Krzyż im na drogę

Przyznam szczerze, że początkowo nie doceniłem całej tej „wojny o krzyż” traktując to zjawisko jako coś charakterystycznego dla letniego „sezonu ogórkowego”, konfliktu pozorowanego odwracającego uwagę od spraw naprawdę ważnych, pop-polityki czy nawet jako element polskiego „backleshu” (odsyłam do pracy T. Franka – „Co z tym Kansas”) co łączy się niejako z wcześniej wymienionym konfliktem pozorowanym.

Minęły jednak tygodnie a „sprawa” nadal nie ucichła. Mało tego, fundamentaliści katoliccy i (podobno apolityczny, który przejęty jest „nieprawidłowościami” w śledztwie dotyczącym „drugiej zbrodni smoleńskiej”) „Ruch 10 kwietnia” przy wsparciu PiS nadal nie dają za wygraną i bronią krzyża niczym konstytucji. Nabrało to wręcz groteskowego charakteru, krzyża nie można ruszyć bo to… krzyż i trzeba mieć do niego szacunek, wyłącznie z jednego powodu – bo to krzyż (oczywiście zwalnia to drugą, tę broniącą stronę, z szacunku wobec innych wyznań, grup, opinii pozwalając im wyzywać czy traktować gazem łzawiącym innych ludzi). Po prostu wszyscy mają ukazywać mu szacunek bo to krzyż. Nie wolno powiedzieć na głos „precz z krzyżem” bo to krzyż. Krzyż stał się wartością samą w sobie bo jest krzyżem.

Nie ma co tu się jednak mamić, że chodzi tu o jakiekolwiek uczczenie ofiar „Katastrofy Smoleńskiej”. Cel jest prosty – środowiska katolickie chcą w ten sposób chcą symbolicznie ukazać dominację Kościoła Katolickiego w Polsce, zwiększyć jego wpływy i pozycję. Pokazać, że w Polsce jest miejsce tylko dla jednej (w jedynym i słusznym wydaniu) religii. Wszyscy inni mają się dostosować, ale spadać. A odwleczenie decyzji o przeniesieniu krzyża przez Kancelarię Pałacu jest tylko symbolicznym zwycięstwem tego środowiska i wodą na młyn dla nich, co może tylko zradykalizować ich postawę.

Dobitnie ukazuje to „milczenie” KK, który nie przepuści przecież żadnej okazji do zwiększenia swojego wpływu i zaznaczenia mocniej swojej pozycji w państwie oraz przestrzeni publicznej. Nawet jeżeli sam bezpośrednio nie jest prowodyrem takich działań. Milczenie ukazuje od dłuższego czasu, że KK rozpoczął swoją kolejną cyniczną gierkę testując siłę i możliwość ugięcia się (formalnie świeckich) władz państwowych, chcąc nie tylko umocnić swoje wpływy, ale zobaczyć ile mu już wolno, jak głęboko udało mu się wejść w mechanizmy instytucji państwowych. Świadcząc o polityce naszych elit od ponad 20 lat to na pewno bardzo daleko (widać to chociażby po niezgodnym z prawem i nie zgodnie z prawem uchwalonym konkordatem czy fakcie, e HGW cały pierwszy rok prezydentury poświęciła na walkę o odwołanie do Boga w preambule miasta), ale pytanie dla katolików brzmi, jak daleko sięgają te wpływy i czy już można pokusić się o szturm stworzenia państwa wyznaniowego w Polsce.

Reklamy

2 comments

  1. BITWA POD PAŁACEM

    Pod pałacem prezydenckim dzieje się już istny szok,
    Krzyż ma zostać, Książę Józef na koniku odszedł w bok.
    Bo ta z brązu kupu złomu, stoi blisko trzy stulecia,
    Krzyż rzecz święta narodowa, zaś z pomnika kawał śmiecia.
    Do obecnej kompozycji „Jenerał” nie pasuje,
    Choć na koniu i z szabelką ładu nam nie wywojuje.
    Przez Kaczora i tych z PiS-u Poniatowski jest aż w trwodze,
    Świetnym wodzem był zwyciężał, z dewotami dziś nie może.

  2. Myślę, że mamy tu do czynienia z dwoma zjawiskami. Przede wszystkim podsycanie konfliktu i nakręcanie całej sprawy z krzyżem jest niezwykle korzystne dla rządu w obliczu podwyżki VAT, która uderzy w najbiedniejszych i jest poddana mocnej krytyce. Ludzie po obu stronach zajmują się jednak krzyżem, a nie tym co jest bardziej istotne, co będzie miało duży wpływ na obniżenie się jakości ich życia (która i tak jest już niska).

    Druga sprawa to naoczny dowód tego, że w środowiskach katolickich istnieją również grupy fundamentalistów (o tym się głośno nie mówi w szeregach władzy lub mediach korporacyjnych, a jeśli już to z przymrużeniem oka), które w odpowiednich warunkach mogą stanowić zagrożenie dla ludzi o innym wyznaniu lub braku wyznania (np. atak gazem). Możemy więc obserwować jak rzesze „katolickich Talibów” starają się zagarnąć przestrzeń publiczną, a w swojej zaciekłości nie różnią się wiele od muzułmańskich fanatyków religijnych. Jak słusznie zauważyłeś milczenie KK jest zapewne częścią taktyki, którą wymyślili sobie kościelni oligarchowie.

    Warto jednak pamiętać, że oprócz nich są normalni katolicy, zażenowani działaniami zwolenników krzyża. Fanatyków zawsze widać najwięcej, również po naszej stronie. Choć wyraźnie mamy tu do czynienia z pewnym rosnącym konfliktem społecznym, w którym – szczególnie – młodzi ludzie dążą do laicyzacji sfer publicznych co zaś doprowadza do ostrzejszych sprzeciwów środowisk konserwatywnych, pragnących dominacji katolicyzmu w każdej sferze życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s