Od kaźni do penalizacji – klasowa (nie)sprawiedliwość, cz.1

Praktycznie na całym świecie w ostatnich latach nieustannie wzrasta liczba osadzonych w więzieniach. Statystyki z różnych państw zaczynają stawać się przerażające: w USA raptem w ciągu kilku lat liczba więźniów wzrosła z około 1,7 mln (1997) do 2,2 mln (2006). Nawet Polski ten proces nie omija i liczba więźniów w ciągu ostatnich 20 lat transformacji niemal się podwoiła – w 19901 roku więźniów było około 50 tys, obecnie jest ich około 91 tys.

Wzrost opresyjności państwa i niejako powrót do swych korzeni ściśle wiąże się z zwrotem neoliberalnym, rozmontowaniem państwa socjalnego, rehabilitowaniu brutalności systemu penitencjarnego, itd. co traktowane jest zwyczajnie jako narzędzie nadzorowania i dyscyplinowania klasy robotniczej (i tzw. underclass), trzymania w ryzach społeczeństwa by spokojnie można było kontynuować proces wydzierania bogactwa biednym ku klasom posiadającym zaostrzając tym samym stosunki klasowe.

Jednak to co samo miało jedynie ułatwić i rozszerzyć klasowy charakter władzy państwowej (oraz chronić elity ekonomiczne) wkrótce samo stało się lukratywnym biznesem dla korporacji, które proces ten jeszcze bardziej zaostrzyły. Nie trzeba oczywiście wspominać prostego faktu, że walka z przestępczością w tym procesie była jedynie tłem i pretekstem. Polityka została zaostrzona wraz ze spadkiem przestępczości. Nie walczono więc z przestępczością, ale dano pretekst do represjonowania biedaków i żebraków by „białe kołnierzyki” nie czuły się zagrożone na ulicach.

Historia ewolucji od kaźni do powstania więzień

System nadzoru i karania zawsze stanowił nieodzowną część aparatu państwowego. W dużej mierze od początku istnienia państwa i aż do ukształtowania się „państwa narodowego” instytucja państwowa mogła tylko i wyłącznie dzięki niemu utrzymać posłuch oraz trzymać w ryzach najbiedniejsze warstwy. Nie oznacza to oczywiście, że system ten nie ewoluował. Wręcz przeciwnie, ale nie zatracił on nigdy swojego podstawowego celu.

Zacznijmy jednak od początku. Niemal aż do połowy XIX wieku jakikolwiek czyn zabroniony traktowano jako sprzeciw wobec władzy monarchy (od, którego już tylko krok do otwartego buntu) i osobiście wymierzony mu cios w policzek. Dlatego też prawo, karanie oraz „kaźń” traktowano jako pewną funkcję polityczną polegającą w dużej mierze nie tyle na karaniu, co na przywróceniu majestatu prawa.

Ceremonia karania pokazywała „kto jest władzą” poprzez „rozsierdzoną obecność władcy”2 na ciele łamiącego prawo. Poprzez takie działania, tortury wpisane zostały w aparat „sprawiedliwości” (chociaż o „sprawiedliwość” nigdy nie chodziło). Kaźń stanowiła więc manifestację siły władcy i władzy. Jej praktyczną ręką był naturalnie „kat”, który manifestował majestat oraz siłę władzy.

W ten o to sposób władza „nie tylko nie ukrywa faktu, że rządzi bezpośrednio ciałem, ale umacnia swój majestat i siebie poprzez manifestowanie fizyczne; władzy, która utwierdza się jako władza zbrojna i której funkcje porządkowe nie są zbyt odległe od wojennych”3.

Surowość i bestialstwo „kaźni” i karania w dużej mierze zależne było od „ważności” czynu. Podniesienie ręki na „pana” przez służbę, czy kradzież, ale także (a raczej przede wszystkim) próba królobójstwa stanowiła niemal nieograniczone pole dla brutalności państwa, które rozpoczynało swoistą licytację na brutalność aktu „kaźni” ze „zbrodniarzem” (a trzeba dodać, że najpowszechniejszym przestępstwem i najczęściej karanym śmiercią, była kradzież dokonywana na bogatych z powodu ubóstwa, zresztą tak jak obecnie).

Lecz system „karania” miał i ma jeszcze jeden ukryty cel – zniszczenie poczucia solidarności pomiędzy członkami klasy wyzyskiwanej. Co najważniejsze – nadal pozostaje on jednym z najważniejszych elementów owej „sprawiedliwości klasowej”, z którą mamy współcześnie (oraz z którą nasi przodkowie mieli do czynienia w ówczesnych czasach).

Przed kilkoma dniami francuskie media (akceptujące panujący dyskurs) oburzały się, dążąc do wywołania negatywnych odczuć wobec tłumu, który wywołał rozruchy w akcie solidarności z zastrzelonym „bandytą” próbującym okraść Kasyno w Grenoble.

Cel był nad wyraz jasny. Próbowano podkopać naturalne poczucie solidarności klasowej, warstw wyzyskiwanych w interesie władzy ekonomicznej. Ton był równie dobitny – ot „muzułmański motłoch”, „dzicz pospólstwa” irracjonalnie solidaryzowała się z „bandytą”. Wskazywano na to jakby to było czymś nie dorzecznym, negatywnym, czy w końcu głupim.

Są to oczywiście absurdalne sformułowania mediów burżuazyjnych, które (do spółki z władzą polityczną i ekonomiczną) dążą do wyparcia uczucia solidarności, naturalnego dla ludzkiego gatunku4. W tym wypadku jest to element szerzej pojmowanego solidaryzmu klasowego i walki klas. Co ważne – to poczucie solidarności od zawsze było silne wśród klasy wyzyskiwanej.

XVIII wieczne kroniki francuskie przepełnione są podobnymi informacjami na temat rozruchów i uwalniania skazanych przez tłum (a także innych form oporu, jak na przykład buntowanie się przeciw rejestrom policyjnym), którzy dopuścili się „zbrodni” związanych z warunkami życia społecznego (biedaków, włóczęgów, żebraków, drobny złodziei – kieszonkowców, etc), za akty kradzieży względem swoich „panów”, czy rozruchy. Można powiedzieć, że większość kar im wymierzanych była niesłuszna w odczuciu społeczeństwa.

Wręcz przeciwnie. Ci ludzie nie napawali nikogo obrzydzeniem (i nie napawają) mimo usilnych starań elit. Traktowani niekiedy byli niczym ludowi bohaterzy, którzy odważyli wystąpić przeciwko swym ciemiężycielom. Jednak brutalność kar – solidarności nie złamała. Wyszła ona zwycięsko. Mimo to widać wprost, iż sprawiedliwość posiadała charakter „sprawiedliwości klasowej”, której represyjność wymierzona była w zasadzie wyłącznie w klasy niższe.

Jednakże wiek XVIII jest już ostatnim okresem masowego stosowania „kaźni”. Zmieniające się stosunki społeczne, ekonomiczne oraz realia polityczne wymusiły również pracę nad wielką reformą „wymiaru sprawiedliwości” w całym świecie europejskim, który pozwoliłby dostosować system państwowego nadzoru do nowych warunków. Ponadto „władza” obawiała się, że lud przyzwyczajony i coraz częściej burzący się przeciwko brutalności tego systemu, sam brutalnie zwróci się przeciw władcy i całemu państwu.

Masowo rezygnowano z „kaźni” jako sposobu „karania”. Kary stawały się coraz bardziej „humanitarne”. Lecz reformatorom wcale nie chodziło o to by system stał się bardziej „humanitarny” lecz ekonomicznie i politycznie efektywniejszy. Przykładowo dostrzegali oni, że obecność monarchy w systemie karnym oraz brutalność systemu powoduje więcej komplikacji i chaosu (np. poprzez spory kompetencyjne) niżeli jednolity scentralizowany i dobrze spisany (i z pozoru łagodniejszy) system.

Tak więc owa ekonomia polityczna systemu karnego miała go uczynić bardziej skutecznym, konsekwentnym oraz precyzyjnym zmniejszając koszty polityczne jak i ekonomiczne jego funkcjonowania. Celem było więc uczynienie z karania „i represjonowania illegalizmów regularną funkcję współbieżną do społeczeństwa; nie karać mniej, ale karać lepiej, karać z może mniejszą surowością, ale w sposób bardziej uniwersalny i konieczny; wprowadzić głębiej władzę karania w ciało społeczne”5.

Podstawowym celem tego procesu „dostosowawczego” było wszak rozprawienie się z wszelkimi „illegalizmami ludowymi” (które w dużej mierze były do tej pory tolerowane przez władze) stanowiącymi pewne oazy i autonomie wolności dla ludu. Koncentrowało się to głównie na walce z illegalizmami zagrażającymi prawu własności.

Zresztą stanowi to kolejny przykład wymiaru klasowego nowego systemu opresji. Z jednej bowiem strony postanowiono surowo karać chłopów za ich występki przeciw własności co było naturalnie efektem zmian w stosunkach własnościowych i transferu coraz większej ilości bogactw w górne warstwy społeczne (i zwiększającego się w związku z tym wyzysku i ubóstwa). Z drugiej jednak strony burżuazja sama pisząca nowe prawo zachowała wiele illegalizmów dla siebie samej. Pozwalało jej to na omijanie przepisów, które sama stworzyła i dała kolejne pola, na których mogła zarabiać kosztem społecznym (np. migając się od podatków).

Miało to swoje odzwierciedlenie w prawie. Jak podaje Foucault w „Nadzorować i karać”, dla ludzi okradających burżuazję czy obszarników przewidywano surowe kary sądowe. Natomiast illegalizm burżuazji traktowany był (i jest do tej pory) jedynie jako „machinacje”, dla których przewidziano specjalną jurysdykcję objętą układami, ulgami czy grzywnami. Nie ograniczano jednak wolności, mimo faktycznej szkodliwości społecznej takich czynów.

Tak więc złoczyńca, który „ważył” się podnieść rękę na własność prywatną traktowany był jako potwór, złoczyńca niemal otwarcie buntujący się przeciw państwu, który prowadził z nim wojnę. Widać więc, że owa większa „humanitarność” systemu była więc jedynie nową ekonomią polityczną systemu, regulującą stosunki i skutki władzy.

„Humanitaryzm” tego systemu poddaje się również wątpliwości gdy spojrzymy na nowe podejście do karania od strony wysokości kar. Nie zmienił się przecież teoretyczny charakter kary – miała ona nadal odstraszać i pokazywać autorytet władz. Miały one w końcu dać spokój wewnętrzny klasie posiadającej, że kto ktokolwiek podniesie rękę na własność zostanie ukarany.

Dlatego postulowano wprowadzenie kar mierzonych wysokością ryzyka powtórzenia występku przez sprawcę tego jednego lub naśladowców. W takim więc razie złodziei należało karać proporcjonalnie surowiej ze względu na ryzyku powtórzenia takiego czynu przez innych złodziei. Kara musiała być więc wysoka jako, że kradzieże wszelkiej maści są najpowszechniejszym złamaniem prawa.

Wnikało to z prostego podejście. Kradzieże, włóczęgostwo, dezercja, jakieś drobne wykroczenia były czynami najbardziej powszechnymi. To też najbardziej podważały one autorytet i siłę państwa a jednocześnie mąciły spokój wśród klas posiadających. Z tego powodu postulowano jak najmocniejsze rozprawienie się z tego rodzaju występkami.

Widać to było wprost wśród przedstawicieli klas wyższych, którzy często pod pozorem „dobra społecznego” (jak np. La Trosne, radca sądu w Orleanie) żądali wprowadzenia obław na włóczęgów, karania ich równie surowo co przemytników a nawet wypłacania „nagród” za pojmanie włóczęgów6.

Czyż nie widać tego w czasach nam współczesnych ? Czy w Nowym Jorku nie właśnie z takich powodów (by nie zakłócać spokoju i nie brudzić widoku „klasie średniej” i „wyższej”) nie represjonuje się bezdomnych i nie usuwa się żebraków ?

Za Foucaultem podaje głównie przykłady francuskie co może stwarzać błędne przekonanie, że odnosi się to wyłącznie wobec państwa nad Tamizą. Oczywiście tak nie jest. Przykładowo podążając za Marksem i jego rozprawami dotyczącymi „kradzieży drewna” można podać niezliczone przykłady prób zaostrzenia prawa w Prusach, które wymierzone były głównie w ubogich.

Jedną z takich batalii prowadzonych w interesie warstw posiadających i ku podkreśleniu świętego prawa własności były starania pruskich władz zmierzających do wprowadzenia sankcji i karania „nielegalnego przywłaszczenia sobie drzewa i innych produktów leśnych przez masowo zubożałych chłopów”78.

Państwo od zawsze pozostawało jedynie „sumą prywatnych interesów” jak to mawiał Marks, stąd też władza państwa od zawsze reprezentowała interesy klas posiadających. Zmiana dyskursu pomiędzy XVIII a XIX wiekiem i nadanie własności prywatnej statusu „świętej” zaostrzyło naturalnie wszystko co ową własność podważało.

Widać jest wyraźnie, że zmiany w prawie nie przypadkowo przebiegały ze zmianą dyskursu i ewolucją stosunków społecznych. Państwo w ten sposób realizowało to do czego zostało powołane – zabezpieczało interesy najbogatszych. Nie musiało już surowo karać, widziało możliwość zabezpieczenia interesu burżuazji w inny sposób.

Trzeba jednak wiedzieć o tym, że prawo zawsze stanowiło jedynie narzędzie warstw posiadających. Gdyby jednak stało się nie przydatne, ale wręcz krępujące ją zawsze można było je dowolnie zmienić lub po prostu ignorować tworząc kolejną formę „burżuazyjnego illegalizmu”. Wiele jednak z tych „illegalizmów burżuazyjnych” (lub obszarniczych) z czasem po prostu legalizowano. Tak było np. z angielskimi obszarnikami, którzy „swoje” majątki i „swoją” ziemię zdobywali zagarniając po prostu grunty gminne (wspólne). Zalegalizowano ten „illegalizm” w XVIII wieku czyli w momencie kiedy „samo prawo stało się narzędziem grabieży”9.

Zasadniczo zmieniło się jednak podejście do samego zjawiska „przestępczości”. Teraz zbrodniarz nie dokonywa gwałtu na monarsze, lecz dokonywał aktu buntu, gwałtu przeciw państwu, prowadząc z nim wojnę. Dlatego karanie od tej pory stanowić miało pewną formę „przedstawienia” wywierające presję na społeczeństwie. Nie z innego powodu postulowano przykładowo odebrania monarsze przywileju „prawa łaski” – chciano w ten sposób odebrać „złoczyńcom” (lub potencjalnym „złoczyńcom”) poczucie uniknięcia „kary”.

Przełom XVIII i XIX wieku to ogromna także zmiana samego przewodu sądowego. Sędziowie nie podejmują arbitralnych decyzji – wszystko zostaje skodyfikowane w kodeksie karnym. Wprowadzone zostaje domniemanie niewinności a wyroki podejmowane są na podstawie dowodów a nie poszlak (jak dotychczas). Jednak pod tą zasłoną „humanitaryzmu” i troski o prawa człowieka pokazuje się inny cel państwa – atak na umysł więźnia i społeczeństwa poprzez ścisłe powiązanie czynu zabronionego z karą.

Umysł staje się płaszczyzną dla władzy, „z semiotyką jako narzędziem; podporządkowanie ciała kontroli idei; analiza przedstawień jako zasada w polityce wobec ciał o wiele skuteczniejsza od rytualnej anatomii kaźni”10.

Skuteczniej przejmowało to kontrolę nad umysłem społeczeństwa, bowiem kiedy kara będzie następować po czynie zabronionym, :kiedy uformujecie w ten sposób łańcuch idei w głowach swoich obywateli, będziecie się mogli wtedy szczycić , że przewodzicie im i panujecie nad nimi. Głupi despota może przymuszać niewolników żelaznym łańcuchem, ale prawdziwy polityk wiąże ich o wiele mocniej łańcuchem ich własnych idei. (…) Tak to w miękkiej tkance mózgowej znajduje się niewzruszone oparcie najtrwalsze ze wszystkich władztw”.

Próbując podsumować należy stwierdzić, że system karny zawsze pełnił dwie role – zabezpieczał interesy czy też siłę władzy politycznej oraz własność i pozycję klas uprzywilejowanych. Zawsze sprawował rolę „sprawiedliwości klasowej”. Jednak przechodził on co jakiś czas ewolucję związaną ze zmianą panującego dyskursu i wymagać warstw uprzywilejowanych. Właśnie także współcześnie jesteśmy świadkami ewolucji systemu, która ma dostosować go do nowych wymagań warstw posiadających.

Zaostrzenie stosunków klasowych, coraz większe nierówności społeczne, likwidacja państwa opiekuńczego, brutalizacja systemu władzy i wzrost pozycji władzy ekonomicznej, powodują że nowy dyskurs proponuje idee „penalizacji państwa”. Wchodzimy w erę radykalnego zaostrzania kodeksów karnych, wzrostu opresyjności, represyjności oraz kontroli państwowej. Wszystko to ma na celu trzy rzeczy: ochraniać interesy klasy posiadającej, nie mącić jej spokoju oraz trzymać w ryzach klasę robotniczą a tym samym utrzymać społeczne, polityczne i ekonomiczne status quo.

1Wynika z tych statystyk, że opresyjność polskiego państwa wcale się nie zmniejszyła, wręcz przeciwnie. Lecz jedynie zmieniła ona charakter – z politycznego na ekonomiczny.

2Michel Foucault – „Nadzorować i karać. Narodziny więzienia”, s. 49

3Tamże, s. 56

4Szerzej na ten temat polecam „Etykę” P. Kropotkina

5Michel Foucault – „Nadzorować i karać. Narodziny więzienia”, s. 80

6A trzeba wziąć pod uwagę, iż włóczęgostwo było jednym z najważniejszych illegalizmów. Formalnie podlegało surowemu karaniu, lecz aż do połowy XVIII wieku aparat państwowy przymykał oko na takie „pogwałcenie prawa”

7Daniel Bensaid – Wywłaszczeni. Marks, własność i komunizm”, s.17

8Co ciekawe to właśnie wtedy Marks użył podobnego sformułowania co Proudhon pisząc, że „własność to kradzież” wskazując na fakt

9Daniel Bensaid – Wywłaszczeni. Marks, własność i komunizm”, s.31

10Michel Foucault – „Nadzorować i karać. Narodziny więzienia”, s. 80

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s