USA

Biopolityczny wymiar purytanizmu w myśli Emmy Goldman

Emma Goldman

Emma Goldman

Zadaniem jakie powzięła sobie Emma Goldman była dekonstrukcja purytanizmu, poprzez rozebranie go na części pierwsze, poddanie krytyce i zobrazowanie nam, iż nie był on niczym innym, aniżeli konstruktem ideologicznym klas panujących, który miał służyć wyłącznie reprodukcji istniejącego status quo. Naturalnie, amerykańskiej anarchistce i jednej z prekursorek nowoczesnego feminizmu nie szło o purytanizm rozumiany jako ruch teologiczny w obrębie Kościoła Anglikańskiego (a następnie także szeregu innych kościołów protestanckich), który zmierzał do oczyszczenia go z elementów papizmu, jak i ogółem następstw reform religijnych z XVI wieku, lecz o postawę światopoglądowo-obyczajową, która co prawda zrodziła się w obrębie tego nurtu, rozprzestrzeniała się wraz z nim (zwłaszcza w Anglii oraz Ameryce Północnej), lecz wyszła poza wspólnoty purytańskie i kościoły przez nie tworzone, stając się dominującym systemem moralnym w USA, wywierając również znaczący wpływ na kraje, obszary oraz wspólnoty protestanckie, a nawet i katolickie, w Europie w XIX oraz XX wieku. Można zatem powiedzieć, iż Goldman analizowała oraz dekonstruowała ducha purytanizmu unoszącego się nad USA, który – jak zauważył Alexis de Tocqueville – legł u podstaw amerykańskiego porządku społecznego. Sam zaś purytanizm rozumieć można jako system moralny, który propagował: surowy i wstrzemięźliwy tryb życia; oschłość uczuciową; potępienie seksu jako źródła grzechu; a także uznanie rozkoszy i przyjemności za coś szkodliwego dla ducha, a być może i dla zdrowia.

Goldman pragnęła uwypuklić nam jego arbitralność; nienaturalność; ciemiężącą moc, będącą źródłem cierpienia milionów osób; korelację purytanizmu z interesami państwa oraz burżuazji; a przede wszystkim jego polityczność rozumianą jako narzędzie legitymizujące ekonomiczną, społeczną i polityczną opresję, co pozwoliło jej uznać purytanizm za ideologię klas dominujących. W dalszej kolejności amerykańska anarchistka pragnęła rozpoznać, zdemaskować oraz zilustrować to w jaki sposób ówczesny porządek społeczno-ekonomiczny – przeto kształt którego określały interesy grup uprzywilejowanych oraz posiadających – był w stanie tak skutecznie ujarzmiać ludzkość. Badała i wskazywała sposoby w jakie purytańska moralność się rozprzestrzeniała. Sprowadziło ją to do głębszej analizy procesów socjalizacji oraz internalizacji, co – chociaż w sposób niewyartykułowany – doprowadziło ją do analizy problemu intersubiektywnej świadomości, czy precyzując – powszechnie podzielanych ideacji, czyli po prostu zestawu idei, zbioru myśli oraz systemu norm, które umożliwiają reprodukowanie istniejącego ładu.

Owe normy, jak nie trudno się domyślić, posiadają ujarzmiającą moc. Stają się one „umysłowym więzieniem”, determinującym sposób myślenia i postrzegania świata przez jednostkę, a także określającym jej aparat pojęciowy. W pewnym sensie, mówiąc językiem psychologii, stają się one systemem odniesienia dla jednostek. W następstwie ta ujarzmiająca moc normy sprawia, iż jednostka podporządkowuje, dostosowuje się oraz zachowuje się tak jak się tego od niej oczekuje (lub jak przynajmniej sądzi, że się od niej tego oczekuje), a co za tym idzie, swą postawą legitymizuje istniejący porządek, umożliwiając jego trwanie. Ogółem można dostrzec, że zdaniem „Czerwonej Emmy” im władza jest subtelniejsza, tym jest skuteczniejsza, a jej subtelność, a wręcz niewidoczność, uzależniona jest od internalizacji części jej mechanizmów, a zwłaszcza oficjalnej ideologii, przez masy. Wówczas też uznana może zostać za coś zupełnie normalnego, naturalnego – czymś o istnieniu czego się wręcz zapomina, bowiem zasadza się ona na poziomie podświadomości. Nie zadaje się pytań o jej sensowność czy słuszność. Jest ona swoistym absolutem, poza którym niemożliwe jest życie. Jednostki stają się zatem nośnikami owej władzy, ta zaś staje się zależna od intersubiektywnej świadomości poddanych.

Powyższe stanowisko, acz nie wyartykułowane wprost, posiadało daleko idące dla anarchistycznej filozofii politycznej odnoszącej się do problemu władzy. Owszem Goldman nie odeszła od dominującego w łonie myśli anarchistycznej strukturalistycznego ujmowania władzy, a już tym nie podążyła tak dalece jak uczynił to G. Landauer, lecz ukazała, ta struktura władzy posiada pewien relacyjny oraz dyskursywny pierwiastek. Mówiąc inaczej uzależniona jest ona od stopnia jej internalizacji, „dobrowolnego podporządkowania” oraz reprodukowania przez jednostki i społeczeństwa w życiu codziennym.

Obnażając ten proces, amerykańska anarchistka ilustrowała nam jak owa ustanowiona (czyli oficjalna) moralność określa jednostkę; włączając w to spektrum jej zachowanie, czyli to co wolno a czego nie wolno czynić, to co jest dobrze widziane, a to co nie jest; przypisując każdemu określoną rolę społeczną, uzależnioną od płci oraz pochodzenia klasowego, z czym wiąże się zestaw określonych oraz pożądanych cech. Purytanizm regulował zatem wszelkie aspekty życia jednostkowego oraz społecznego, w tym miłość, seks, role społeczne płci, postawy oraz wartości. W istocie purytańska moralność skodyfikowała całą sieć wymogów, zasad oraz praw; określiła czym jest dobro, a czym zło, w następstwie czego powstała kodyfikująca, ujarzmiająca oraz normalizująca każdą jednostkę sieć.

To właśnie tej perspektywie podporządkowana była jej analiza stosunków społeczno-ekonomicznych, tradycji, religii i seksualności, a także ich wzajemnych relacji, ukazując tym sposobem to, jak są wzajemnie powiązane oraz jak służą reprodukowaniu i wzmacnianiu społeczno-ekonomicznego status quo.

(więcej…)

Starbucks Worksers Union – przykład skutecznego uzwiązkowienia prekariatu

Większość pracowników sieci Starbucks zatrudniona jest w oparciu o prawo „At Will employees” co oznacza, iż w każdym dowolnym momencie, bez podania żadnej przyczyny, mogą zostać zwolnieni, co stanowi niezwykle istotny element dyscyplinowania zatrudnionej weń siły roboczej. Godziny i czas pracy ulegają zmianie co tydzień, co znowuż stanowi konsekwencję przyjęcia przez korporację skomputeryzowanego harmonogramu pracy uniemożliwiającego ustabilizowaniu czasu pracy i domowego budżetu. Naturalnie, system ten wraz z rozdziałem zadań praktykowanym przez menadżerów, którzy zachowują pełną kontrolę nad przydzielaniem zadań odmawiając zarazem pracownikom prawa do samodzielnego rozdzielenia pomiędzy sobą funkcji, ma za zadanie „wycisnąć” jak najwięcej z pracowników, czyli zmaksymalizować zagarnianą przez sieć wartość dodatkową oraz stanowić kolejny element nadzoru i dyscyplinowania najmitów.

Przyjęty model rozdziału zadań i model alokacji siły roboczej sprzyjają wzmożonemu nadzorowi pod kątem działalności związkowej (samo-organizacyjnej), utrudniając komunikację, współpracę, rozwój solidarności, pomocy wzajemnej oraz podjęcia wspólnej walki przez pracowników. Poza alokacją i nadzorem prowadzonym wprost w większości korporacji (w tym również w Starbucks) wdrażane są różnego rodzaju sztuczki socjotechniczne mające na celu odepchnąć pracowników od związków zawodowych. W tym też celu nie określa się najmitów mianem pracowników najemnych, acz mianem „współpracowników” lub „partnerów” , podejmowane są próby zaszczepienia wśród pracowników pędu ku wytężonej rywalizacji pomiędzy sobą: o awans, o premię, itd. starając się zarazem zniszczyć poczucie wspólnoty interesów – najważniejszego elementu świadomości klasowej. Tak więc korporacyjny model zatrudnienia dąży do zastąpienia solidarności, pomocy wzajemnej i poczucia wspólnoty interesów, kolaboracją, rywalizacją, utrudnieniem w komunikacji, tak aby pracownicy nie zjednoczyli swych sił przeciw szefom. Zarazem korporacje wydają ogromne sumy pieniędzy w celu zapobiegania organizowania się pracowników bądź wchodziły w różnego porozumienia z reformistycznymi centralami, aby te stanowiły podporę dla działów HR.

(więcej…)

4 marca: Anarchiści w ruchu studenckim

Anarchiści w USA stosunkowo późno zareagowali na kryzys kapitalizmu w tym państwie. Jednym z takich wyjątków od tej reguły jest znaczący udział anarchistów w ruchu studenckim, który zaktywizował się protestując przeciw programom oszczędnościowym i cięciom budżetowym. Pierwszą akcją tego ruchu było zajęcie budynku „New School” w Nowym Jorku a następnie rozprzestrzenienie się tego typu działań w Kalifornii i innych stanach.

Na 4 marca zaplanowano protesty w całym kraju. Jednakże epicentrum ruchu i największa aktywność działań miała miejsce w Area Bay (aglomeracja San Francisco).

(więcej…)

Syndykalizm – mity i rzeczywistość

Poniższy artykuł jest moim tłumaczeniem artykułu „Syndicalism in Myth and Reality” autorstwa L. Gambone umieszczonego na stronie internetowej: Anarcho-Syndycalism 101.

Mity wokół syndykalizmu

cgt-banderaWiększość profesorów akademickich powie wam, iż syndykalizm umarł jeszcze przed Pierwszą Wojną Światową. Znane są również głosy, które mówią, iż rewolucyjny charakter syndykalizmu skończył się przed 1910 rokiem (jakby nie było rewolucji w Argentynie czy Hiszpanii w 1936 ?).  Inni powiedzą wam, że jego era zakończyła się wraz ze zwycięstwem Franco w Wojnie Domowej w Hiszpanii a jeszcze inni, iż był to ruch charakterystyczny dla danego okresu historycznego (przełom wieków XIX i XX), który z pozycji rewolucyjnych wyewoluował w stronę reformizmu. Nic z tego – są to jedynie mity !

(więcej…)

Arafata otruł Izrael

Palestyńczycy nie są zdolni do tworzenia państwa” lub „nie ma z kim rozmawiać o pokoju” są obecnie dwoma najczęściej pojawiającymi się frazesami w oficjalnym dyskursie medialnym, którego jednym celem jest usprawiedliwienie polityki Izraela bądź skompromitowanie Palestyńczyków i ich starań.

Odnieść można wręcz wrażenie, iż pojawiające się argumenty dyżurnych komentatorów od niemal dwóch dekad pozostają niezmienne – wahaniom ulega co najwyżej nacisk na użycie poszczególnych frazesów.

Dla przykładu – jeszcze 2-3 lata temu w modzie było twierdzenie, że Izrael atakując Liban „bronił się przed zepchnięciem do morza„. Przekonanie to wyrosło wraz z odkryciem urojonego i „szatańskiego”  spisku J. Arafata przez Ehmuda Baraka  podczas negocjacji w Camp David. Dumny premier ogłosił wtedy, iż (kłamliwi) Arabowie czyhają tylko na to by zniszczyć Izrael i „zepchnąć go do morza„.

Izrael to w końcu, wg. prawicowych publicystów, „willa otoczona dżunglą” – ostatnia przystań „wyższej cywilizacji judeo-chrześcijańskiej” broniącej nas przed zalewem „islamofaszyzmu„. Dlatego należy bezkrytycznie wspierać jego politykę ekspansji (a więc okupację Palestyny, represje, doprowadzenie do klęski humanitarnej i społecznej, mordy, etc.) , planów budowy „nowego Bliskiego Wschodu” oraz „walkę z terroryzmem„, wspieraną oczywiście przez USA.

(więcej…)

Nie będzie pokoju głupcze

Cały świat patrzy z przerażeniem na ponownie rozgorzały konflikt palestyńsko – izraelski. Oczywiście jak zawsze przy takiej okazji, nie brak wśród prawicowych polityków i komentatorów wielkiego zrozumienia (czytaj poparcia) dla poczynań państwa żydowskiego w tym konflikcie. Powszechnie już przecież wiadomo, że całe zło to Hamas. To Hamas w opinii tych komentatorów bez powodu rozpętał konflikt, to Hamas nie chce pokoju (ale to Żydzi dzisiaj odrzucili propozycję rozejmu) a Izrael jak zwykle jest tylko biedną ofiarą, która broni się przed zepchnięciem do morza.

Ta nowomowa udziela się wszystkim. W mediach utrzymywany jest jeden i jedyny słuszny ton – to Izrael i Izraelczycy są ofiarami, Palestyńczycy to zwykłe krwiożercze bestie, chcące zagłady państwa żydowskiego (co kompletą bzdurą, ale o tym potem). W związku z tym w Wiadomościach, Faktach, Wydarzeniach najpierw wspomni się o ofiarach palestyńskiego ostrzału rakietowego (niewspółmiernie mniejszego od działań izraelskich) a potem na koniec coś się da o cierpieniach Palestyńczyków wywołanych okrutnymi nalotami bombowymi strony izraelskiej, w których zginęło już blisko 400 osób.
(więcej…)