Rewolucyjny syndykalizm we Francji – konsolidacja ruchu (okres 1902-1912)

CHT163881 Fernand Pelloutier (1867-1901) (b/w photo) by French School, (19th century) oil on canvas Musee Social, CEDIAS, Paris, France Archives Charmet French, out of copyright

Fernand Pelloutier

Jednym z najważniejszych celów jaki stawiali sobie francuscy syndykaliści, było zjednoczenie całego ruchu związkowego we Francji. Dlatego też nim jeszcze powstało CGT (Confédération générale du travail), wielu aktywistów i animatorów ruchu robotniczego pragnęło zjednoczenia sekcji zawodowych/branżowych z Giełdami Pracy. Stąd też podejmowali inicjatywy na rzecz scalenia, wpierw FNS i FBT, a następnie CGT i FBT. Wszak nie należało to jednak do najłatwiejszych zadań, jako że istniało wiele przeszkód, w tym nade wszystko osobisty konflikt pomiędzy F. Pelloutierem (sekretarzem generalnym FBT) a A. Lagailsem[1] (sekretarzem generalnym CGT) oraz ogólna słabość CGT w początkowym okresie kształtowania się federacji, w wyniku czego działacze FBT nie sądzili, aby CGT było zdolne do urzeczywistnienia ich marzenia o stworzeniu federalistycznej organizacji o charakterze horyzontalnym i wertykalnym zarazem.

Mimo tych trudności, stosunki pomiędzy obydwoma organizacjami pozostawały bardzo dobre, dzięki czemu pierwszy wspólny kongres mógł odbyć się w Paryżu w 1893 roku, zaś podczas kongresu założycielskiego CGT delegaci zaprosili do organizacji Narodową Federację Giełd Pracy. Wówczas jednak FBT odmówiła. Kolejna próba podjęta została podczas kongresu FBT w Tuluzie w 1897 roku.

Georges Yvetot w 1912 roku, autor "Instrukcji dla żołnierzy"

Georges Yvetot w 1912 roku, autor „Instrukcji dla żołnierzy”

Przełom nastąpił w 1901 roku wraz ze śmiercią dotychczasowego sekretarza FBT F. Pelloutiera na gruźlicę[2], którego na stanowisku zastąpił Georges Yvetot, również anarchistę, acz znacznie przychylniej spoglądający na zagadnienie połączenia Federacji Giełd Pracy z Powszechną Konfederacją Pracy. Zmiana ta stanowiła wystarczający asumpt, aby podczas kongresu FBT w Nicei w 1901 roku delegaci opowiedzieli się za zjednoczeniem.  Bezpośrednim skutkiem tej decyzji było zorganizowanie kongresu CGT w Montpellier w 1902 roku, który poświęcony został wyłącznie problematyce związanej ze scaleniem obu federacji. Wówczas zadecydowano o utworzeniu specjalnej komisji składającej się w 25 delegatów, którzy mieli za zadanie określić podstawowe różnice pomiędzy CGT a FBT[3].

Owocem dyskusji oraz pracy komisji było pomyślne głosowanie nad zjednoczeniem CGT i FBT i zmianą statutu CGT (440 delegatów było „za”, 1 „przeciw”, a 44 było nieobecnych[4]). Implikowało to zmianę struktury organizacyjnej CGT, która nabrała wówczas charakterystycznego dla siebie dwupłaszczyznowego charakteru. Innymi słowy, Giełdy Pracy, które utrzymały swą autonomię, zachowały swój terytorialny kształt, zaś syndykaty zachowały swą branżową (korporacyjną) formę. Każdy z nich, niezależnie od swej wielkości, posiadał prawo do reprezentacji w federacji poprzez delegata wybieranego przez własnych członków. Ponadto zachowały one pełnię autonomii, acz każdy syndykat z danego obszaru musiał także należeć do lokalnej Giełdy Pracy[5]. Generalny Sekretariat CGT podzielony został na dwie sekcje (po jednej dla każdej federacji) oraz utworzono 3 stałe komisje CGT: prasy, finansów (kontroli) oraz ds. strajków i strajku generalnego. Niewątpliwie wyrazem autonomii obu federacji i obu płaszczyzn organizacyjnych było zachowanie odrębności kongresów – tj. FBT zachowało prawo do zwoływania własnych kongresów w celach administracyjnych. W ten sposób w ramach CGT doszło do syntezy oraz wzajemnego równoważenia się giełd pracy z syndykatami, co z jednej strony zabezpieczać miało przed rozrostem „egoizmu zawodowego” a z drugiej strony zadbać o solidarność, współpracę oraz troskę o dobro ogółu. Sam statut zjednoczonej organizacji wszedł w życie 1 stycznia 1903 roku[6].

Paul Delesalle

Paul Delesalle

Na czele CGT stanęli wówczas: rewolucyjny syndykalista Victor Griffuelhes oraz anarchosyndykalista Émile Pouget, zaś na czele Federacji Giełd Pracy anarchiści Georges Yvetot i Paul Delesalle. Jednakże CGT niemal od samego początku podzielone było pomiędzy liczne frakcje oraz skrzydła, które zasadniczo – jak to uczynił A. Tridon – umownie podzielić można na lewicę, centrum i prawicę związkową. Prawica związkowa składała się z antyrewolucyjnych związkowców, ale opowiadających się za autonomią konfederacji względem partii politycznych, z guedystów oraz przeciwników koncepcji strajku generalnego. W centrum znajdowali się kolejarze zdominowali socjalistycznymi koncepcjami Jeana Jaurèsa. Na umiarkowanej lewicy stali tzw. „czyści syndykaliści” (les purs), których liderami byli Pouget, Griffuehles oraz Jouhaux oraz redakcja „La Voix du Peuple”. Następną frakcję na lewicy tworzyli anarchiści przewodzeni przez Yvetota, którzy skupieni byli wokół pisma „La Guerre Sociale”. Ostatnią frakcję tworzyli anarchiści skupieni wokół pisma „Les Temps Nouveaux”[7] założonego przez J. Grave, acz wielu z nich było sceptycznie nastawionych wobec syndykalizmu w ogóle, o czym poniżej.

Victor Griffuelhes, secrétaire de la CGT, mai 1906. Source : L'Illustration, n° 3297, 5 mai 1906

Victor Griffuelhes, secrétaire de la CGT, mai 1906.
Source : L’Illustration, n° 3297, 5 mai 1906

Poza podziałem frakcyjnym, A. Tridon dokonał podziału animatorów CGT na dwa zasadnicze typy: myślicieli i wojowników. Pierwsi zajmowali się planowaniem i organizowaniem. Drudzy poruszali tłumy podczas przemówień, byli agitatorami, animatorami kierującymi robotników ku rewolucyjnym pryncypiom[8]. Niewątpliwie do grona najważniejszych animatorów Konfederacji w tym okresie zaliczyć możemy: Pougeta (który opisywany był jako „szara eminencja”), Griffeuhlesa, Pelloutiera, Patauda, Yvetota, Niela, Luqueta, Jouhauxa oraz Merrheima.

Równocześnie można przyjąć, iż to właśnie Kongres scaleniowy stanowi pewną cezurę, która wyznacza okres dominacji anarchistów oraz rewolucyjnych syndykalistów w związku, którzy zepchnęli wówczas reformistów do opozycji. Wyrazem tego, zdaniem wielu autorów, co jednak może budzić kontrowersje i polemiki (rozwijam to nieco dalej), stało się przyjęcie słynnej Karty z Amiens podczas kongresu w Amiens w 1906 roku. Wśród autorów aprobujących to stanowisko znajdował się m.in. G. Woodcock, wybitny badacz historii anarchizmu, uznający, iż szczyt wpływów anarchosyndykalistów w CGT nastąpił właśnie około 1906 roku[9].

Śmiało można orzec, iż dominacja skrzydła rewolucyjnego wewnątrz CGT stała się możliwa dzięki przyjęciu przez konfederację systemu głosowania, niezwykle mocno forsowanego przez anarchistów, który można sprowadzić do maksymy – 1 syndykat = 1 głos. Umożliwiło to dominację rewolucjonistów w strukturach CGT, bowiem pomimo tego, iż liczebnie reformiści przeważali, to rewolucjoniści dominowali częściej w małych oraz bardziej bojowych syndykatach, których liczba była większa od większych i najczęściej zdominowanych przez reformistów związków.  W pewnym momencie przewaga anarchistów nad reformistami miała być tak wyraźna, że Lucien Niel miał stwierdzić, iż CGT przekształciło się w Anarchistyczną Partię Robotniczą[10].

W praktyce wyglądało to tak, iż ogromne federacje (jak np. kolejarzy) liczące niekiedy kilkadziesiąt tysięcy członków (kolejarzy około 50 tysięcy), lecz najczęściej o tendencjach reformistycznych, bywały przegłosowywane przez małe syndykaty i federacje (np. najmniejsza była praktykantów farmaceutycznych licząca 50 członków), jednakże, które były znacznie bardziej radykalne. Dla przeciwników syndykalizmu i anarchizmu stanowiło to główny powód krytyki zarzucającej, iż CGT reprezentuje wyłącznie interesy mniejszości. Zarzuty te były przesadzone, acz rzeczywiście – jak już powyżej sygnalizowałem – zdarzało się, iż mniejsze syndykaty przegłosowywały większe, które łącznie liczyły więcej członków, aniżeli te mniejsze. Za przykład ilustrujący to zjawisko posłużyć może głosowanie w sprawie rezolucji antywojennej (o której nieco dalej) z 1908 roku, kiedy to 670 syndykatów opowiedziało się za nią, licząc 114 tys. członków, przeciw było 406 syndykatów liczących łącznie 127 tysięcy członków[11].

Z drugiej strony, należy zwrócić uwagę, iż dla wielu anarchistów właśnie w takiej sytuacji egzemplifikowała się koncepcja „świadomej mniejszości”. Bowiem skrzydło rewolucyjne, chociaż stanowiło mniejszość, było znacznie bardziej energiczne, żywiołowe i aktywniejsze, co nie tylko pozwoliło mu przejąć kontrolę nad konfederacją, ale nadać jej wyjątkowy charakter umożliwiając rozwój rewolucyjnego syndykalizmu[12]. Przeciwnicy systemu proporcjonalnego podnosili także kwestię równości syndykatów przekonując, iż wszystkie syndykaty z punktu widzenia walki ekonomicznej są równie ważne. Ponadto niejednokrotnie miało się zdarzać, iż te małe syndykaty osiągały znacznie więcej, aniżeli te większe i masowe. Wobec tego w systemie proporcjonalnym widziano możliwość dyskryminacji mniejszych (i bardziej bojowych) syndykatów przez te większe i to z powodów często czysto obiektywnych (jak np. z powodu faktu, że dane branże zatrudniały mniej pracowników)[13].

Nie wolno również zapominać, iż dla wielu członków CGT system proporcjonalny miał być zwyczajnie niepraktyczny, albowiem przed każdym kongresem należałoby określać wielkość syndykatów, która jest zmienna, określać liczbę ich delegatów. Rewolucjoniści kwestionowali także pogląd, jakoby to tylko małe syndykaty sprzeciwiały się systemu proporcjonalnemu, zwracając uwagę na dwie wielkie federacje, które także odrzucały system proporcjonalny, czyli Federację Robotników Metalurgicznych i Federację Robotników Nadmorskich[14].

Auguste Keufer

Auguste Keufer

Niemniej reformiści od momentu zjednoczenia CGT, na kolejnych kongresach, podejmowali działania na rzecz zastąpienia istniejącego modelu głosowania, systemem proporcjonalnym. Pierwszą próbę podjęli już podczas kongresu w Bourges w 1904 roku, czyli pierwszego po zjednoczeniu. Części reformistów opowiadającym się za wprowadzeniem systemu proporcjonalnego przewodził A. Keufer. Wskazywał, iż ówcześnie przyjęte rozwiązania uniemożliwiają podjęcia się reformatorskiej pracy oraz wiąże ręce syndykatom i ich federacjom. Ponadto istniejący system miał wspierać działalność bezpośrednią, stanowiącą bezpośrednią ekspresję anarchizmu, która prowadzić miała do śmierci tysięcy robotników nie przynosząc zarazem żadnych realnych rezultatów. Zamiast tego polecał bardziej ugodowe metody walki[15]. Większość (822 głosami przeciwko 388[16]) delegatów odrzuciła jednak tę propozycję, podpierając się koncepcją „świadomej mniejszości”[17].  Podczas kongresu potwierdzono zatem rewolucyjny charakter organizacji, zaś reformiści uznali swoją porażkę deklarując, iż 2/3 delegatów znalazło się pod wpływem anarchistów[18].

Jednakowoż, co wymaga uwydatnienia, nie cały ruch anarchistyczny podchodził entuzjastycznie względem anarchosyndykalizmu i ogółem działalności anarchistów wewnątrz CGT. Tradycyjnie sprzeciwiali się temu anarchoindywidualiści. Lecz nie tylko oni byli sceptycznie nastawieni wobec nowej tendencji. Także wielu anarchokomunistów pozostawało nieprzychylnych względem syndykalizmu, których liderem pozostawał J. Grave, dostrzegający weń możliwość wprowadzenia dyscypliny, hierarchii oraz centralizacji. Mniemał również, iż syndykaty będą stale zagrożone policyjnymi represjami, same zaś organizacje tego typu będzie łatwo rozbić[19]. Pomimo tego typu stanowisk oraz deklaracji, nowy prąd zdobywał coraz szersze grono zwolenników.

Pouget zachęcając do zaaprobowania syndykalizmu jako strategii działania oraz odpowiadając anarchistycznym krytykom tej tendencji starał się wykazać, iż wraz z rozwojem syndykatów i akcji strajkowych rosła liczba zwycięstw, które same w sobie mogły przybliżać do upragnionej rewolucji społecznej. Potwierdzały to empiryczne dane:

Okres Liczba strajków zakończonych sukcesem
1890-1900 56%
1901-1904 62%
1905 65%

Tabela 1: Dane przytaczane przez Pougeta dowodzące słuszności akcji strajkowej | A. Skidra, dz. cyt., s. 95

Wzrosła także liczba strajkujących, którym akcja strajkowa przyniosła wymierne korzyści. Z 23,28% w okresie 1890-1900, poprzez 79% w przedziale 1901-1904, aż do 83,24% w 1905 roku[20].

Wracając do meritum, zjednoczenie CGT i FBT dodatnio wpłynęło na dynamikę rozwoju Konfederacji, która wówczas weszła w okres dynamicznego rozwoju, stając się realną siłą ekonomiczną oraz polityczną we Francji, która definitywnie zaakceptowała użycie strajku generalnego jako środka rewolucyjnego. Precyzując, w 1904 roku w skład organizacji wchodziły 53 Federacje Przemysłowe i Narodowe Syndykaty (ogólnokrajowe), 15 izolowanych (samodzielnych) syndykatów, 110 Giełd Pracy i ogółem 1,792 syndykaty liczące łącznie 150 tysięcy członków. Przełożyło się to na znaczący wzrost budżetu Konfederacji, który urósł z 11,076 franków w 1902 roku do 17,882 franków w 1904. Z kolei budżet FBT zwiększył się z 9,016 franków do 12,213. Był to pierwszy raz, kiedy CGT stało się niezależne finansowo od subwencji państwowych i lokalnych. Równocześnie rosnący nakład i liczba subskrybentów „Voix du Peuple” pozwoliły gazecie stać się samowystarczalną finansowo[21].

Walka jaką prowadziło CGT koncentrowała się na dwóch zasadniczych płaszczyznach – walce o cele doraźne/rewindykacyjne (nade wszystko była to walka o wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy) oraz na walce rewolucyjnej,  które – co wynikała z rewolucyjnego syndykalizmu i anarchosyndykalizmu – były ze sobą ściśle sprzężone. Innymi słowy, członkowie CGT wychodzili z założenia, iż walka o cele doraźne przybliża do wybuchu rewolucji poprzez swe walory edukacyjne oraz w niektórych kwestiach stanowi ona podstawę dla przyjęcia w wolnym społeczeństwie określonych rozwiązaniach. Dla lepszego zobrazowania zagadnienia warto się posłużyć przykładem „kwestii kobiet”. W pierwszej dekadzie XX wieku CGT jednoznacznie opowiedziało się za zrównaniem praw oraz płac kobiet oraz mężczyzn uważając, iż takie zmiany jeszcze w dobie społeczeństwa kapitalistycznego, stanowić będzie wstęp dla rozwiązań gwarantujących pełną równość pomiędzy kobietami a mężczyznami w nowym, wolnym, społeczeństwie. Równoczesnym skutkiem tej polityki było dopuszczenie kobiet do uczestnictwa w syndykatach na równych prawach co mężczyźni[22].

Podczas kongresu w Burgos podjęto decyzję, iż przez następne dwa lata najważniejszą kwestią, którą zajęła Konfederacja była kwestia wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy. Podjęto weń decyzję o powołaniu specjalnego komitetu, który stwierdził, iż do tego realizacji tego celu doprowadzić mogą wyłącznie dwie drogi. Pierwszą drogą, która została odrzucona przez Komitet, zakładała stworzenie projektu ustawy, który zostałby następnie przedstawiony władzom. Równocześnie plan ten zakładał organizowanie wielu spotkań w celu zainteresowania opinii publicznej tę kwestią. Druga metoda, ostatecznie zaaprobowana, zakładała bezpośrednią walkę o wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy, która polegać miała na bezpośrednim wywieraniu presji przez robotników. Komitet rekomendował tę metodę powołując się na skuteczność działań bezpośrednich w walce wymierzonej w Agencje Pracy, które w wyniku tej kampanii zostały przez państwo zakazane[23].

Emile Pouget

W ramach walki na rzecz wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy w całej Francji rozpoczęto ogromną kampanię, której początek wyznaczono na 1 maja 1905 roku (decyzja podjęta o zainicjowaniu jej zapadła podczas kongresu w 1904 roku), a której zwieńczeniem miał być strajk generalny zaplanowany na 1 maja 1906 roku. Walka o ośmiogodzinny dzień pracy był jednak wyłącznie oficjalnym celem, który mógł zostać przedstawiony w represyjnych warunkach. W istocie celem kampanii było wytworzenie rewolucyjnej atmosfery, napięcia oraz realności wyzwolenia, próbując wskazać, iż wyzwolenie jest możliwe i znajduje się ono na wyciągnięcie ręki, której zwieńczeniem mógłby stać się strajk generalny planowany na 1 maja 1906 roku.

Równolegle prowadzona była kampania na rzecz wprowadzenia jednego dnia wolnego od pracy, co było jednak bardziej postrzegane jako kampania wspomagająca walkę o ośmiogodzinny dzień pracy. Jednakże w tę działalność najmocniej zaangażowani byli głównie fryzjerzy, piekarze, kucharze, kelnerzy oraz sklepikarze.

Za sprawą działań propagandowych CGT rzeczywiście wykształciła się wówczas rewolucyjna atmosfera do tego stopnia, iż robotnicy zaczęli odliczać dni dzielące ich od wyzwolenia – m.in. na murach wówczas pojawiać się zaczęły takie hasła jak: „jeszcze 70 dni i będziemy wolni”[24]. Liderzy CGT dolewali przysłowiowej oliwy do ognia starając się zaognić sytuację i uczynić ją jeszcze bardziej napiętą. Przykładowo É. Pouget w wywiadzie dla gazety „L’intransigeant” z 26 kwietnia zapytany o możliwość zastosowania przemocy odpowiedział, iż wszystko zależeć będzie od rozwoju sytuacji oraz prowokacji państwa, które mogą doprowadzić do konieczności stawienia oporu[25].

Naturalnie wywoływało to niepokój, a nawet przerażenie wśród kapitalistów. Z tego właśnie powodu władze powzięły specjalne środki ostrożności m.in. wysłano do Paryża oddziały wojskowe, aresztowano wszystkich liderów CGT, co w konsekwencji doprowadziło do wybuchu licznych strajków i zamieszek. Samego 1 maja wprowadzono stan wyjątkowy w mieście, wielka zaś część burżuazji w panice opuściła Paryż[26].

Ocena strajku generalnego z 1 maja 1906 roku, który stanowił zwieńczenie kampanii budziła spory oraz kontrowersje wśród związkowców. Niemniej w samym tylko Paryżu w strajku udział wzięło ponad 200 tysięcy robotników. Proletariat starł się z policją, stawiał barykady a gospodarka na wielu obszarach została sparaliżowana. Do rewolucji oraz długotrwałych starć jednak nie doszło. Jednakże faktycznie rok 1906 stanowił kulminację walk klasowych na przełomie XIX i XX wieku we Francji, co wprost ukazują statystyki dotyczące strajków we Francji w okresie 1892-1907:

Rok Liczba strajków Liczba przedsiębiorstw Liczba strajkujących
1892 261 500 50000
1893 634 4286 170123
1894 391 1731 54576
1895 405 1298 45801
1896 476 2178 49851
1897 356 2568 68875
1898 368 1967 82065
1899 740 4200 176826
1900 902 10253 222714
1901 523 6970 111414
1902 512 1820 212701
1904 1026 17250 271097
1905 830 5302 177666
1906 1309 19637 438466
1907 1275 8365 197961

Tabela 2: Dane za: L. Levine, The Labor Movement in France. A Study in Revolutionary Syndicalism, New York 1912, s. 168.

Część wystraszonych kapitalistów uległa naciskom robotników wprowadzając podwyżki płac, zgodziła się na jeden dzień wolny od pracy oraz skrócili czas pracy w soboty (tzw. „angielska sobota”)[27]. Z drugiej strony, było to „pyrrusowe zwycięstwo”, bowiem bezpośrednio po strajku generalnym, rozpoczęły się zintensyfikowane represje i prześladowania wobec członków CGT – tak zarówno ze strony państwa jak i kapitalistów. Często stosowaną wówczas praktyką było odbieranie dofinansowania lub lokali Giełdom Pracy, co nierzadko prowadziło do konieczności ich zamknięcia[28]. Jednakże podczas kongresu CGT w Amiens w 1906 roku podjęto decyzję o kontynuowaniu kampanii na rzecz wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy oraz zainicjowaniu działalności antypatriotycznej i antymilitarystycznej.

Żądanie Sukces Kompromis Porażka
Strajki Przedsiębiorstwa Strajkujący Strajki Przedsiębiorstwa Strajkujący Strajki Przedsiębiorstwa Strajkujący
8-godzinny dzień pracy 2 5 45 13 1970 25520 88 7556 109786
9-godzinny dzień pracy 36 135 2723 28

994

30750 45 755 17023
10-godzinny dzień pracy 40 582 7409 16 220 2000 27 368 7251

Tabela 3: Liczba zwycięskich i przegranych strajków w 1906 roku | Dane za: L. levine, The Labor Movement in France. A Study in Revolutionary Syndicalism, New York 1912, s. 169.

W dłuższej perspektywie czasu, zarówno niemożność wywołania rewolucji społecznej, jak i represje ze strony władz i pracodawców, ułatwiły przejęcie kontroli nad związkiem przez skrzydło reformistyczne, które w swej walce na argumenty zyskało nowy – nieskuteczność strajku generalnego. Niemniej szeregi CGT cały czas rosły – od niespełna 100 tys. członków w 1902 roku, do ponad 300 tys. w 1907 roku, zrzeszając przy tym 2399 syndykatów[29], a sama konfederacja nadal prowadziła aktywną działalność na polu antymilitarystycznym oraz socjalnym, walcząc m.in. o reformę systemu emerytalnego, która dostosowałaby go do potrzeb pracowników najemnych[30].

Należy zaznaczyć, iż spadek liczby syndykatów pomiędzy 1910 a 1912 rokiem nie przekładał się na spadek liczby członków Konfederacji, albowiem w1911 roku CGT zrzeszało 355 tysięcy robotników a 1912 roku już 455 tysięcy[31]. W tym wypadku spadek liczby zrzeszonych syndykatów przy jednoczesnym wzroście liczby członków całej Konfederacji oznaczał, iż wiele mniejszych syndykatów połączyło się z innymi działającymi w podobnych branżach.

Proces ten dotknął także Federacji. W 1910 roku do CGT należało 57 federacji, w 1912 zaś 53, co stanowiło konsekwencję połączeń kilku organizacji, jak np. Północnej Federacji Rolniczej z Federacją Ogrodniczą, Federacja Szoferów, Motorniczych i Elektryków, z kolei Federacja Inżynierów dołączyła do Federacji Robotników Metalurgii, a Federacja Przemysłu Futrzarskiego połączyła się z Federacją Garbarzy[32].

Naturalnie, obok CGT istniała niezliczona liczba niezależnych syndykatów, „żółtych” (tj. tworzonych przez pracodawców) oraz chrześcijańskich. W 1902 roku powstała nawet federacja „żółtych” syndykatów, Union Fédérative des ouvries et syndicats professionels, która zrzeszała około 200 tysięcy robotników w 1907 roku[33]. Z kolei w 1913 roku powstała federacja chrześcijańskich syndykatów, która niezwykle wrogo odnosiła się względem CGT (z resztą jednym powodem jej założona była wola złamania monopolu CGT), pozostając w dosyć bliskich relacjach z pracodawcami oraz „żółtymi” syndykatami, opowiadając się jednocześnie za „dialogiem” pomiędzy światem pracy a kapitałem.

W celu uzupełnienia informacji o CGT należy dodać, iż Konfederacja w omawianym okresie należało do powstałego w 1901 roku International Secretariat of National Trade Union Centres, organizacji zrzeszającej głównie reformistyczne centrale związkowe. Ten fakt oraz fakt, iż organizacja nie zamierzała podejmować dyskusji na temat strajku generalnego i antymilitaryzmu stanowił przyczynę dosyć napiętych stosunków na linii CGT-ISNTUC. Doprowadziło to do bojkotu dwóch kongresów organizacji (w Amsterdamie w 1905 roku i w Christinie w 1907 roku) przez francuską Konfederację. Dopiero podczas Kongresu CGT w Marsylii (1908) podjęto decyzję o zbliżeniu z organizacją. W następstwie tego delegaci Konfederacji uczestniczyli w Kongresach w Paryżu w 1909 roku i Budapeszcie w 1911 roku[34].

Kongres w Amiens – walka skrzydła reformistycznego z rewolucyjnym

Informacja o kongresie

Informacja o kongresie

W 1906 roku miał miejsce Kongres CGT w Amiens, który był bez wątpienia najważniejszym kongresem dla Konfederacji, przynajmniej od momentu jej zjednoczenia. Oczywiście wynikało to z uchwalenia podczas kongresu zaproponowanej przez Griffuelhesa Karty z Amiens, która uważana jest za dokument konstytutywny dla rewolucyjnego syndykalizmu.

Jak na ironię uchwalenie tego dokumentu było spontaniczne – stanowiło jedynie reakcję na ofensywę środowisk umiarkowanych i reformistycznych przeciw radykałom dominującym w Konfederacji. W istocie bowiem, cele kongresu w Amiens było odmienne, jak np. reforma struktury syndykatów. Wyprzedzając nieco fakty, należy zaznaczyć, iż od tego kongresu, wszystkie nowopowstałe związki musiały posiadać (z pewnymi dopuszczanymi wyjątkami) charakter przemysłowy, w przeciwieństwie do wcześniejszej praktyki, w której zalecano branżowy lub zawodowy charakter[35]. Uchwalenie Karty z Amiens nie było zatem jedyną kwestią poruszaną podczas tego kongresu. Zarazem należy wskazać, iż w Amiens reprezentowanych było 203,273 robotników zrzeszonych w 2,399 syndykatach. Równocześnie CGT kolejny raz odnotowało zwiększenie swego budżetu do 20,586 franków, FBT zaś do 15,556 franków[36].

Jak wspominałem, Kongres stał się areną zmagań pomiędzy reformistami, który pragnęli przejąć kontrolę nad organizacją, a rewolucyjnymi syndykalistami i anarchistami, co ostatecznie zadecydowało o ścieżce jaką podążyło CGT. Wówczas to Auguste Keufer – lider frakcji reformistycznej, skarbnik związku oraz członek Partii Socjalistycznej – wysunął propozycję, aby CGT, podobnie jak brytyjskie Trade Uniony, skoncentrowało się wyłącznie na walce o cele rewindykacyjne, rezygnując tym samym z przygotowania do rewolucji społecznej.

Tablica upamiętniająca uchwalenie Karty z Amiens

Tablica upamiętniająca uchwalenie Karty z Amiens

Niewątpliwie jednak najbardziej zapalną kwestią, która budziła największe spory i która stała się bezpośrednią przyczyną uchwalenia Karty z Amiens była rozpoczęta przez M. Renarda[37] (sekretarza generalnego Federacji Pracowników Przemysłu Odzieżowego i popieranego częściowo przez górników) dyskusja dotycząca nawiązania współpracy z SFIO i zgłoszony przez niego wniosek w tej sprawie. Należy nadmienić, iż niezmiennie od lat 80-tych XIX wieku argumentem przemawiającym przeciwko współpracy z partiami socjalistycznymi był niezwykle silny podział ruchu. W następstwie tej sytuacji (z wyłączeniem oczywiście anarchistów) większość członków Konfederacji obawiała się przeniesienia podziałów z ruchu socjalistycznego na ruch związkowy, jak to miało miejsce przed powstaniem CGT. Sytuacja uległa zasadniczej zmianie po powstaniu jednej, zjednoczonej partii socjalistycznej w postaci SFIO (Section française de l’Internationale ouvrière), wobec czego argument ten stracił na większym znaczeniu. Zresztą dyskusja rozpoczęta przez Renarda na kongresie już od kilku miesięcy była omawiana na łamach prasy socjalistycznej oraz syndykalistycznej.

Renard argumentował przyjęte stanowiło przekonaniem, iż walka o wyzwolenie klasy robotniczej winna być holistyczna oraz koherentna, a to oznaczać miało, że należało ją prowadzić za pośrednictwem wielu metod i środków, co wymaga wdrożenia mnóstwa form organizacji oraz zaangażowania na szeregu płaszczyzn. Równocześnie wskazywał na ograniczenia rewolucyjno-syndykalistycznej perspektywy wskazując, że syndykaty nie są w stanie zrealizować wszystkich powierzonych im celów, w tym nade wszystko zdobyczy natury społeczno-ekonomicznej. Wedle francuskiego socjalisty, konieczna była do tego sprawnie prowadzona działalność polityczna, która byłaby w stanie zabezpieczyć zdobycze klasy robotniczej poprzez ustawodawstwo socjalne. To stanowić miało najważniejszy argument przemawiający za koniecznością nawiązania współpracy z Partią Socjalistyczną. Tego także wymagać miał proces budowy przyszłego ładu. Zarazem za fałsz uważał deklarowaną przez CGT neutralność polityczną, które w istocie realizuje cele polityczne ruchu anarchistycznego, którzy uczynić mieli z Konfederacji „maszynę wojenną” wymierzoną w socjalistów[38].

SFIO

SFIO

Zasadniczo większość syndykatów, zarówno reformistycznych jak i rewolucyjnych, sprzeciwiała się tej propozycji. Przykładowo Keufer, czyli de facto lider frakcji reformistycznej, który podczas poprzedniego kongresu atakował rewolucjonistów, bronił niezależności CGT od partii przekonując, że chociaż działalność polityczna jest niezbędna, to nie należy wiele oczekiwać od państwa. Pragnął jednak, aby CGT opowiedziało się zarówno przeciwko anarchizmowi, jak i przeciwko powiązaniu z jakąkolwiek partią socjalistyczną[39]. Rewolucyjni syndykaliści z kolei uważali, iż współpraca z jakąkolwiek partią polityczną stanowi zagrożenie dla rewolucyjnego charakteru syndykatów, odwołując się zarazem do dziedzictwa I Międzynarodówki. Ostatecznie wniosek Renarda upadł. Egzemplifikował on rosnącą aktywność skrzydła reformistycznego próbującego odzyskać kontrolę nad związkiem.

W odpowiedzi na ofensywę reformistów uchwalona (większością 834 głosów „za” oraz 8 głosów „przeciw”[40]) została Karta z Amiens interpretowana jako fundamentalny dokument dla rozwoju rewolucyjnego syndykalizmu. Jednakże oceny i znaczenie tego dokumentu, a także oceny dotyczące wpływu i znaczenia anarchistów na proces powstania dokumentu pozostają niezwykle zróżnicowane. Przykładowo D. Guerin, francuski badacz anarchizmu, uważał, że dokument ten stanowił wyraz silnych wpływów anarchistów, zwłaszcza w odniesieniu do woli zachowania niezależności od państwa i partii politycznych. Podobnie uważał W. Thorpe, który w zamanifestowaniu odrzucenia państwa i działalności politycznej dostrzegł silny wpływ anarchistów[41]. Odmienne stanowisko zajął F.F. Ridley, który zapis o zachowaniu neutralności wobec partii politycznych przy jednoczesnej zgodzie na to, aby członkowie Konfederacji mogli indywidualnie działań w partiach politycznych interpretował jako kompromis pomiędzy skrzydłem rewolucyjnym a reformistycznym[42].

Niewykluczone, iż obaj badacze mieli rację. Możliwe jest bowiem, iż przedstawiciele frakcji wewnątrz Konfederacji wiedzieli w zapisie o neutralności wobec partii i państwa dostrzegali to co chcieli dostrzec. Anarchiści mogli więc interpretować to postanowienie jako triumf anarchistycznej wizji Konfederacji i negacji tych instytucji, antyanarchistycznie nastawieni rewolucyjni syndykaliści dostrzec mogli z kolei zabezpieczenie przed anarchizmem, reformiści zaś mogli widzieć zgodę na nieformalną współpracę z partiami socjalistycznymi.

Niezaprzeczalnie jednak od samej oceny wpływu anarchizmu na dokument, stał się on aktem konstytutywnym dla rewolucyjnego syndykalizmu. W karcie bowiem:

  1. Uznano, iż walka klasowa stanowi integralną część społeczeństwa kapitalistycznego, budząc zarazem świadomość proletariatu
  2. Określono podstawowe cele rewolucyjnego syndykalizmu wskazując równocześnie na dwie areny, współzależne i wzajemnie determinujące się, na których toczyć się będzie emancypacyjna walka:
    1. Walki o cele doraźne, jak np. skrócenie czasu pracy;
    2. Walki rewolucyjnej, której ostateczny cel stanowić miała rewolucja społeczna za pomocą rewolucyjnego strajku generalnego
  3. Wskazano podstawową rolę oraz zadania syndykatu, któremu nadano rolę zarodka przyszłego i wolnościowego społeczeństwa.

Represje władz jako odpowiedź na kartę z Amiens

Portrait of Georges Clemenceau Credit: Wellcome Library, London. Wellcome Images images@wellcome.ac.uk http://wellcomeimages.org Portrait of Georges Clemenceau Photograph Published: - Copyrighted work available under Creative Commons Attribution only licence CC BY 4.0 http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

Portrait of Georges Clemenceau
Credit: Wellcome Library, London. Wellcome Images
images@wellcome.ac.uk
http://wellcomeimages.org
Portrait of Georges Clemenceau
Photograph
Published: –
Copyrighted work available under Creative Commons Attribution only licence CC BY 4.0 http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

Tymczasem, rząd podjął (wykazując wyraźne poruszenie uchwaleniem Karty z Amiens) stanowczą ofensywę przeciwko CGT, zwłaszcza wymierzoną w skrzydło anarchistyczne, stosując metodę – ujmując nieco kolokwialnie – kija i marchewki. Z jednej strony zintensyfikowane zostały represje wymierzone w konfederację, na które CGT odpowiedziało falą strajków. Z drugiej strony, zamierzało „obłaskawić”, „przekupić” a nawet wciągnąć klasę robotniczą w orbitę istniejącego ładu. Temu służyło powierzenie teki premiera Georgesowi Clemenceau, liderowi partii Radykalno-Socjalistycznej (Parti républicain, radical et radical-socialiste), pragnąc zarazem zmniejszyć wpływy anarchosyndykalistów[43].

Nowy rząd zintensyfikował represje (wprowadzając jeszcze w 1906 roku stan wyjątkowy) oraz zbrutalizował metodę pacyfikowania strajków wysyłając wojsko do ich tłumienia, co doprowadziło do śmierci wielu robotników. Jednocześnie strona rządowa aktywnie włączyła się w spór pomiędzy rewolucjonistami a reformistami wewnątrz Konfederacji, próbując wywrzeć presje mającą doprowadzić do osłabienia skrzydła anarchosyndykalistycznego i przejęcia kontroli nad CGT przez reformistów.

Temu też służyła wywołana przez władze nagonka na czołowych anarchosyndykalistów i rewolucyjnych syndykalistów, zwieńczona aresztowaniem Pougeta, Yvetota i Griffuelhesa, co umożliwiło przejęcie kontroli nad organizacją przez reformistów. Nakreślając tło i okoliczności tych wydarzeń należy wskazać, iż CGT zgodnie z postanowieniami kongresu (i pomimo brutalizacji władz) kontynuowało kampanię działalności bezpośredniej skupiając się tym razem na wprowadzeniu prawa do odpoczynku (Repos Hebdamodaire), co jeszcze bardziej zaostrzyło stosunki z rządem.

W czerwcu 1907 roku na południu Francji miały miejsce niepokoje wśród pracowników winnic, co doprowadziło do krwawych starć. W odpowiedzi CGT przygotowało manifest wymierzony w „Rząd Morderców”, w którym jako wzór przedstawiano żołnierzy jednego z pułków, którzy odmówili strzelania do protestujących. Reakcją władz było oskarżenie 12 członków o „obrazę wojska”, co ostatecznie zakończyło się ich uniewinnieniem[44].

Kolejnym wydarzeniem był strajk w czerwcu 1908 roku w Draveil (miejscowość pod Paryżem), który został ostrzelany przez wojsko, w wyniku czego zginął jeden robotnik. 4 czerwca Komitet Konfederacji wezwał do strajków przeciwko „rządowi morderców” i „mordercy Clemenceau” („Clemenceau le Tueur”). Do krwawych starć doszło także w Villeneuve-Saint-Georges. Strajkom przewodziła Federacja Robotników Budowlanych, jedna z najbardziej bojowych organizacji wewnątrz CGT, organizując protesty podczas pogrzebów zabitych w Draveil i Villeneuve-Saint-Georges. Następnie Federacja i wielu członków Komitetu Konfederacji wezwało do strajku generalnego wymierzonego w działania rządu[45]. W samym Draveil nieprzerwanie trwał strajk. 27 lipca doszło do starć z policją, w odpowiedzi na co Federacja wezwała do strajku generalnego 30 lipca.

Strajk w Draveil

Strajk w Draveil

Wkrótce policja ostrzelała strajkujących w Villeneuve-Saint-Georges raniąc i zabijając wielu robotników. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Komitet Konfederacji apelował do innych syndykatów i federacji, aby dołączyły do strajku generalnego przeciwko tym „rzeziom”, jednak nie wszystkie syndykaty usłuchały wezwania. Zasadniczo jednak wydarzenia te wzmogły represyjne działania rządu i propagandę medialną przeciwko Konfederacji. Doprowadziło do aresztowania wszystkich czołowych członków Komitetu Konfederacji, w tym ponownie Pougeta, Yvetota i Griffuelhesa. Co prawda wkrótce ukształtował się nowy Komitet Konfederacji, tymczasowo na czele z A. Luquetem, lecz w wyniku represji skrzydło rewolucyjne znacząco zostało osłabione, co wykorzystali reformiści, którym udało się zapobiec ponownego wyboru – zwolnionych już z więzienia – na stanowiska w Komitecie Konfederacji, trzech wcześniej wymienionych rewolucyjnych syndykalistów i anarchistów.

Strajk w Draveil

Strajk w Draveil

Wydarzenia te dostarczyły kolejnych argumentów reformistom i antyanarchistycznie nastawionym związkowcom, zapoczątkowując proces osłabiania rewolucyjnego charakteru konfederacji, co zasadniczo prowadziło do degeneracji pierwotnych celów związku oraz samych związkowców, którzy coraz częściej przyjmowali konformistyczne pozycje ograniczając walkę wyłącznie o lepsze płace.

Podziały wewnątrz CGT

Chcąc przedstawić ogólny podział pomiędzy syndykatami reformistycznymi a rewolucyjnymi należy zaznaczyć, iż najczęściej (co oczywiście nie stanowi uniwersalnej zasady) większe związki opowiadały się za reformistami, mniejsze zaś za rewolucjonistami. Tak też następujące federacje popierały reformistów: robotników przemysłu odzieżowego, drukarzy, kolejarzy, pracowników przemysłu zbrojeniowego, mechaników, pracowników muzycznych, pracowników przemysłu ceramicznego, pracowników sektora gazowego i elektrycznego, pracowników przemysłu tytoniowego oraz organizacje zrzeszające woźniców[46].  Naturalnie owy „reformizm” był odmienne rozumiany przez poszczególne federacje, syndykaty i jednostki. I tak: Federacja Robotników Przemysłu Odzieżowego niemal otwarcie opowiadała się za współpracą CGT z SFIO, kolejarze z kolei dosłownie pragnęli interpretować apolityczność odcinając się od wszelkiej politycznej działalności. Ponadto członkom syndykatów nie odpowiadało antypatriotyczne oraz antymilitarystyczne nastawienie CGT, a także interpretowanie państwa wyłącznie w kategoriach narzędzia klasowego służącego uprzywilejowanym. Rewolucjoniści największe poparcie mieli w małych syndykatach, a także w biurach narodowych – zasadniczo wszędzie tam, gdzie propaganda CGT była najlepiej rozwinięta. Spośród większych syndykatów, rewolucyjny syndykalizm i anarchosyndykalizm był najszerzej popierany przez członków syndykatów z branży metalurgicznej, pracowników nadmorskich[47], pracowników zakładów produkujących ołówki, biżuterię, zapałki, kapelusze, pracowników sektora budowlanego, papierniczego, spożywczego, transportowego, a także wśród pracowników usług miejskich[48].

Kongres w Marsylii – kres dominacji anarchistów

We wrześniu 1908 roku miał miejsce Kongres CGT w Marsylii, na którym delegaci reprezentowali 2,586 syndykatów zrzeszających łącznie 294,398 robotników. Sam kongres rozpoczął się od wyrażenia solidarności z uwięzionymi członkami Komitetu Konfederacji[49]. Był to ostatni kongres, podczas którego anarchosyndykaliści posiadali istotny wpływ na podjęte decyzje, m.in. zapobiegając przyjęciu systemu proporcjonalnego przez delegatów. Niewątpliwie jednak największym sukcesem skrzydła rewolucyjnego podczas tego kongresu (i prawdopodobnie ostatnim realnym sukcesem tego skrzydła w ogóle) było przeforsowanie rezolucji antywojennej, w której powtórzono znaną z Manifestu Komunistycznego maksymę, iż „robotnicy nie posiadają ojczyzn”[50].  Stanowiła ona wyraz antypatriotycznego nastawienia bloku rewolucyjnego, dla którego patriotyzm stanowił wyłącznie użyteczne narzędzie burżuazji, pod którym skrywać miała własne interesy.

Zwycięstwo reformistów nastąpiło w lutym 1909 roku poprzez obranie Niela na sekretarza generalnego związku. Co ciekawe, wybrany został on jedynie większością jednego głosu, co jasno ukazywało, iż jego pozycja była relatywnie słaba. Równocześnie, jak sam deklarował, zamierzał doprowadzić do „moralnej jedności” Konfederacji, która miała zostać zniszczona w wyniku działań rewolucjonistów. Zmiana kursu Konfederacji nastąpiła relatywnie szybko. Jeszcze bowiem w tym samym roku CGT nie wsparło strajkujących listonoszy ograniczając się jedynie do wyrazów sympatii[51]. Zarazem skrzydło rewolucyjne było jednak dostatecznie silne, by do kierownictwa związku wybrać „jednego swojego” – jak błędnie wówczas myśleli – Leona Jouhauxa, którego obrano skarbnikiem.

Léon Jouhaux

Léon Jouhaux

Trudności jakie spowodował Niel, brak poparcia dla listonoszy i ataki ze strony rewolucjonistów, doprowadziły do jego rezygnacji ze stanowiska 28 maja 1909 roku. W następnych wyborach wybrano Jouhauxa na stanowisko sekretarza generalnego CGT, który tę funkcję sprawował aż do 1947 roku, kiedy wystąpił z CGT. Jako ciekawostkę można podać, iż w 1951 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Jego wybór spowodował początkowo opór reformistów, którzy powołali w lipcu Comite d’Union Syndicaliste[52]. Wbrew jednak obawom reformistów, Jouhaux nie był rewolucjonistą i jak trafnie podsumował M. Bookchin, „CGT pod Leonem Jouhauxem z syndykalistycznego stało się zbiurokratyzowanym związkiem, który poza rewolucyjną retoryką był konwencjonalnym związkiem zawodowym”[53].

W 1909 roku nieusatysfakcjonowane władze z sytuacji w Konfederacji, po powierzeniu teki premiera Briandowi, rozpoczęły legislacyjną ofensywę, wprowadzając prawo o emeryturach, zbiorowe układy pracy oraz obowiązkowy arbitraż[54]. Trudo o podsumowanie i określenie reakcji CGT na te decyzje. Można domniemywać, iż skrzydło reformistyczne związku było usatysfakcjonowane, a ze względu na fakt, iż przejęli kontrolę nad Konfederacją, to sama organizacja mogła wykazywać pozytywny stosunek. Stosunek skrzydła rewolucyjnego, składającego się z „czystych” rewolucyjnych syndykalistów oraz anarchosyndykalistów był złożony. Z jednej strony, przedstawiciele tego bloku, którzy z reguły lekceważyli i sprzeciwiali się interwencji państwa aprobując zamiast tego walkę bezpośrednio z kapitalistami mogli być nieusatysfakcjonowani tymi rozwiązaniami a nawet się ich obawiać, albowiem narastać zaczęło przekonanie, iż są one ukierunkowane na zintegrowanie robotników z istniejącym porządkiem i osłabienie rewolucyjnych nastrojów oraz celów centrali. Nie powinno to jednak prowadzić do wniosku jakoby rewolucyjni syndykaliści oraz anarchosyndykaliści kwestionowali walkę o ustawodawstwo socjalne (tak długo oczywiście jak odbywałoby się to niepolitycznymi metodami), co doskonale ilustrują poglądy Pougeta. Co prawda Pouget obawiał się walki o ustawodawstwo socjalne, podobnie jak obawiał się samych ustaw. Niemniej nie podważał celu i sensu walki o ustawodawstwo socjalne przez proletariat. Najważniejsze było bowiem, aby to sami robotnicy walczyli i wygarniali od władz kolejne ustępstwa, nie czekając biernie na szczodrość rządu[55]. Można więc uznać, iż nie istotne było to o co robotnicy walczyli ani nie istotna była skala żądanych zmian, najbardziej istotna była sama walka prowadzona przez proletariat. Odmiennego zdania był Pelloutier, który z góry negował walkę o ustawodawstwo socjalne próbując dowieść, iż regulacja stosunków pracy przez państwo przynosi odwrotne skutki od zamierzonych a kapitaliści zawsze znajdą sposób by zrekompensować sobie ewentualne straty[56]. Zbliżony do Pelloutiera pogląd posiadał Griffuelhes, który obawiał się, że w taki sposób proletariat mógłby utracić swoją autonomię[57].

Wskazuje to zarazem na podziały istniejące wówczas w tym bloku, co tylko osłabiało go w walce z reformistami. Z grubsza rzecz ujmując skrzydło to podzielone było na trzy frakcje, których zwolennicy oraz przedstawiciele skupiali się wokół 3 pism: „Voix de Peuple” (red. Pouget), anarchistycznego „Temps Nouveaux” oraz „Guerre Sociale” (red. Yvetot). Dlatego też odpowiedź na nowe ustawodawstwo była bardziej pozorowana aniżeli realna, albowiem nie możliwe było zmobilizowanie całego bloku rewolucyjnego, który – prawdopodobnie – w większości zgadzał się z uchwalonymi ustawami.  Niemniej w  1909 roku dwukrotnie strajkowali listonosze próbując nawet zorganizować strajk generalny, w 1911 roku strajkowali kolejarze, portowcy z Nowej Fundlandii, dokerzy i robotnicy budowlani. W 1913 roku górnicy z północnych departamentów oraz Pas-de-Calais ogłosili strajk generalny[58].

Pomimo tych sporów, walk wewnętrznych oraz ingerencji państwa w sprawy związku, CGT zachowało spójność oraz integralność, osiągając w 1912 roku ponad 600 tysięcy (acz jedynie 2/3 płaciło regularnie składki) członków, co zdaniem Thorpe stanowiło wówczas około 60% zorganizowanego proletariatu francuskiego[59]. Tym optymistycznym szacunkom zaprzecza Ridley, który twierdził, iż CGT nigdy nie zdołała reprezentować więcej aniżeli połowy zrzeszonych w związkach robotników[60], co zdaniem R. Wohla, badacza francuskiego ruchu komunistycznego, stanowiło mniej niż 5% ogółu francuskiego proletariatu[61]. Z kolei z danych przedstawionych przez L. Levine wynika, iż w 1910 roku CGT zrzeszało nieco ponad 1/3 ogółem przynależących do związków robotników[62]. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, iż liczebność nie świadczyła o realnej sile CGT, która była znacznie większa, bowiem związek był w stanie mobilizować również niezrzeszonych robotników oraz mógł liczyć na wsparcie innych środowisk.

Na drodze ku reformizmowi

Zwycięstwo reformistów oznaczało nie tylko ogólne „przetasowanie” układu sił wewnątrz związku, ale również zasadniczą zmianę jego charakteru, konstrukcji, pryncypiów oraz celów. Uwidoczniło się to już podczas obchodów 1 maja 1911 roku, kiedy doszło wręcz do „rozszczepienia” Konfederacji – reformiści zorganizowali własne obchody święta, a rewolucjoniści własne.

Umiarkowane kierownictwo podjęło szereg działań, aby uroczystości pierwszomajowe były spokojne, stonowane oraz aby robotnicy nie posługiwali się rewolucyjną retoryką i hasłami. W pierwszej kolejności zmierzało ono do ograniczenia liczby demonstrantów i demonstracji poprzez wymuszenie posiadania przez gotowych do udziału w uroczystościach robotników legitymacji związkowej (cartes confèdèrales). Po drugie, Komitet Konfederacji zwiększył zakres własnego nadzoru nad organizowanymi manifestacjami, delegując działaczy do ich prowadzenia, wcześniej ich oczywiście instruując odnośnie tego, w jakiej atmosferze, przy użyciu, jakich haseł, w jakiej sprawie i po jakich trasach demonstracje winne przebiegać oraz kiedy winne zostać zorganizowane[63]. Po trzecie, zadbano o to, aby związkowa prasa nie eksponowała rewolucyjnych haseł. Po czwarte, apelowali o niestosowanie przemocy i spokojne zachowanie.

Pomimo tych ograniczeń oraz działań, rewolucjonistom udało się zorganizować własne obchody udowadniając tym samym władzom, iż pomimo przejęcia kontroli nad Konfederacją przez umiarkowanych związkowców oraz pomimo ich działań, duch rewolucyjny nie uleciał całkowicie z organizacji i nie udało się władzom całkowicie jej podporządkować. Ogromna ilość pracowników uczestniczyła w różnych spotkaniach w halach związkowych organizowanych przez rewolucjonistów, których przemówienia zbierały ożywione brawa. Wielu mówców potępiało zbrodnie popełnione przez państwo i kapitał w Chicago i Fourmies chwaląc zarazem odwagę robotników w obliczu tych zbrodni. Władze określano mianem tyranów i morderców. Clemenceau określano mianem „starego łotra”, Brianda mianem „niewymownego zdrajcy” klasy robotniczej, zaś Lepine mianem „Cesarza Paryża”. Także niektóre demonstracje zorganizowane przez rewolucjonistów wyłamały się poza schemat i ograniczenia narzucone przez kierownictwo, a niektóre z nich były bardzo bojowe. Przykładowo „rozpoznając sztywne podziały klasowe w obrębie topografii Paryża, około 4 tysięcy robotników wmaszerowało na Pola Elizejskie, gdzie zostali przywitani plutonem kirasjerów. Pokaz siły przez francuskich żołnierzy nie był tak zastraszający jak zakładano, a ich konie ślizgały się na chodniku. Zachwyciło to demonstrantów, którzy klaskali, gwizdali i krzyczeli <<Vive le 17eme>>”[64].

Rozszczepienie pomiędzy reformistami a rewolucjonistami najbardziej się uwidoczniło, „kiedy robotnicy maszerowali w duże, otwarte <<burżuazyjne>> przestrzenie, takie jak Pola Elizejskie, co było wyrazem rosnącej woli konfrontacji z elitami”, to liderzy CGT oraz reformistyczna część związkowców zorganizowało własne zgromadzenie w paryskich bulwarach. Oznaczało to jednoznaczne odrzucenie radykalnych, konfrontacyjnych działań opartych na micie barykad[65].

Odejście od „strategii barykad” było jednym z najważniejszych tematów dyskusji pomiędzy liderami CGT tego podczas tego spotkania, zwłaszcza w kontekście wydarzeń z Draveil oraz Villeneuve-Saint-Georges, po których zalecano odejście od „teatralnych i powstańczych” taktyk, które zdaniem liderów nie mogły przynieść niczego innego poza śmiercią robotników. Jouhaux podczas spotkania w Domu Federacji zalecił zachowanie spokoju w odniesieniu do policji oraz życzliwość wobec żołnierzy. Retoryka liderów była nie tylko stonowana, ale wręcz konformistyczna i nastawiona na wsparcie istniejącego ładu. Przykładowo liderzy argumentowali tego dnia konieczność podwyższenia płac robotnikom odwołując się do interesu gospodarczego, nie zaś społecznego. W żaden sposób liderzy nie posługiwali się hasłami rewolucyjnymi skupiając się na argumentach na rzecz krótszego dzień pracy oraz sprzeciwu wobec militaryzmu, rosnącego zagrożenia wojną i szalejącego nacjonalizmu[66].

W czerwcu 1911 roku miała miejsce roczna konferencja w Paryżu, podczas której zadecydowano o wznowieniu walki o ośmiogodzinny dzień pracy i wprowadzenie angielskiego tygodnia (La Semaine Anglaise). Zakazano także urzędnikom związkowym pełnić jakiejkolwiek funkcji politycznej[67].  W następnych tygodniach blok reformistyczny zainicjował szereg działań zmierzających do scentralizowania związku oraz zlikwidowania jego dwupłaszczyznowej konstrukcji. Bezpośrednią konsekwencją tej kampanii było zlikwidowanie w 1912 roku Giełd Pracy, które zastąpione zostały „Departamentowymi Związkami” .

Wyraźnie zarysowała się tym samym zmiana klimatu politycznego wewnątrz organizacji. Dominować zaczęli reformiści, co doprowadziło do degeneracji pierwotnych celów CGT i przeistoczenia się organizacji w zwykłą reformistyczną centralę. W dodatku, na co uwagę zwrócił uwagę A. Skidra, poważnym problemem wiążącym się z reformizmem CGT pozostawał fakt, iż większość federacji nastawiona była wyłącznie na własne krótkoterminowe cele i interesy, lekceważąc dobro i interesy innych federacji a tym bardziej już lekceważąc cele rewolucyjne[68].

Pierre Monatte

Pierre Monatte

Równocześnie, przynajmniej w opinii wielu ówczesnych działaczy i komentatorów, zwycięstwo reformistów i działania przez nich podejmowane ku marginalizacji skrzydła rewolucyjnego wpędziło CGT w ogromny kryzys. Przykładowo P. Monatte relacjonował, iż „syndykaty są słabe i zmęczone” a Lagardelle w 1912 roku przyznał, iż państwo okazało się silniejsze od syndykalizmu, co wywołać miało spory wewnętrzne[69]. Z drugiej strony część badaczy uznawała, iż tendencje syndykalistyczne mogły zacząć słabnąć niezależnie od walk frakcyjnych, acz za sprawą postępującej industrializacji, która prowadziła do wzrostu znaczenia wielkich zakładów pracy kosztem małych oraz średnich[70].

[1] Jest to postać nad wyraz enigmatyczna. Praktycznie nic nie wiadomo o jego życiu, daty urodzenia, śmierci, a nawet nie znane jest jego imię poza tym, że zaczynało się na literę „A”.

[2] Niektóre źródła podają raka płuc jako przyczynę śmierci.

[3] A. Tridon, dz. cyt. s. 72.

[4] F.F. Ridley, dz. cyt., s. 70.

[5] P. Marshall, dz. cyt., s. 443.

[6] L. levine, The Labor Movement in France. A Study in Revolutionary Syndicalism, New York 1912, s. 159.

[7] A. Tridon, dz. cyt., s. 72.

[8] Tamże, s. 84.

[9] G. Woodcock, Anarchism: a history of libertarian ideas and movements, Broad Press Ltd. 2004, s. 269.

[10] A. Skidra, dz. cyt., s. 68.

[11] F.F. Ridley, dz. cyt., s. 178.

[12] R. Rocker, Anarcho-Syndicalism. Theory…, s. 91.

[13] L. Levine, dz. cyt., s. 164.

[14] Tamże.

[15] Tamże, s. 162.

[16] Tamże, s. 164.

[17] A. Skidra, dz. cyt., s. 68.

[18] L. Levine, dz. cyt., s. 164.

[19] A. Skidra, dz. cyt., s. 61-64.

[20] Tamże, s. 95.

[21] Tamże, s. 161.

[22] History of anarcho-syndicialism, unit 4 (France), s. 14.

[23] L. Levine, dz. cyt., s. 165.

[24] D. Rappe, Giełdy Pracy, [w:] dz. cyt, s. 26.

[25] F.F. Ridley, dz. cyt., s. 133.

[26] Tamże.

[27] V. Damier, dz. cyt., s. 16.

[28] D. Rappe, Giełdy Pracy, [w:] dz. cyt, s. 27.

[29] A. Malinowski, dz. cyt., s. 87.

[30] V. Damier, dz. cyt., s. 17.

[31] A. Tridon, dz. cyt., s. 76.

[32] Tamże.

[33] F.F. Ridley, dz. cyt., s. 77.

[34] L. Levine, dz. cyt., s. 183.

[35] F.F. Ridley, dz. cyt., s. 75.

[36] L. Levine, dz. cyt., s. 169.

[37] W części opracowań pojawia się on również jako Daniel Renard.

[38] L. Levine, dz. cyt., s. 171.

[39] Tamże, s. 172.

[40] History of anarcho-syndicialism, unit 4 (France), s. 17.

[41] W. Thorpe, “The Workers Themselves”…,  s. 24.

[42] F.F. Ridley, dz. cyt., s. 180.

[43] History of anarcho-syndicialism, unit 4 (France), s. 18.

[44] L. Levine, dz. cyt., s. 175.

[45] Tamże, s. 175 i 176.

[46] V. Damier, dz. cyt., s. 15.

[47] W. Thorpe, “The Workers Themselves” …, s. 26 i 27.

[48] V. Damier, dz. cyt., s. 15.

[49] L. Levine, dz. cyt., s. 177.

[50] R. Darlington, Revolutionary Syndicalist Opposition to the First World War: A Comparative Reassessment, [w:] Revue belge de philologie et d’histoire. Tome 84 fasc. 4, 2006. Histoire médiévale, moderne et contemporaine, s. 991.

[51] L. Levine, dz. cyt., s. 179.

[52] Tamże, s. 180.

[53] L. Gambone, Reform and Revolution: Moderates and Revolutionaries in the French CGT, dostępne pod adresem: http://dwardmac.pitzer.edu/Anarchist_Archives/worldwidemovements/reform.html [dostęp: 24.02.2011 roku]

[54] A. Skidra, dz. cyt., s. 96.

[55] É. Pouget, What is the trade union?, [w:] D. Guérin, No gods, no masters, Oakland-Edinburg-London 2005, s. 434 i 435.

[56] F. Pelloutier, Anarchism and the workers union, [w:] D. Guérin, No gods…, s. 411.

[57] M. Waldenberg, dz. cyt., s. 183.

[58] Tamże.

[59] W. Thorpe, “The Workers Themselves” …, s. 26.

[60] F.F. Ridley, dz. cyt., s. 78.

[61] R. Wohl, French Communism in the Making 1914-1924, Stanford 1966, s. 25.

[62] L. Levine, dz. cyt., s. 181.

[63] K.H. Tucker, Jr., French revolutionary syndicalism and the public sphere, Cambridge 1996, s. 160 i 161.

[64] Tamże, s. 159 i 160.

[65] Tamże, s. 160.

[66] Tamże, s. 161.

[67] L. Levine, dz. cyt., s. 182.

[68] A. Skida, dz. cyt., s. 96.

[69] L. Gambone, dz. cyt.

[70] M. Waldenberg, dz. cyt., s. 231.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s