Oprogramowanie

Anarchizm a wolny dostęp do wiedzy

Emma Goldman

Emma Goldman

Jak pisała Emma Goldman, jednym z celów anarchizmu pozostaje wyzwolenie człowieka z narzuconych mu intelektualnych kajdan, podnosząc go z klęczącej pozycji, by stanął wyprostowany w kierunku światła i dostrzegł przerażający oraz degenerujący charakter wszelkiej władzy, religii i własności prywatnej[1]. Pokonanie tych potworów służyć ma nie tylko budowie wolnego, równego i sprawiedliwego społeczeństwa, gwarantującego każdemu dobrobyt, ale również uczynić ludzkie życie wartym przeżycia.

Urzeczywistnienie tego ideału zależne jest m.in. od sposobu w jaki społeczeństwo rozdzielać będzie swe bogactwa – zarówno te materialne jak i niematerialne. Dlatego też uwadze anarchistów nie umknęła kwestia dystrybucji dóbr intelektualnych – kulturowych oraz naukowych (będących naturalną potrzebą każdego człowieka), czyli wiedzy oraz informacji z różnych dyscyplin, co oczywiście bezpośrednio wiąże się z przedmiotem informacji naukowej, rozumianej jako domena zajmująca się gromadzeniem, przetwarzaniem oraz udostępnianiem danych, wiadomości, informacji z różnych dziedzin wiedzy[2].

Wydaje się, że najważniejsze stanowisko – bodaj najpowszechniej aprobowane, które dodatkowo wzmocnione zostało rozwojem Internetu – przedstawił Piotr Kropotkin, czołowy teoretyk anarchistyczny oraz wybitny naukowiec, które stanowi zarazem punkt wyjścia dla niniejszej pracy. Rosyjski teoretyk anarchizmu oraz jeden z najważniejszych przyrodników swych czasów uznał, iż celem rewolucji społecznej, poza ustanowieniem anarchii w sferze politycznej i komunizmu w sferze ekonomicznej, winno być podarowanie wszystkim swobodnego dostępu do nauki i kultury[3], zarówno w rozumieniu wolnego dostępu do ich owoców (jak np. wyników eksperymentów czy badań) jak i wolności w praktykowaniu oraz eksperymentowaniu (np. poprzez otwarte warsztaty).

W takim razie wolny dostęp do wiedzy, nauki i kultury ma umożliwić jednostce zaspokojenie swych intelektualnych pasji, ciekawości świata oraz potrzeby wiedzy, umożliwiając jednocześnie rozwijanie swych talentów z korzyścią dla wszystkich. Równolegle poprzez możliwość swobodnego rozwoju, wyboru drogi życiowej, realizowania swych pasji oraz zainteresowań człowiek może realizować swą wolność.

(więcej…)

Reklamy

Eee PC 1000h i Linux

W grudniu tego roku stałem się szczęśliwym posiadaczem netbooka Eee PC 1000h. Ta mała maszynka wyposażona została w proces Intel Atom 1600 mhz, 1 gb pamięci ram oraz dysk twardy o pojemności 160 gb.
Największym szkopułem tego modelu okazał się być zainstalowany Windows XP i to nie dlatego, że z natury nie lubię Windowsa, Microsoftu i zamkniętego oprogramowania (no poza Apple, taki ze mnie hipokryta, ale pocieszam się tym, iż Mac os X to podobnie jak Linux system unixopodobny), tylko dlatego, że jest całkowicie niedostosowany do sprzętu.
Nie działa ani dobrze, ani szybko – w dodatku jest niewygodny dla tego rodzaju komputerów przenośnych. Oczywiście są to wyłącznie moje subiektywne wrażenia. W związku z nimi przystąpiłem do instalacji specjalnej wersji Ubuntu dostosowanej pod laptopy z rodziny Eee PC.

(więcej…)

uTorrent dla Mac’a

Co jakiś czas pojawiają się dosyć sprzeczne informacje dotyczące prac przeportowania uTorrent na Mac’a.

Teraz mamy pewność – prace nad uTorrent dla systemu Mac os X posuwają się naprzód ! jedna z wersji prealpha tego programu wyciekła do sieci i każdy może ją pobrać sobie torrentem (np. za pośrednictwem PiratBay).

Jest to to bez wątpienia jest z najlepszych nowin ostatnich tygodni, albowiem uTorrent na MS Windows słynie z bogatych opcji, lekkości oraz szybkości ściągania plików.

(więcej…)

Czyścimy i optymalizujemy naszego Mac’a

Mac os X ma jedną nieprzyjemną cechę, która najbardziej kojarzona jest z rodziną systemów MS Windows. Maczek potrafi po jakimś czasie „dostać zadyszki” i nieco zwolnić. Odznacza się to przede wszystkim nieco dłuższym startem systemu, spowolnieniem działania spotlight, oraz wydłużeniem startu nieco cięższych aplikacji.

W przeciwieństwie jednak do Windows, nie potrzeba nam tutaj gigabajtów oprogramowania, nie wiadomo jak zaawansowanych operacji. Wprawdzie Mac to nie Linux, który sam za nas te wszystkie operacje robi (dzięki czemu Linux zawsze działa tak jak działać i działać ma), lecz nie jest to ani skomplikowanie, ani specjalnie czasochłonne. Wystarczy trochę chęci by piękno naszego Maca nie straciło ani joty.

(więcej…)

Trochę aktualizacji

Jakoś tak się złożyło, że  w przeciągu kilku ostatnich dni, pojawiło się mnóstwo nowych (tak jakby ktoś nie wiedział), czołowych, wręcz niezastąpionych  (:p) programów na Mac’a (nie tylko), włączając w to samą aktualizację Mac OS X 10.5.5

Te najważniejsze to;

  1. Adium
  2. Open Office (3.0 rc1)
  3. iTunes (oraz Quick Time)
  4. Front Row
  5. VLC
  6. no i aktualka systemu

Ad1. Adium;

Przyznam się szczerze, że gdyby nie powiadomienie o nowej wersji, automatyczne pobranie, zainstalowanie, nie domyśliłbym się że jest nowa wersja tego Multikomunikatora. Zapewne poprawiono bezpieczeństwo i stabilność.

Ad2. OpenOffice;

Wersja kandydująca do wydania stabilnego teoretycznie sprawować ma się lepiej (to znaczy stabilniej) od drugiej wersji beta. Stabilniej może jest, jest nowa ikona systemowa (dock, spotlight) etc. ale większych zmian się nie dopatrzyłem. Czy działa stabilnie ?

Już poprzednia wersja Oo.org działała stabilnie, jednakże patrząc subiektywnie również znacznie szybciej. Teraz uruchomienie OpenOffice ponownie trwa wieki i nadal nie uzyskuje takiej płynności jak w środowisku x11.

Mimo wszystko aktualizacja jest konieczna 🙂

Ad3. iTunes;

Do Amarok’a mu daleko, ale zmiany poszły w dobrą stronę. Fajny pomysł z okładkami albumów na stronie głównej „muzyki”. Działa stabilnie – gra, sra i działa okey. Cudów nie ma co oczekiwać, aż tak wiele z poziomu uzytkownika się nie zmieniło.

Ad4. Front Row;

Z punktu widzenia przeciętnego użytownika zmiany niezauważalne, lecz faktycznie działa jakby stabilniej.

Ad5. VLC;

Najbardziej popularny odtwarzacz filmów. Multiplatformowy i wspaniały. Bez dodatkowych kodeków odtworzy niemal wszystko, jednak wcale nie taki idealny.

Jeżeli chodzi o linux’a to właśnie tutaj przeszedł największą rewolucję – zmianę języka w którym napisany został jego interfejs (z wxwidgets na qt4 – czyżby próba zagrożenia smplayerowi ?).

Na Mac’a aż takich widocznych zmian nie ma. Główne to dodanie możliwości odtworzenia filmów z youtube, zwiększenie ilości wspieranych formatów oraz uproszczenie preferencji.

Interfejs na Mac’a również się nieco zmienił. Może wyładniał (acz to subiektywne), ale zyskał ociężałości. Mianowicie, poprzednia wersja programu, działała streotypowo płynnie, teraz niestety zwiększenie obrazu czy włączenie trybu pełnego ekranu, przypomina nieco (przez sekundę, może mniej) klatkowanie z gier. Nie jest to zbyt miłe.

KDE 4.1

Obiecywano rewolucję. Rewolucji nie było, ale na pewno znaczący postęp który ukazuje ogromne wysiłki programistów. Zmierzają one w zdecydowanie dobrą stronę – KDE 4 z wersji na wersje zaczyna przypominać coraz bardziej funkcjonalne środowisko. Przeczhodzi przy tym ogromne zmiany.

Zestawiając najnowszą wersję KDE 4.1 z 4.0 ma się wrażenie, że używa się dwóch różnych środowisk graficznych. Oczywiście, trzeba mieć na względzie, iż pierwsza wersje KDE 4 nie była przeznaczona do użytku domowego, czy dla użytkownika „desktopowego”, jak to się ładnie mówi, lecz i tak wielu (i wiele) z nas używało jej.

Od wydania KDE 4.0, KDE zyskało zupełnie nowe możliwości i opcje, które w znaczący stopniu zwiększają używalność a co najważniejsze, tworzą zupełnie nowe podejście do pulpitu. Bez wątpienia najważniejsze cechy KDE 4.1 można ograniczyć do 2 punktów:

  • przywrócenie KDE-PIM
  • ustabilizowanie Plasmy (chociaż nadal działa jak chce)

Na pewno również jest znacznie bardziej stabilne. Naprawiono wiele głupich błędów z wersji beta oraz RC (tworząc pzy okazji nowe problemy). Nie oznacza to jednak, że jest „ono stabilne”. Niestety ze smutkiem muszę stwierdzić, iż do codziennej pracy – chyba się nie nadaje.

Jednak co jest najgorsze – nie naprawiono błędu związanego z kartami Nvidia. Oczywiście, nie jest to wina programistów KDE a samej Nvidi, która nie obsługuje w pełni nowego środowiska, tymże jednak, można było coś z tym zrobić.

Dla świętego spokoju – ten wpis nie jest fachową i pełną recenzją (a tym bardziej opisem) środowiska KDE. Jest jedynie zbiorem moich przemyśleń po dobie używania KDE 4.1 (aktualizowanego z KDE 4.1 RC) i raczej jest dla „wtajemniczonych”, którzy orientują się w temacie.

Pracowałem na Kubuntu 8.04, KDE 4.1 zainstalowane z repozytoriów.

(więcej…)

Repozytoria a Mac os X

Jednym z najczęściej powielanych mitów w świecie oprogramowania jest argument „prostoty” czy „łatwości instalacji” dodatkowych programów w MS Windows czy Mac os X. Jest to jedna z największych bzdur jaką można usłyszeć. Zresztą najczęściej takie „argumenty” padają z ust, czy rąk osób które w życiu nie widziały na oczy Linuxa.

Bo czy może być coś prostszego niż odhaczenie w menadżerze pakietów dowolnej liczby programów, która ma zostać zainstalowana ? Pakiety zostaną pobrane i zainstalowane za jednym razem. Jest to najbardziej wygodne i najszybsze rozwiązanie jakie tylko może być. Można zainstalować wszystko od ręki.

(więcej…)