Przemyśleń nieco o faszyzmie

We wstępie czuję się zobligowany do jednoznacznego zaznaczenia: faszyzm oraz wszystkie ruchy quasi faszystowskie (tj. nawiązującego do niego, wzorujące się nań, odznaczające się jego cechami) są przejawem barbarzyństwa, upadku intelektualnego oraz moralnego społeczeństw, a także – a może przede wszystkim – formą reakcji politycznej wymierzoną w ludzką wolność, równość oraz godność.

Zaznaczę od razu, że z pełną świadomością posługuję się w niniejszym eseju pewnym znaczącym uproszczeniem, będąc świadom niebezpieczeństw z tym związanych. Pojęcia faszyzmu używam zarówno wobec ruchów stricte faszystowskich, jak i w jakiś sposób nim inspirowanych, acz czasem oficjalnie odżegnujących się od niego, a określających się mianem „narodowych” lub radykalnie-narodowych” (np. ONR), „białych nacjonalistów”, alt-right etc. mówiąc inaczej, poprzez faszyzm rozumiem całą autorytarną i otwarcie zamordystyczną prawicę, której siła drzemie w reprodukowaniu uprzedzeń, odwoływaniu się do najniższych emocji i lęków, rasizmu, nacjonalizmu lub/oraz kultu państwa (sam faszyzm w rozumieniu włoskiego pierwowzoru w istocie był raczej kultem państwa, w którym rasizm i nacjonalizm nie były mocno zakorzenione). Naturalnie, zdaję sobie sprawę, że w ten sposób mogę pogłębić inflację polityczną wokół tego pojęcia, dalej je rozcieńczając, a tym samym osłabiając jego znaczenie. Niemniej uważam, że ów skrót myślowy jest uzasadniony na potrzeby niniejszego eseju.

Nade wszystko zgadzam się z Rudolfem Rockerem, iż współczesny faszyzm posiada swoje korzenie w nowoczesności: powstaniu idei państwa narodowego, idei narodu, które stanowiły wstęp dla narodzin koncepcji nacjonalizmu, które faszyzm doprowadził do najbardziej agresywnych i radykalnych wariacji, czyniąc z nich nowe sacrum i absoluty. Dlatego też celem nie tylko lewicy, ale każdego, kto uważa się za oponenta faszystowskiego zamordyzmu, winno być odnalezienie odpowiedzi na pytanie źródło o faszyzmu; powody,  które sprawiają, że zyskuje w ostatnich latach na znaczeniu oraz próba rozwikłania dylematu, dlaczego szowinizm, nacjonalizm, nienawiść wobec wszystkiego stała się powszechnie akceptowana i zyskały tak wielu orędowników. Trzeba zadać pytanie o to, dlaczego struktura psychiczna tylu osób jest w stanie wchłonąć nacjonalistyczną, faszystowską, szowinistyczną, a wręcz imperialistyczną (a przy tym megalomańską) narrację. Mówiąc krótko – niezbędne jest odnalezienie odpowiedzi na pytanie: jakim cudem te dyskursy zostały tak chętnie i szeroko zinternalizowane. Mój esej oczywiście nie dostarcza takich odpowiedzi, aczkolwiek stanowić może pewien wstęp w ich poszukiwaniu.

Jest to tym bardziej istotne (a jednocześnie paradoksalne), albowiem faszyzm stanowiąc wyraz interesów klasowych grup ekonomicznie dominujących, w przeważającej większości posiada zwolenników wśród członków grup ekonomicznie wyzyskiwanych oraz najuboższych, które w ten sposób same zaprzeczają swym ekonomicznym interesom. Pamiętajmy bowiem, iż celem faszystów jest nie tylko spacyfikowanie lewicy antykapitalistycznej, zniweczenie wszelkich szans na wyzwolenie się spod dyktatu kapitału, własności, pracy najemnej oraz wyzysku, ale również zwiększenie wydajności i dyscypliny pracy, poprawienie wymiaru zagarnianej wartości dodatkowej oraz zysków kapitalistów. Podstawowym celem jest zatem restauracja i wzmocnienie dyktatury rodzimego kapitału. W tym też celu faszyzm w najróżniejszych postaciach zawsze dążył i dążyć będzie do zdeptania ruchu robotniczego oraz jego instytucji jak np. związków zawodowych oraz całkowitego podporządkowania świata pracy przez świat kapitału.

Sukcesu faszystów nie można tłumaczyć jednak ich reakcją rolą w reprodukcji i wzmacnianiu kapitalizmu. Gdyby w swej propagandzie przyznawali to otwarcie, ponieśliby sromotną klęskę. Dlatego świadomi tego faszyści, uczynili ze swego ruchu narzędzie służące ekspresji postawy emocjonalnie stłumionego, ciemiężonego, wyzyskiwanego, zdezorientowanego, niepewnego jutra i sfrustrowanego człowieka współczesnego społeczeństwa kapitalistycznego, pozbawionego wszelkiej godności oraz podmiotowości, a przy tym poszukujących najprostszych odpowiedzi na pytania dotyczących przyczyn tego stanu. W tym też sensie faszyzm stanowi – z punktu widzenia jednostki – próbę odzyskania ów podmiotowości oraz uczynniania z człowieka (jako jednostki oraz jako pewnej całości) podmiotu historiotwórczego.

Nie będzie zatem przesadą stwierdzenie, że faszyzm jest owocem kapitalizmu nie tylko poprzez wyrażanie jego politycznych i ekonomicznych celów. W istocie zniszczenie życia jednostkowego i społecznego przez ekonomię towarową stanowiło warunek niezbędny dla jego wykształcenia oraz uzyskania poparcia wśród społeczeństw. Wzrastający wyzysk, przedkładanie interesów posiadającej i uprzywilejowanej mniejszości ponad dobro i interes ogółu, atomizacja i alienacja społeczna, rywalizacja i walka każdego z każdym, mechanizacja stosunków społecznych czyniąca z człowieka jedynie trybik będący jedynie dodatkiem do ekonomii, a nade wszystkim wykształcenie się despotii ekonomicznej, sprawiły, że ten stał się gotowy do zaaprobowania faszyzmu. Mówiąc inaczej, faszyzm nie mógłby powstać, a na pewno rozwinąć skrzydeł, gdyby nie postępująca degeneracja społeczna, gnicie indywidualności i kreatywności ludzkiej oraz okradanie człowieka z jego własnej osobowości. To właśnie to mechanistyczne otępienie stanowi źródło dezorientacji i próby odnalezienia winnych swojej tragicznej kondycji.

W tym kontekście faszyzm pozwala dać upust fantazmatom oraz morderczemu popędowi zemsty za wszystkie doznane krzywdy, upokorzenia i za swoją nieistotność. Wspominam o tym nie bez powodu. W tym też bowiem sensie faszyzm (oraz pochodne i podobne do niego) stanowią pewną dialektyczną całość. Wyrażają tendencje i ducha zarówno reakcyjnego, jak i rewolucyjnego. Naturalnie, ów rewolucyjność jest iluzoryczna i kanalizowana, niemniej w aspekcie emocjonalnym, w tworzeniu ruchu, odgrywa ona istotną rolę. Faszyzm nie jest bowiem wyłącznie ideologią czy ruchem politycznym, jest to także – podobnie jak marksizm czy anarchizm – pewna koncepcja życia, a zatem wizja stosunków między ludzkich.

Ów koncepcja jest sumą wszystkich irracjonalnych lęków oraz uprzedzeń, najbardziej prymitywnych emocji i stanów przeciętnego człowieka. Żywi się nimi niczym wampir, pogłębiając i doprowadzając je do skrajności, posługując się a czasem oraz tworząc stereotypy wyniesione na poziom absurdu, przez to te, są całkowicie odporne na wszelkie racjonalne argumenty. Czyni to celowo, pragnąc stymulować strach, przed innym oraz obcym, chcąc w ten sposób skupić wokół siebie wszystkich zlęknionych, bo wystraszonymi łatwiej się manipuluje i rządzi. W tym sensie uwodzi i zwodzi. Jest fałszywym prorokiem, przedstawiając nieprawdziwe powody cierpienia i znoju, dostarczając złudne recepty na zmianę tego stanu. Baaa istocie nawet nie ociera się o realne źródła, przyczyny oraz strukturalne uwarunkowania tego stanu. Nie zmierza do odnalezienia i wskazania prawdziwej przyczyny ludzkiej niedoli. Zamiast tego proponuje łatwe rozwiązania oparte na nienawiści – to Żydzi, murzyni, homoseksualiści, uchodźcy, Cyganie, Ukraińcy, Latynosi itd. po prostu wszyscy inni, są winni wszystkiego, co złe.

W błędzie jest jednak ten, kto sądzi, że to faszyzm i jego mutacje stworzyły uprzedzenia, rasizm czy nienawiść. Podobnie jak nazizm nie stworzył teorii rasowych, lecz oparł swoją ideologię na nich, popularyzując ją wśród mas i doprowadził do skrajności. Analogicznie współczesny faszyzm zasadził się na niepewności i dezorientacji, a przede wszystkim wynikających z nich uprzedzeniach i nienawiści, karmiąc się nimi, stanowiąc ich politycznie zorganizowany wyraz, oczywiście w dalszym toku je rozpowszechniając, pogłębiając, doprowadzając do ekstremum. Faszystowskie uprzedzenia, to uprzedzenia wyniesione na poziom absurdu, jakiego w stanie natury nie można spotkać. Wszakże jest to sprzężenie zwrotne – althuserowska naddeterminacja. Faszyzm opierając swoją siłę na nienawiści, stał się od niej uzależniony, zatem tak jak sam był nią determinowany, musiał ją samodzielnie dalej determinować, doprowadzając do najbardziej radykalnej, wulgarnej, prymitywnej i agresywnej wersji. Bez tego nie mógłby utrzymać stałej mobilizacji mas i dalej skupiać wokół siebie zlęknionych i sfrustrowanych.

Tu też uwidacznia się problem związany z walką z faszyzmem, który polega na tym, że niezwykle trudno przeciwstawić mu się argumentami. Jak wspominałem, jest to ruch oparty na najbardziej prymitywnych emocjach, irracjonalnych lękach oraz nienawiści. Te ze swej strony opierają się często racjonalnej argumentacji. Animatorzy, teoretycy i propagatorzy faszyzmu doskonale zdają sobie z tego sprawę. Wilhelm Stapel wprost wskazywał, że na narodowy socjalizm nie działają argumenty, bo ruch ten ani nie powstał, ani nie rozwinął się za pomocą argumentów. Podobnie zalecał Hitler w Mein Kampf, wskazując na konieczność zrezygnowania z argumentacji, na rzecz obsesyjnego przedstawiania masom „celu ostatecznego”, będącego emanacją wszystkich tych emocji. Dlatego faszystowscy przywódcy konsekwentnie starają się oddziaływać na uczucia tłumu, jego emocje, nastroje i lęki, unikając rzeczowej argumentacji. Ów mglistość i mistycyzm języka faszystowskiego to fundamentalna cecha tego zamordyzmu. Błędem jest zatem jego wyśmiewanie, zamiast czego konieczne jest demaskowanie tej mistyki, dekonstruowanie tej irracjonalności, demonstrowanie jego fałszu i perfidii oraz zasadzonej na niej nienawiści służącej interesom nielicznych.

Powiedzmy otwarcie – kłamstwa reprodukowane przez ten język mistycyzmu i irracjonalności są chorobą toczącą świat społeczny od XIX-wieku. Czyż inaczej można nazwać rasizm, nacjonalizm, homofobię, seksizm? Wydawać, by się mogło, że kiedy nauka – jeszcze w XX-wieku – podważyła wszystkie teorie rasowe, wskazując na ich pseudonaukowość oraz fałszywość, trudno będzie polaryzować te koncepcje. Jednak stało się odwrotnie. Przez cały wiek XX i XXI zatruwają umysły i serca wielu ludzi. Trudno powiedzieć coś innego, aniżeli to, że rasizm jest przejawem zwykłego bestialstwa oraz barbarzyństwa. Trudno zakwestionować, że jest on po prostu odrażający, będący obrazą dla istoty człowieczeństwa, odbierający status człowieka znacznej części populacji na podstawie arbitralnych i absurdalnych założeń. To również one mają decydować o intelektualnych, duchowych oraz moralnych wartościach. Zgodzę się ponownie z Rockerem: to nie tylko przejaw bestialstwa, ale dowód upadku intelektualnego ludzi, którzy w to wierzą.

Podobnie jest z nacjonalizmem, który stanowi nie tylko jeszcze bardziej agresywną formę patriotyzmu i fałszywej koncepcji narodu, lecz przede wszystkim proklamując sztuczne wspólnoty, dokonuje wartościowania jednostek, grup i całych populacji, włączając i wykluczając z nich jednostki lub grupy, które uważa za nieczyste, gorsze, nieprawdziwe bądź niepasujące. Co jednak stanowi jego istotę, nacjonalizm przeświadczony o istnieniu ducha oraz cech narodowych dokonuje de facto wartościowania narodów, wspólnot i jednostek, podsycając w ten sposób szowinizm i antagonizmy, na podstawie czysto apriorycznych i arbitralnych założeń, niemających żadnego uzasadnienia. W konsekwencji idzie nie tylko o sztuczne dzielenie ludzkości czy wartościowanie całych grup w oparciu o absurdalne założenia, lecz poprzez nacjonalizm tworzone są syntetyczne wspólnoty, które następnie są „dostrajane” do pożądanego wzorca przez ich apologetów oraz niweczone naturalne wewnętrzne zróżnicowanie. W wydaniu nacjonalistycznym każdy naród charakteryzuje się wyniesioną do rangi nowego absolutu koncepcją „jedności narodu”, który jest wewnętrznie spójny, a wręcz jednakowy. Dlatego wszystkie elementy niepasujące, należy wykluczyć, potępić – są one bowiem zagrożeniem dla tej sztucznej wspólnoty. W konsekwencji należy zniszczeć każdą formę inności, indywidualizmu, kreatywności, równości i wolności – zaburzają one wizję ów „jedności”. Łączy się to z przekonaniem o odrębności i wyjątkowości każdego narodu, który posiadać ma własne cechy, specyfikę czy ducha. Zezwalać to rzecz jasna ma to na wartościowanie narodów.

W ten też sposób faszyzm jest dzieckiem nowoczesności, jak i antynowoczesności. Nowoczesności, bowiem doprowadza do najbardziej radykalnej i agresywnej wersji owoce nowoczesności: państwo narodowe, patriotyzm i nacjonalizm. Antynowoczesności, bo ma w sobie wiele z religijnego mistycyzmu opartego na seksualnej perwersyjności czerpiącą satysfakcję z cierpienia oraz – a może przede wszystkim – z sadyzmu i masochizmu, rozumianych jago pragnienie bezwzględnego podporządkowania sobie innego oraz bezwzględnego podporządkowania siebie innemu. Dlatego cechę osobowości autorytarnej (faszystowskiej) jest mentalność ujarzmionego – faszysta jest człowiekiem całkowicie podporządkowanym swoim wodzom, autorytetom, gotowy do bezmyślnego popierania go i wypełniania jego poleceń. Faszysta ma się całkowicie utożsamiać z wodzem i ruchem, a przez to jednostka jest całkowicie pozbawiona znaczenia – jest nieistotnym trybikiem w wielkich machinie, która ma być całkowicie posłuszna wodzowi, wyrażającemu wolę państwa bądź/i narodu.

Ten poddańczy stosunek jest oczywiście nie tylko żywym zanegowaniem wolności i równości, ale także godności człowieka. Ironią wydawać się może fakt, że ruch, który przez wielu swoich zwolenników narodził się jako wezwania do odzyskania godności, stanowi jego żywe, bezceremonialne i najbardziej radykalne, zaprzeczenie. Celem faszystów – jak wspominałem – jest reprodukcja istniejącej struktury ekonomicznej; a także społecznej, kulturowej, politycznej oraz ekonomicznej hierarchii. Wymaga to najsurowszego ograniczenia wszelkiej wolności, zdeptania równości oraz indywidualizmu. Faszysta jest to człowiek, którego przeraża wolność, wolność we wszelkich odcieniach i formach. Wolność i równość jawią im się jako chaos i deprywacja. Są one wyzwaniem dla istniejącego porządku ekonomicznego oraz społecznego będącego jego gwarantem: kulturowego upośledzenia, patriarchatu i tzw. tradycyjnej rodziny, wykluczenia konkretnych grup społecznych i etnicznych oraz w końcu wyalienowanych i zatomizowanych relacji społecznych, których podstawę stanowi mechanizacja, rywalizacja, walka o byt oraz podporządkowanie się wielkiemu innemu (Bogu, narodowi, państwu itd.), czyli mówiąc inaczej, wszystkich tych, które zaprzeczają prawdziwej wspólnocie.

Maciej Drabiński

Reklamy

7 comments

  1. Urocze. Jestem jednym z ostatnich faszystów w tym kraju i przecieram oczy ze zdumienia czytając, że faszystom chodzi o: sianie nienawiści względem mniejszości seksualnych, narodowych, rasowych, jakiś tam. Że niby co? Że mnie boli, że murzyni sypiają z Polkami albo, że homoseksualiści mogą zawierać śluby? A co mnie niby to obchodzi jako faszystę? Co to ma wspólnego z faszyzmem? Znów mylicie doktryny narodowe i rasowe z faszyzmem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s