PiS

Kłamstwo demokracji – anarchistyczna dekonstrukcja demokracji liberalnej

To co odróżnia anarchistyczną krytykę demokracji liberalnej od większości jej nieautorytarnych krytyk to fakt, iż nie posiada ona charakteru konstruktywnego, a więc nie ma na celu poprawy, ustabilizowania czy ogółem wzmocnienia istniejącego ładu. Posiada za to charakter destrukcyjny, ukierunkowany na jej negację celem emancypacji ludzkości. Dlatego też anarchiści pragnący jej likwidacji poszli o kilka kroków dalej aniżeli wspomniani krytycy, podążając w głąb, ku fundamentom, na których opiera się ustanowiony porządek. Wszakże anarchistów nie satysfakcjonuje ukazanie wyłącznie prawdziwego, naturalnie w ich przekonaniu, charakteru ładu demokratyczno-liberalnego, jak i państwa w ogóle. Uznali, iż należy dokonać dekonstrukcji ideowych fundamentów tego ustroju, po to aby ukazać brak jego legitymizacji, pragnąc dowieść, iż ustrój ten to nic innego aniżeli konstrukt ideologiczny klas dominujących, który iluzją pięknej formy – opartej na szczytnych, acz fałszywych, koncepcjach – ukrywa i organizuje swą szpetną treść, zabezpieczając w ten sposób trwanie systemu dominacji oraz wyzysku. Dlatego pragnęli ujawnić kruchość i fikcję wolności stwarzaną przez ten lad, kontynuując zarazem dzieło negacji rozpoczęte przez Kanta. Uznać wtem można, iż wedle anarchistów demoliberalny model państwa stanowi nic innego aniżeli formę racjonalizacji władzy oraz sposobu jej uprawomocnienia.

Nabiera to szczególnego znaczenia w kontekście współczesnych dyskursów wokół demokracji liberalnej, które skażone są paradygmatem Francisa Fukuyamy, każącym traktować ten model jako największe osiągnięcie ludzkości oraz przysłowiowy „koniec historii”1. Tymczasem wolnościowi socjaliści kwestionowali i kwestionują ten pogląd wskazując, że – jak pisała Wendy Brown – „ustanowiona” demokracja jest pustą ideą bądź też – jak z kolei deklarowała Giorel Curran – „pustą skorupą”, która nie może przeciwstawić się coraz większej koncentracji władzy poza zasięgiem społeczeństwa2, z tym jednym zastrzeżeniem, iż wedle anarchistów nigdy nie chciała się mierzyć z ów koncentracją.

Stanowi to meritum. Anarchistyczna negacja jest totalna – dotyczy zarówno sfery praktycznej, jak i teoretycznej, przy czym tej drugiej w niniejszym artykule poświęcam znaczenie więcej uwagi. Na tym tle celem artykułu jest zarysowanie anarchistycznej dekonstrukcji tej idei, co prowadziło anarchistów – naturalnie w przekonaniu zwolenników nieograniczonej wolności – do odkrycia i uwypuklenia polityczności tej koncepcji rozumianej jako narzędzie legitymizujące ekonomiczną, społeczną i polityczną opresję. Dlatego też dla większości anarchistów demokracja parlamentarna to nic innego jak pewien projekt ideologiczny klas dominujących bądź też forma spektaklu. Równocześnie dostrzegli w demokratycznym modelu nieprzezwyciężalne sprzeczności, co musiało skutkować fiaskiem, nawet szczerze zainicjowanego, procesu demokratyzacji.

(więcej…)

Reklamy

Proces za Stan Wojenny

W końcu ruszył proces za stan wojenny. Prokuratorzy i jego zwolennicy uprzedzają; nie jest to wyraz politycznej zemsty. Ciężko jest jednak w to uwierzyć, gdy oskarżeni usłyszeli nieco karykaturalny zarzut; kierowania „związkiem przestępczym (chodzi o WRON) o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw„.

Oczywiście nikt nie sądzi, że Jaruzelski czy Kiszczak, jeżeli ogóle dożyją końca procesu, pójdą siedzieć. Podobno chodzi o „prawdę historyczną” i „sprawiedliwość”. Niestety prawdzie historycznej proces może przeszkodzić i bardzo mocno ją zniekształcić. Ponadto ciężko o sprawiedliwość jeżeli proces ten przypomina zemstę.

Prawdą jest jednak, iż proces jest nam potrzebny, ale nie o „kierowanie gangiem generałów”, lecz co najwyżej o „nielegalne” to znaczy, niezgodne z prawem wprowadzenie Stanu Wojennego, którego taki sposób wprowadzenia łamał konstytucję PRL.

(więcej…)

Osetia…

Konflikt w Osetii nie daje mi spokoju. Nie tylko dlatego, że jest to kolejna okropna i brudna wojna na której pogrywają (czy rywalizują, jak kto woli) 2 główne mocarstwa; Rosja i USA (za pośrednictwem Gruzji) w walce o wpływy, prestiż, bogactwa. Giną na niej tysiące niewinnych ludzi (wg ostatnich doniesień już ponad 2 tys osób), zrównywane z ziemią są całe osiedla, miasta. Ludzie tracą domy i szanse na normalną egzystencję, jeżeli w ogóle nie na egzystencję.

Nie daje mi to również spokoju z prostego powodu – szopki i kampanii oszczerstw jaką uprawiają mainstreamowe media oraz nasze szanowne władze.

To co czynią, zaczyna już przechodzić najśmielsze ludzkie pojęcie. Najbardziej bolące w tym wszystkim jest stosowanie podwójnych standardów. Celowo, do granic obrzydzenia, podkreślane są „rosyjskie zbrodnie” (chociaż nie potwierdzone – doniesienia oparte są na jakże wiarygodnym źródle; MSW i MSZ Gruzji), podczas gdy pomijane są głosy Rosji, mówiące o czystkach etnicznych dokonywanych przez Gruzinów. Z resztą wydają się być one prawdopodobne.

Nikt nie słucha głosu Rosji, ale także zdrowego rozsądku. Gruzini (oczywiście nie w celu agresji, no skądże) ostrzeliwali stolicę Osetii Południowej wyrzutniami rakiet, przez cały czwartek – takie materiały opublikowało BBC. Wystrzelenie setek, niekierowanych, pocisków rakietowych na duże miasto musiało spowodować ogromne zniszczenia, panikę i śmierć setek ludzi.

(więcej…)

Nie dla zasady: „Zero tolerancji”

Co jakiś czas z ust polskich polityków z prawej sceny politycznej można usłyszeć błagalne wołanie o wprowadzenie w Polsce zasady „Zero Tolerancji” w walce z przestępczością. Popiera to PiS, popiera to również częściowo PO oraz inne partie prawicowe. Często w swych argumentach powołują się na przykład Stanów Zjednoczonych, szczególnie Nowego Jorku w którym w latach 90-tych spadła przestępczość (o około 30%).
Można pomyśleć sobie: „Coś w tym przecież musi być ?”

Jednak nim zaprezentuje tutaj jednoznaczną argumentację oraz moją opinię w tej kwestii, warto by jednak przeanalizować sam przykład USA i obalić jego mit.

Faktem jest że w latach 90-tych w USA nastąpił gwałtowny spadek przestępczości, faktem jest również że państwo, stany przeznaczyły ogromne sumy na walkę z nią(obcinając fundusze socjalne), rozwój służb prewencyjnych, etc. ale faktem jest również że spadek przestępczości nastąpił w regionach, gdzie władze nie popierają oraz nie działają w myśl zasady „Zero Tolerancji” (np. San Francisco) albowiem na spadek dokonywanych przestępstw w Stanach Zjednoczonych miało wpływ kilka czynników niezależnych od działania policji.

(więcej…)

Status Warszawy – 10 wieków w tył

Warszawscy radni przegłosowali wczoraj nowy stat miasta stołecznego Warszawa, w preambule którego radni oddają się w opiekę… bożą. Niestety gdy czytam po raz kolejny zachwycenie radnych PO i PiS tymże dokumentem a raczej jego odwołaniem do Boga, mam wrażenie że Polska się cofa w rozwoju, nie będę prawić o tym jak nasz kraj się klerykalizuje, jak Kościół zdobywa coraz większą władzę ale o czysto praktycznym punkcie widzenia na tę sprawę, bowiem wydaje mi się to karygodne by odwoływać się w ogóle do Boga, a tym bardziej do „jedynego i słusznego”, w mieście które z natury jest laickie, będące centrum kulturowym oraz wyznaniowym wielu, nie chrześcijańskich, obrzędów religijnych (Żydzi, Muzułmanie, Buddyści), dla których ten zapis jest zwyczajną dyskryminacją – jak czytelniku byś się czuł, będąc Katolikiem, gdyby w statut miasta wpisano by odwołanie do Allaha ? Za pewne tak samo jak czuje się warszawski muzułmanin gdy miasto odwołuje się do chrześcijańskiego Boga.

Przez grzeczność nie napiszę tylko o prostym fakcie, iż w Konstytucji RP, mamy napisany bardzo mądry artykuł, o ładnym numerze „25”, który jasno definiuje rozdzielność Państwa od Kościoła, szkoda tylko że jest On powszechnie łamany.

W dodatku zapis ten niesie za sobą wiele zagrożeniem dla postrzegania miasta → pomijam kwestię że wiele organizacji żydowskich, islamskich może po prostu przenieść swoje siedziby do innych miast (co byłoby stratą finansową dla miasta), to również inwestorzy, którzy i tak niespecjalnie lubią Warszawę, mogą przestać inwestować i Warszawa faktycznie, w ich oczach, może stać się pipidówkiem, dwie stacje za Kutnem, bowiem co to za miasto, którego władza poddaje się pod opiekę Bożą – nienormalna,  niezaradna, niezdarna, nieumiejętna ?

(więcej…)

Niewolnictwo w Polsce

Gdy mamy na myśli pojęcie „niewolnictwo” w Polsce, najczęściej kojarzy się nam ono z nieludzkimi warunkami pracy, głodowymi pensjami,  otwartym i nagminnym łamaniem (słabego, liberalnego) prawa praca – jednak już nie długo może się to zmienić za sprawą ministra Ziobro.  Ów minister wpadł na rozwiązanie, które praktycznie formalizuje niewolniczą pracę więźniów w Polsce.

Ostatni ministerialny pomysł mniej więcej polega na tym, aby podnieść pensje więźniom do 260(270) zł miesięcznie (przy obecnych 220 zł) lecz aby z tego odliczać koszty postępowania sądowego , z czego zostanie 140 z, jednak połowę z tego dostanie więzień, bowiem druga połowa pójdzie na tzw. „wypiskę” czyli pieniądze które więzień otrzyma po wyjściu z zakładu karnego (co nie jest złym pomysłem) czyli dla więźnia pracującego 8 godzin dziennie zostanie, do ręki, 70 zł.

(więcej…)

Zabrać Kościołom dać na służbę zdrowia

Z ciekawą i jak najbardziej słuszną inicjatywą wystąpili Młodzi Socjaldemokracji, którzy opublikowali postulat by nałożyć podatek na wszystkie związki wyznaniowe w Polsce a pieniądze pozyskane z tego tytułu przekazać na dofinansowanie służby zdrowia:

„Wnioskujemy o objęcie obowiązkiem odprowadzania podatku do budżetu Państwa wszystkich Związków Wyznaniowych i Kościołów oraz pracujących na ich rzecz kapłanów. Wierzymy, że przedstawiciele Kościołów i Związków Wyznaniowych, rozumiejąc trudną sytuację służby zdrowia, przyjmą z dużym entuzjazmem przedstawioną przez nas propozycję”

Ale reakcji Kościoła chyba nikt się nie spodziewał, bp. Pieronek stwierdził:

SLD po 1989 roku nakradło, ma dosyć pieniędzy i niech da pielęgniarkom ze swego, na złodzieju czapka gorę

Gdzie to chrześcijańskie miłosierdzie, opieka nad bliźnim, tak często używana w retoryce duchownych ? Kościół pokazał swoje rogi, pokazał swój cynizm, anty humanitaryzm oraz może wreszcie pokazał niedowiarkom, że jest instytucją komercyjną nastawioną tylko na robienie pieniędzy.

Mało tego, nie wiele osób zdaje sobie sprawę, że Polacy płacą Kościołowi, ukryty podatek w wysokości 4 mld złotych rocznie, tzw. podatek kościelny, który ma stanowić swoistą rekompensatęza straty poniesione przez Kościół w okresie PRL, absurdalne, co nie ? Jakim prawem państwo polskie, które w teorii jest świeckie, ma płacić daninę Kościołowi, do tego jeszcze nie zważając na fakt, że nie każdy Polak to Katolik ?

(więcej…)