityki państwa, mające prowadzić do ograniczenia dostępności oraz elitaryzacji szkolnictwa wyższego, czyli de facto zarezerwowania go dla bogaczy. Co więcej, ZPMD nie tylko sprzeciwiało się podwyżkom, ale także opowiadało się przeciw jakiejkolwiek odpłatności za studia (w tym także taks egzaminacyjnych), równocześnie domagając się podniesienia stypendiów i zwiększenia finansowania szkół wyższych ze strony państwa. W praktyce jednak, zwłaszcza w początkowym okresie, kiedy ZPMD pozostawało organizacją prosanacyjną, swoje stanowisko prezentowało relatywnie delikatnie, głównie poprzez petycje23. Dopiero radykalizacja organizacji przyniosła nieznaczne zmiany w formach aktywności ZPMD na płaszczyźnie walki o obniżkę opłat za studia oraz ich zniesienie, co m.in. przełożyło się na zorganizowanie przez krakowskie ZPMD wiecu ogólnoakademickiego w styczniu 1930 roku, na którym zażądano zniesienia opłat za studia. Niemniej pomimo wzrostu bojowości, nadal preferowano negocjacje, aniżeli stosowanie działań bezpośrednich24.

Oto klimat i pola aktywności, na których ZPMD funkcjonowało, podejmując nieustannie działania zmierzające do rozszerzenia swej działalności oraz wyjścia poza młodzież akademicką, co stanowiło asumpt dla pracy w środowiskach robotniczych. W praktyce, poprzez te działania, zamierzano przełamać bariery pomiędzy młodzieżą robotniczą a inteligencką. W tym też celu w 1933 roku powstała w Poznaniu Organizacja Drużyn Syndykalistycznych (ODS), której celem było stworzenie kadr syndykalistycznych, mających stworzyć zalążek masowego ruchu syndykalistycznego25. Jednakże wskutek braku legalizacji, inicjatywa szybko straciła na znaczeniu i zamarła, acz jak przekonywali sami syndykaliści, to nie brak legalizacji a brak doświadczenia oraz niedostosowanie teorii do życia sprawiły, iż inicjatywa ta upadła pomimo dużego zainteresowania26.

Pozostając w kręgu aktywności ZPMD nie sposób jest uciec od ścisłej współpracy organizacji ze Związkiem Związków Zawodowych (ZZZ), w wyniku której wielu działaczy młodosyndykalistycznych, zwłaszcza tych z lewicowego skrzydła organizacji, zasilało szeregi tej organizacji związkowej. ZPMD tworzyło również organizacje afiliowane, jak np. Studium Społeczno-Polityczne oraz łączący agraryzm z syndykalizmem Akademicki Związek Młodzieży Wiejskiej (AZMW). Ponadto niejednokrotnie członkowie ZPMD stanowili faktyczne zaplecze szeregu innych organizacji, którym nadawali radykalny charakter, jak np. Spółdzielni „Grupa Techniczna”27.

Warto przy tym wszystkim co zostało powyżej wyłożone zaznaczyć, iż ZPMD, w przeciwieństwie do ZZZ, w latach trzydziestych pozostawało w relatywnie dobrych relacjach z socjalistami oraz ze Związkiem Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej (ZNMS). W istocie asumptem dla utrzymywania przynajmniej poprawnych relacji z tymi organizacjami, była sytuacja na uczelniach oraz zagrożenie płynące ze strony skrajnej prawicy.

"Płomienie", organ ZNMS {numer z 1947 roku)

„Płomienie”, organ ZNMS {numer z 1947 roku)

Zmierzyć się musimy także z pewnymi działaniami oraz stanowiskami związku, które niewątpliwie budziły kontrowersje i jednoznacznie uwypuklały sanacyjne dziedzictwo i powiązania organizacji z obozem rządowym. Nade wszystko idzie tutaj o poparcie działań rządu pułkowników zmierzających do ograniczenia autonomii wyższych uczelni na przełomie 1932 i 1933 roku. Większość organizacji studenckich, tak lewicowych, jak i prawicowych, jednoznacznie potępiła te wysiłki. Wyjątek stanowiło ZPMD, które nawet podjęło starania zmierzające do siłowego przerwania blokady podczas strajku studentów w 1933 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Wszakże można w tym miejscu zaryzykować pewną hipotezę, której obecnie nie sposób jest zweryfikować, acz która nie jest pozbawiona podstaw. Mianowicie stanowisko ZPMD w tej materii nie musiało wcale wynikać z majowego dziedzictwa organizacji, lecz z rywalizacji z Młodzieżą Wszechpolską, która sprzeciwiała się decyzji władz.

Docieramy teraz, jak sądzę, do jednego z najważniejszych, bądź nawet kluczowego imperatywu w działalności ZPMD – sprzeciwu wobec polskiego ruchu nacjonalistycznego. Nie trzeba przy tym szerzej rozwijać, iż za swego największego wroga i rywala ZPMD uznało Młodzież Wszechpolską (ZAMW), z którą pragnęło rywalizować na każdym polu, acz skutecznie (i to tylko przez pewien czas) było w stanie czynić to jedynie w Krakowie. Z resztą separacja od endecji oraz jej negacja stanowiła wówczas bardzo istotny element kształtowania tożsamości ZPMD-owców.

To między innymi rywalizacja ze skrajną prawicą stanowiła jedyną z przyczyn, dla których uchwalono zakaz przyjmowania korporantów w szeregi ZPMD, jako że środowisko to zdominowane zostało przez endencję. Bojkotowano również wszystkie organizacje, wydarzenia czy inicjatywy zdominowane przez prawicę nacjonalistyczną28.

Działania te; na pozór błahe i sugerujące, iż wynikały ze zwykłej rywalizacji politycznej; wszelko posiadały mocne ugruntowanie w teorii polskiego syndykalizmu, a precyzując, w polsko-syndykalistycznym ujęciu: państwa, patriotyzmu oraz wcześniej pokrótce przedstawionej koncepcji „narodu wytwórców”29. Mówiąc inaczej, negacja polskiego nacjonalizmu wynikała z przyjęcia zupełnie odrębnych paradygmatów odnoszących się do podstawowych i kluczowych pojęć politycznych, takich jak państwo czy naród.

Kraków jako bastion ZPMD

Sytuacja ZPMD na większości uczelni była trudna, zwłaszcza że najczęściej znajdował się w izolacji. Niemniej młodosyndykaliści potrafili niekiedy zawrzeć doraźne sojusze np. z Polską Akademicką Młodzieżą Ludową (PAML), bądź też z Związkiem Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej, szczególnie w okresach wyborów do bratniaków.

Wyjątkowym miejscem, wręcz bastionem ZPMD, był Kraków, w którym – jak już wspominano – wpływy młodosyndykalistyczne były na tyle istotne, iż ZPMD był w stanie samodzielnie rywalizować z prawicowymi organizacjami. Było to tym istotniejsze, jako że tylko w Krakowie zpmdowcom udało się silnie ugruntować swoją pozycję w bratniakach, postrzeganych jako fundamenty społeczne i organizacyjne życia akademickiego, m.in. na UJ, a także częściowo w bratniaku Medyków UJ oraz Towarzystwie Biblioteki Słuchaczy Prawa. Oprócz tego stronnictwom sanacyjnym, do których zaliczano w ten czas ZPMD, udało się uzyskać kontrolę nad CASS (Centrali Akademickich Stowarzyszeń Samopomocowych), co zaogniło – i tak napięte – relacje z endeckimi organizacjami.

Rywalizacja z prawicowymi organizacjami w Krakowie była niezwykle ostra, wręcz brutalna. Już w końcu lat dwudziestych ZPMD na UJ, razem z Życiem, Orką oraz ZNMS rozpoczął walkę przeciw zainicjowanym przez Wszechpolaków działaniom mającym na celu niedopuszczenie „niepolskich” (czyli głównie ukraińskich oraz żydowskich) studentów do instytucji samopomocowych30. Konieczne jest przy tym zaznaczenie, iż ZPMD konsekwentnie (często we współpracy z żydowską młodzieżą) sprzeciwiał się nagonce i ekscesom antysemickim inicjowanym przez Młodzież Wszechpolską, zwłaszcza w Krakowie, co często prowadziło do starć.

Szczyt tej brutalnej rywalizacji przypadł na lata 1936-1937. Jesienią 1936 roku ZAMW ponownie zainicjował antysemicką falę oraz pogromy, które doprowadziły nawet do 24 godzinnej blokady Collegium Novum na UJ. Wówczas ZPMD wraz z LM-Frakcją, PAML i ZNMS powołał do życia Komitet Obrony Honoru Akademika, który podjął próbę siłowego przerwania blokady. Zakończyło się to jednak niepowodzeniem. Zarazem w listopadzie 1936 roku syndykaliści rozpoczęli protesty przeciwko okupacji akademików przez narodowców, siłowo – przy wsparciu innych organizacji – przełamując endeckie blokady.

Tymczasem brutalność i nacisk młodzieży prawicowej rosła. Lewica zaś pragnęła utrzymać kontrolę nad bratniakiem UJ (Kraków był wyjątkowym miastem – w większości pozostałych ośrodków uniwersyteckich w Polsce w organizacjach samopomocowych dominowała endecja), który był wówczas jedyną realną instytucją, w której dominowały wpływy lewicy. Ostatecznie w marcu 1937 roku endecy wygrali wybory do bratniaka, co zaniepokoiło mieszkańców I Domu Akademickiego, na tyle mocno, iż podjęto decyzję o rozpoczęciu blokady tego budynku, w którym zarazem mieściła się siedziba władz bratniaka. Pomimo pewnych sukcesów oraz licznych aktów solidarności ze strony lewicowych partii i organizacji akademickich z innych uczelni, nie udało się w kwietniu rozszerzyć blokady na II Dom. W końcu też, w ostatnich dniach kwietnia 300-osobowa blokada skapitulowała. Poddanie tożsame było z przegraną lewicy i ZPMD w rywalizacji z ZAMW na UJ, co jednocześnie otworzyło drogę nacjonalistom do realizacji swych celów (m.in. z organizacji samopomocowych od tej pory mogli korzystać wyłącznie Polacy będący chrześcijanami).

Prasa ZPMD

Prasa stanowiła dla polskiego syndykalizmu niezwykle istotne pole aktywności, pełniąc zarazem funkcje czysto informacyjno-komunikacyjne, jak i teoretyczne. Wobec tego zpmdowska prasa była silnie zideologizowana, zaś najczęściej liderzy organizacji pełnili równocześnie funkcje redakcyjnie w jednym spośród kilku pism organizacji.

Pierwszym pismem młodosyndykalistycznej organizacji był „Głos Akademicki”, jednakże wydano jedynie jeden numer tego magazynu. Pismami ogólnokrajowymi były kwartalnik „Brzask” (1928-1931) oraz „Życie Akademickie”. Naturalnie, poza tytułami ogólnokrajowymi, poszczególne okręgi ZPMD wydawały także własne pisma, np. w Poznaniu wydawano miesięcznik „Życie Uniwersyteckie” (zastąpione później miesięcznikiem „Przemiany”), w Krakowie „Zarzewie Nowe”, w Wilnie „Zew Młodych” (później „Smugi”) oraz „Myśl Akademicką”. W przypadku Warszawy ZPMD wydawał jedynie swój własny biuletyn zatytułowany: „Brzask. Biuletyn Zarządu Okręgu Warszawa ZPMD”. Jedynym okręgiem, który nie wydawał żadnego pisma był Gdańsk.

Dekompozycja polskiego młodosyndykalizmu – rozłam w ZPMD

Wiemy już, iż główną osią konfliktu oraz sporów do jakich dochodziło wewnątrz ZPMD, a które w końcu doprowadziły do rozłamu w organizacji, był stosunek względem rządzących, co nabrało szczególnego znaczenia oraz ostrości po śmierci Józefa Piłsudskiego. Dekompozycja obozu rządowego oraz powstanie Obozu Zjednoczenia Narodowego (OZN), który faktycznie przeniósł wiele koncepcji nacjonalistycznych do oficjalnej ideologii obozu rządowego, przełożyło się na dalszą radykalizację szeregu członków organizacji oraz sprawiło, iż faktycznie lewicowe skrzydło ZPMD przeszło do opozycji. Jednocześnie umiarkowani oraz prosanacyjni działacze, nie zamierzali przechodzić do opozycji i czynili wszystko, aby ZPMD zachował swój dotychczasowy kurs względem władz. W takiej sytuacji rozłam wydawał się nieuchronny.

Najważniejszymi bastionami lewicy młodosyndykalistycznej były wówczas: Lwów, Wilno oraz Warszawa, zaś Kraków, Poznań oraz Śląsk zdominowane zostały przez umiarkowanych działaczy. Ówczesnym liderem lewicowej frakcji był Zygmunt Ziółek, zaś faktycznym przywódcą prawicowej części ZPMD był formalny przewodniczący organizacji Mieczysław Peszczyński z Poznania.

Ostatecznie, nieustanne tarcia, konflikty oraz frondy doprowadziły do rozłamu w organizacji w dniu 23 lutego 1936 roku. Wówczas to działacze z Warszawy, Wilna, Lwowa, Krakowa, Gdańska oraz Sambora zażądali od kierownictwa organizacji zmiany polityki. Spotkało się to jednak z odmową. W obliczu takiej sytuacji, protestujący odmówili posłuszeństwa. W całości z organizacji wystąpiło koło lwowskie oraz wileńskie. W stolicy z organizacji wystąpiła około 1/3 działaczy (szczególnie ze Śródmieścia oraz Czerniakowa31), co skądinąd nie przebiegło w pokojowej atmosferze, gdyż doszło do starć o lokal ZPMD w centrum miasta. Ponadto kilka osób wystąpiło z gdańskiego ZPMD32. Oznacza to, iż prawica zasadniczo utrzymała kontrolę nad większością ośrodków, acz w niektórych spośród nich, jak np. w Krakowskie oraz Lublinie, rozpoczęła się silna rywalizacja z działaczami lewicy.

Błędem byłoby jednak uznanie, iż skoro w całości wystąpiły jedynie 2 spośród 50, kół, to lewicowe skrzydło było niewielkie, a jego znaczenie przeceniane. Faktycznie wielu przedstawicieli lewicy zpmdowskiej pozostało lojalnymi wobec umiarkowanego i prosanacyjnego kierownictwa, co w dużej mierze wynikało zarówno z obawy przez represjami, jak i poczucia szkodliwości oraz sztuczności tego podziału.

Warto zarazem zwrócić uwagę, iż lewicowa frakcja ZPMD o dokonanie rozłamu oskarżała kierownictwo ZPMD, pragnąc w ten sposób uczynić z siebie prawowitego spadkobiercę zpmdowskiej tradycji. Zwracano przy tym uwagę, iż począwszy od 1935 roku, zdominowane przez umiarkowanych działaczy kierownictwo miało coraz bardziej oddalać się od szeregowych członków. Podnoszono, iż góra stawała się coraz bardziej oderwana od bazy członkowskiej, wysuwała hasła niezgodne z przekonaniami dołów, zmieniała tony i przechodziła na coraz bardziej zachowawcze pozycje. Ogółem zarzucono umiarkowanym działaczom zdradę ideałów syndykalistycznych, m.in. poprzez rezygnację z ideału sprawiedliwości społecznej, w miejsce którego pojawić się miała koncepcja „państwotwórczości”, zaś miejsce sprawiedliwości narodowej zająć miało hasło nacjonalizmu. Dlatego to władze organizacji de facto dokonały rozłamu względem poglądów większości33, jak tłumaczyli lewicowi rozłamowcy. Z kolei umiarkowane ZPMD wskazywało, iż wśród rozłamowców znajdują się przedstawiciele różnych środowisk, w tym skrajnej prawicy, jak i skrajnej lewicy34.

Maciej Drabiński

Fragment referatu: W nurcie sorelowskich inspiracji. Studencki ruch syndykalistyczny (ZPMD, ZPMD-lewica i SMS). Działalność i myśl polityczna, wygłoszonego podczas Interdyscyplinarnego Kongresu Naukowego „Studenci polscy w XIX i XX wieku. Historia, kultura, język” 23.11.2013 roku.

1 Związek Polskiej Młodzieży Demokratycznej R.P. 1886-1936. Informator, Kraków, b.r.w. s. 3.

2 R. Chwedoruk, op. cit., s. 193, 194.

3 G. Zackiewicz, dz. cyt., s. 405.

4 A. Pilch, Lewica Akademicka na Uniwersytecie Jagiellońskim w okresie II Rzeczypospolitej, b.m.r.w., s. 309.

5 Przez Syndykalizm dla Polski…, s. 17.

6 Informator…, s. 5.

7 Patrz strony 12-15 niniejszej pracy.

8 R. Chwedoruk, op. cit., s. 232.

9 G. Zaczkiewicz, op. cit., s. 406.

10 R. Chwedoruk, op. cit., s. 194.

11 G. Zaczkiewicz, op. cit., s. 407.

12 S.K., Przegląd Sił, „Smuga”, nr 4, s. 5.

13 G. Zackiewicz, op. cit., s. 406, 420.

14 Informator…, s. 3.

15 Ibidem, s. 10.

16 Ibidem, s. 8 – 17.

17 Ibidem, s. 15.

18 Ibidem, s. 6-18.

19 Ibidem, s. 10.

20 Ibidem, s. 10 i 11.

21 Ibidem, s. 13.

22 Ibidem.

23 A. Pilch, op. cit., s. 324.

24 Ibidem, s. 325.

25 Przez Syndykalizm dla Polski…, s. 19.

26 Ibidem, s. 20.

27 B. Kowalski, Grupa Techniczna : spółdzielnia pracy 1933-1962 : monografia wyd. z okazji 30-lecia istnienia spółdzielni, Warszawa 1964, s.15.

28 R. Chwedoruk, op. cit., s. 195.

29 Patrz s.2 niniejszej pracy.

30 A. Pilch, op. cit., s. 322 i 323.

31 Rozłam, „Przemiany”, 15 II 1936 r., nr 1-2.

32 Ibidem.

33 Przez Syndykalizm dla Polski…, s. 20, 21.

34 Rozłam, „Przemiany”, 15 II 1936 r., nr 1-2.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s