POstępujący neoliberalizm | cz1

zniszcz neoliberalizmJak brednie zwojowały świat1 nosi tytuł jedna z bardziej znanych publikacji F. Wheena. Autor zastanawia się min. nad tym jak to się stało, że neoliberalne brednie oraz dogmaty stały się dominującym nurtem polityki ostatnich 30 lat. A jak to się stało w Polsce, że neoliberalizm zatriumfował ?


Nasz kraj nie stanowi wyjątku od innych państw peryferyjnych naszego regionu i państw peryferyjnych w ogóle. Neoliberalizm został nam narzucony zaraz po rozpoczęciu „transformacji ustrojowej” przez MFW i BŚ (przy wyraźnej zgodzie elit politycznych i rodzących się elit biznesu), które zredukowały nam część zadłużenia a spłatę pozostałej części odroczyły w czasie, w zamian za przyjęcie planów „restrukturyzacyjnych” i „modernizacyjnych” tych instytucji – czyli zgodę na neoliberalne reformy.

Stanowi to stary i sprawdzony model „eksportu” neoliberalizmu do państw ubogich i poszkodowanych „kryzysem zadłużeniowym”. Po raz pierwszy zastosowano to wobec Meksyku i od tamtej pory „MFW i Bank Światowy stały się ośrodkiem propagowania i narzucania na siłę fundamentalizmu rynkowego i neoliberalnej ortodoksji2.

Ortodoksja ta sprowadza się do kilku prostych haseł: „deregulować”, „przeprowadzić cięcia socjalne”, „uelastycznienie prawa pracy” oraz w końcu „prywatyzować” – w skrócie można to nazwać mianem „terapii szokowej”, której pojęcie uknuł M. Friedman i jego „szkoła ekonomiczna”.

Oczywiście nie jest żadną tajemnicą, iż po raz pierwszy eksperyment „neoliberalny” przeprowadzono podczas trwania krwawej dyktatury A. Pinocheta w Chile i również żadną tajemnicą nie jest, iż neoliberalni ekonomiści ukochali sobie różnego rodzaju dyktatury3, bo dzięki nim mogą wprowadzać wszelkie dogmaty ekonomicznie nie zważając na wolę, opór czy koszta społeczne.

A te w przypadku Chile były katastrofalne i największym „cudem gospodarczym” tej epoki było to, że świat do tej pory wierzy w ten cud. Garść faktów dot. Chile4:

Wprowadzona w 1975 r. przez rząd Chile terapia szokowa zmniejszyła inflację do znośnych rozmiarów kosztem zwiększenia bezrobocia z 9,1% do 18,7% w latach 1974-75. To wzrost bezrobocia porównywalny z okresem wielkiego kryzysu w latach 30tych w USA. Odnotowano spadek produkcji o prawie 13%, co było najpoważniejszym kryzysem w historii Chile od 40 lat.

Tzw. „cud ekonomiczny”, którym tak bardzo się zachwycają prawicowi wielbiciele morderców, trwał od 1978 do 1981 r. W tym okresie wzrost ekonomiczny wynosił 6,6% , zniesiono wszelkie ograniczenia na zagraniczne inwestycje i pożyczki (…) problem polega na tym, że analizy ekonomiczne tego okresu pomijają jeden bardzo prosty fakt: a mianowicie, że wzrost gospodarczy po okresie głębokiego załamania ekonomii jest tym szybszy, im głębsze było załamanie (…) tzw. „cud ekonomiczny” w Chile polegał wyłącznie na tym, że zwolnieni pracownicy powrócili na swoje stare miejsca pracy.

Jeżeli spojrzymy na wskaźniki wzrostu w długim okresie okaże się, że Chile miało przedostatni wynik jeśli chodzi o wzrost ekonomiczny w całej Ameryce Łacińskiej w latach 1975-80. Gorzej funkcjonowała tylko gospodarka Argentyny.

Globalizacja rynku Chile spowodowała, że kraj stał się całkiem bezbronny wobec międzynarodowych kryzysów. Kryzys z 1982 r. uderzył w Chile silniej, niż w jakikolwiek inny kraj Ameryki Łacińskiej. (…) W 1983 r. gospodarka Chile była w ruinie, a bezrobocie sięgnęło 34,6%. Produkcja przemysłowa spadła o 28%. Gdyby nie interwencja państwowa, największe grupy finansowe w kraju doznałyby całkowitej plajty.

Na czym więc polegał “fantastyczny wzrost ekonomiczny” w epoce Pinocheta? W latach 1972-87 produkt narodowy brutto na mieszkańca spadł o 6,4%! W 1993 r. PKB na głowę mieszkańca wynosił 3170 USD. W przeliczeniu na wartość dolara w 1973 r. PKB na głowę mieszkańca wynosiło wtedy 3600 USD! Tylko pięć krajów w całej Ameryce Łacińskiej miało gorsze PKB w czasach rządów Pinocheta!

Nie przestraszeni tym faktem polscy neoliberałowie przyjęli chilijskie rozwiązania bez zająknięcia. W tym nawet kulejący system emerytalny Chile5 autorstwa José Piñeira6 oparty na prywatnych funduszach emerytalnych. Skutek jest katastrofalny – ponad 55% ludzi, którzy opłacali swoje składki nie będzie nawet miała prawa do „emerytury minimalnej” i tylko połowa spośród tych 45% szczęśliwców uprawnionych do odbierania emerytury będzie posiadać „emeryturę minimalną” wynoszącą 180 dolarów miesięcznie.

Neoliberalne sprzeczności

Krótko mówiąc dyskurs „neoliberalny” dominuje dzisiaj. Lecz szereg komentatorów zwraca uwagę na fakt, iż w istocie doktryna ta nie jest wewnętrznie spójna7, prościej: zawiera sprzeczności.

Przykładowo S. Amin8 zwraca uwagę na jeden z ulubionych procesów neoliberałów – „deregulację”. Przecież zdrowy rozsądek podpowiada nam – „rozregulowanie rynków” teoretycznie sprzyjać powinno wolnemu rynkowi. Podczas gdy w rzeczywistości dzieje się na odwrót – rozregulowane rynki bardzo szybko zaczynają być regulowane poprzez powstające monopole i oligopole. Albowiem zgodnie z logiką to państwowy interwencjonizm i „ustawy antymonopolowe” chronią rynek przed monopolizacją.

They_Want_You_For_Your_Money_by_BenHeineA co z walką z biurokracją ?

Neoliberalizm uczynił sobie z biurokracji jednego z głównych wrogów. To dzięki propagandzie zwolenników „czystej ekonomii” biurokracja weszła do słownika jako synonim zgorzkniałego aparatu administracyjnego, który działa nie sprawnie a dla przeciętnego człowieka jest mordęgą.

Czy tak aby na pewno jest ?

W istocie rzeczy, neoliberalizm nie walczy z biurokracją – bo starą zastępują nową (z tą różnicą, iż nowa nie jest już państwowa). W rzeczywistości pod hasłem walki z biurokracją należy rozumieć walkę z opieką socjalną, niezważając na koszta społeczne.

To dlatego od wielu państw Trzeciego Świata wymagano zastąpienia złych (bo podobno zbiurokratyzowanych) programów budownictwa socjalnego by wyciągnąć ze slumsów najbiedniejszych. Zamiast tego MFW i BŚ narzuciły tym państwom „program poprawy warunków życia w slumsach9.

Program, który cynicznie akceptuje jedną z największych niesprawiedliwości i okrucieństw tego świata jakim jest konieczność mieszkania w slumsach, zastąpił publiczne programy budowy taniego mieszkalnictwa we względnie normalnych warunkach.

Jak się nie trudno domyślić – okazał się klapą. Lecz nie był już prowadzony przez administrację publiczną czy nawet samorządy terytorialne, lecz zbiurokratyzowane, podporządkowane BŚ i MFW organizacje pozarządowe za pieniądze „darczyńców”.

Tak więc zrzucono w ten sposób odpowiedzialność państwa za opiekę socjalną – powierzając je organizacjom charytatywnym, które jak wiadomo nie pomogą wszystkim i służą raczej naprawie sumienia i mydleniu oczu niż faktycznej pomocy.

Jednak przedstawiony przeze mnie aspekt mieszkaniowy wymaga dalszego rozwinięcia, albowiem jest to jedynie element znacznie szerszego zjawiska, którym odznacza się neoliberalizm w sferze mieszkaniowej.

W przeciągu ostatnich 30 lat większość część państw praktycznie całkowicie wycofała się z tej sfery i pod przymusem MFW rozpoczęły proces prywatyzacji doprowadzając do ogromnej koncentracji gruntów w rękach prywatnych.

I tak; w Indiach niespełna 6% najbogatszych posiada 75% gruntów, w Malezji do 5% najbogatszych należy 53% gruntów10. Dalszymi konsekwencjami tego stanu są przykładowo manipulacje czynszem i jego stałe podwyższanie pomimo spadającego standardu mieszkaniowego i ogólnego ubożenia ludności.

W błędzie jest ten kto uważa, iż Polski to nie dotyczy. Dotyczy i to z dwojoną siłą, ponieważ obok prywatyzacji mamy do czynienia z reprywatyzacją (czy „oddawania” mienia ich „dawnym” właścicielom). I tak A. Smosarski11 podaje następujące dane:

Tylko w latach 1993 – 2002 liczba mieszkań komunalnych w Polsce uległa zmniejszeniu z 2035,5 tys do 1358 tys a zakładowych z 1412,8 tys do 256,9 tys

Wpisuje się to w kolejną z podstawowych zasad neoliberalizmu – wycofywanie się państwa ze sfery publicznej, czyli jak kto woli; cięcia socjalne (w mowie potocznej). Dla neoliberałów państwo nie może uczestniczyć w czymś tak zbędnym jak sfera socjalna. Ma wyłącznie strzec kapitału i interesów najbogatszych. A więc sfera publiczna musi przestać istnieć a jej instytucje mają zostać sprywatyzowane, skomercjalizowane i poddane prawom rynku.

Szpital ma więc stać się przedsiębiorstwem, którego jednym celem jest przynoszenie zysków. Szkoła ma nie uczyć – ma przynosić zyski, itd., itd.

Nie trzeba chyba nikomu mówić do czego to prowadzi – ograniczenia dostępu do sfery publicznej, które spełniają nie dość, że jedne z najważniejszych potrzeb ludzkich to także należą do kanonu najważniejszych praw człowieka.

Jak widać neoliberałowie traktują je dosyć wybiórczo a krzywda ludzka jest obojętna. Na pewno także każdy z Was pamięta słynny dialog z filmu „John Q”, kiedy lekarz prywatnego szpitala mówi do ordynatora oddziału kardiochirurgicznego:

nie wiem jak u was, ale u nas to biedaków wykopuje się za drzwi

Doskonale ilustruje to wygląd skomercjalizowanej, prywatnej służby zdrowia w USA – i do takiego modelu elity polityczne dążą i w Polsce. Nie zważają na to, że ten model służby zdrowia oznacza katastrofę społeczną, którą ilustrują następujące dane z USA:

  • 46 mln Amerykanów, czyli 15 proc. społeczeństwa, nie ma ubezpieczenia12 a przy tym złożenie złamanej nogi może kosztować np. 30 tys. dol., a banalne wyciągnięcie ropy spod paznokcia – 350 dol13

Pamiętać również musimy, iż kolejnych 40 mln Amerykanów jest nie stać na lepsze polisy zdrowotne (lub pracodawcy oszczędzają na nich) i muszą zadowolić się najtańszym pakietem, który obejmuje tylko najprostsze schorzenia oraz urazy.

A kto na tym zarabia – bo przecież nie pacjent ?

Oczywiście wielkie lobby farmaceutyczno – medyczne i jak tylko pojawia się propozycja zmiany systemu, to od razu ją sabotują organizując wielkie kampanie „społeczne”.

smash_capitalism_by_gaber440Mitem jest również jakoby taki system był mniej zbiurokratyzowany czy tańszy. Wręcz przeciwnie – to publiczny system zdrowotny jest znacznie tańszy, albowiem zachodzi tam „efekt piramidy” to znaczy, że każdy na każdego płaci.

Oliwy do ognia dolewa Noam Chomsky, który w felietonie „Opieka socjalna nie jest w kryzysie14 pisze:

Stany Zjednoczone mają jeden z najbardziej niewydajnych systemów opieki zdrowotnej rozwiniętego świata, w którym koszty per capita są znacznie wyższe niż w innych krajach i w którym usługi są na znacznie niższym poziomie. System opieki zdrowotnej jest prywatny i to jest jeden z powodów jego niewydolności, gdyż koszty administrowania takim systemem są zdecydowanie wyższe niż koszty administrowania programem Medicare (rządowy program opieki zdrowotnej, który jest w Stanach Zjednoczonych alternatywą dla programów prywatnych) czy publicznymi systemami opieki zdrowotnej w innych krajach. Wysokie koszty to tylko jedna z wielu innych wad prywatnego systemu opieki zdrowotnej.

Obrońca rynku zarzuci zaraz – ale jak to jakoś prywatnej służby zdrowia jest znacznie niższa ? To nie możliwe i doda coś o konkurencji… no tak, wolna konkurencja to kolejna bzdura powtarzana przez neoliberalnych ekonomistów. Podobno zdrowa rywalizacja ma podnosić jakoś usług z korzyścią dla „klienta”.

Tylko nikt nie bierze pod uwagę tego, że konkurencja jest w sama sobie zjawiskiem patologicznym i najczęściej oznacza cięcie na wszystkim – na jakości sprzętu, na personelu, na pacjencie. Tylko jedna „firma” tnie mniej a druga więcej. Jednym słowem wszystkim zależy na tym by zarobić jak najwięcej.

I tylko gdzieś tam posłowie słychać ciche przypomnienie o tym, że szpital to nie przedsiębiorstwo, nie ma zarabiać a leczyć ludzi, niezależnie od ich zamożności.

Neoliberałowie nie zważają na to, iż masowa prywatyzacja, cięcia socjalne oraz liberalizacja rynków i barier ochronnych doprowadziła do ubóstwa i wykluczenia społecznego milionów ludzi – ważne, że generuje ona im zyski.

A zdaje się, że zapomniałem wspomnieć o jeszcze jednej patologicznej cesze neoliberalizmu – do 1973 roku większa część inwestycji zagranicznych generowana była bezpośrednio – poprzez inwestycje fizyczne (np. w produkcje). Od czasów Volckera zyski są generowanie głównie poprzez obrót kapitałowy bez realnej i fizycznej inwestycji (np. w produkcję) co oczywiście tylko zachęca do spekulacji, albowiem tego typu transakcje finansowe wymagają liberalizacji rynków kapitałowych.

Trochę statystyk

Neoliberalizm obiecywał wszystkim (a przynajmniej większości) dobrobyt i wolność. Podczas gdy nastąpiło sprzężenie zwrotne – zamiast powszechnego dobrobytu mamy powszechne ubóstwo a zamiast posuwającej się „demokratyzacji” mamy regres „demokratyzacji” co wydaje się być naturalną konsekwencją powszechnej pauperyzacji społecznej. Coś musi trzymać w ryzach głodnych, biednych, sfrustrowanych i oszukanych przez neoliberalizm.

Fala ubóstwa i polaryzacja ekonomiczna przebiega na dwóch płaszczyznach: krajowym i globalnym, co należy rozumieć jako „stałe zwiększanie się dystansu pomiędzy centrami światowego systemu kapitalistycznego a jego peryferiami pod względem poziomów rozwoju materialnego15.

Następstwem tego wszystkiego są rosnące dysproporcje społeczne, przykładowo:

Dane dla USA:

  • udział 0,1% najlepiej zarabiających amerykanów w dochodzie narodowym wzrósł z 2% (1978 rok) do 6% (1999 rok)16
  • w latach 1983-1989 majątek 1% najbogatszych Amerykanów wzrósł z 31 do 37%. 10% najbogatszych ludzi włada obecnie 80% nieruchomości niemieszkalnych, 91% majątku przedsiębiorstw, 85% akcji, 94% obligacji. Jak podaje Paul Krugman (2002), najubożsi mieszkańcy USA otrzymywali w 1974 r. 4,3% dochodów ludności, a w 1994 r. już tylko 3,6%17
  • 5% najbogatszych zwiększyło w latach 1974-1994 swój udział w dochodach z 16,5% do 21,2%18
  • 13 tys. najbogatszych rodzin otrzymuje dochody równe 20 mln najuboższych gospodarstw domowych19
  • przeciętna roczna płaca wyrażona w dolarach z 1998 r. wzrosła z 32,5 tys. dol. w 1970 r. do 35,9 tys. w roku 1999, czyli o ok. 10% w ciągu 30 lat. W tym samym czasie roczne wynagrodzenia 100 czołowych prezesów korporacji wzrosły z 1,3 mln dol. – 39-krotność średniej płacy – do 37,5 mln dol., czyli ponad tysiąc razy więcej niż średnia płaca zwykłego pracownika20

Świat:

  • rozsiew dochodów 1/5 mieszkańców zamieszkujących kraje najbogatsze oraz 1/5 z krajów najbiedniejszych wynosił w 1999 roku 74 do 1, choć jeszcze w roku 1990 wynosił on 60 do 1 a w 1960 tylko 30 do 121

A jak to wygląda w Polsce ?

  • w 2007 roku 6,6 % społeczeństwa żyło poniżej minimum egzystencji, co daje 2,5 miliona osób. Wynika z tego, że co 25 mieszkańca miasta i co 10 mieszkańca wsi nie stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Wskaźnik zagrożenia ubóstwem w zeszłym roku wynosił 14,6 % społeczeństwa, natomiast wskaźnik zagrożenia skrajnym ubóstwem wynosi 8 – 7 %22
  • Polska znajduje się na 4 miejscu na świecie pod względem nierówności dochodowych OECD zaraz po Meksyku, USA oraz Turcji2324. W związku z tym Polska charakteryzuje się największym rozwarstwieniem społecznym spośród wszystkich państw Unii Europejskiej i wskaźnik rozwarstwienia społecznego w Polsce wynosi 13,5:1. Oznacza to,że najbogatsi w naszym kraju zarabiają niemal 14 razy więcej niż najbiedniejsi25

To nie koniec złych wieści – skala nierówności będzie się u nas powiększać, ale przecież kapitalizm ma w służbie mitologię i obiecuje nam kariery „od pucybutów po milionerów”.

”]Skala ubóstwa w Polsce [PCK/GUS]

Jaki jest tego sens – ofensywa klas uprzywilejowanych i w czyim interesie ?

Ideologia „neoliberalna” narodziła się w latach 70-tych XX26 wieku jako odpowiedź „ekonomii klasycznej” na „kryzys akumulacji”. W jego wyniku i w wyniku wzrostu frustracji, niezadowolenia społecznego a także rodzących się nowych programów ekonomicznych odrzucających kapitalizm (np. Plan Rehna – Meidnera27) elity ekonomiczne i polityczne poczuły się zagrożone.

Wymyślono (jak woli – spopularyzowano starą koncepcję) więc neoliberalizm i opakowano w piękne frazesy o „powszechnym dobrobycie”, „wolności jednostki” i „prawach człowieka”.

Można jednak powiedzieć, iż celem neoliberalizmu było zaostrzenie władzy klasowej i odbudowa warunków sprzyjających akumulacji kapitału i restauracji władzy elit ekonomicznych.

Czy ktoś kiedyś zastanawiał się skąd wielkie „niezależne” ośrodki badawcze, „think – tanki” (jak np. Institute of Economic Affairs28) biorą pieniądze na swoją krucjatę przeciw interwencjonizmowi państwowemu ?

Otóż mają one ogromne polityczne oraz finansowe wsparcie ze strony grup najbogatszych oraz liderów korporacji, w których interesie leży przecież ideologia „neoliberalna”. I to właśnie z tej przyczyny na początku lat 70-tych „Krajowe zrzeszenie producentów” w porozumieniu z „Izbą Handlową USA” zgromadziło kolosalne fundusze na lobbing zalewając kraj książkami, broszurami czy ulotkami przedstawiające „neoliberalne wartości”.

Oficjalnie powodem tej kampanii miała być reakcja „świata biznesu” na „agresywną” działalność organizacji społecznych i zawodowych. W praktyce chodziło o przygotowanie gruntu pod ekspansje neoliberalizmu i odrzucenie „New Dealu”.

W związku z tym rozpoczęła się ofensywa w szkołach, w college’ach, w prawodawstwie, po to by zmienić sposób myślenia „ludzi o biznesie”. Niedługo potem narodziło się „Krajowe Biuro Badań Ekonomicznych” (EBER), które celem było tworzenie „analiz, podstaw filozoficznych, artykułów ekonomicznych, etc.” promujących nowy typ spojrzenia.

Oczywiście nie trzeba wspominać, iż prawie połowa budżetu tej organizacji pochodziła z datków firm znajdujących się na liście „Fortune 500”.

Jak brednie zwojowały świat”, czyli – jak ogłupić społeczeństwo ?

Jak to możliwe było, że brednie które nie mają krzty współczucia, wrażliwości, odrzucające formy solidarności, sprawiedliwości i dobra społecznego oraz w końcu (ulubione przez chrześcijan) wartości rodzinne – podbiły świat ?

Duże znaczenie ma tutaj proces, który Alain Blihr określa mianem „nowomowy neoliberalnej29 czyli postępujące odwracanie znaczeń znanych nam pojęć lub nadawanie im zupełnie nowej konotacji.

Stąd też bez większych oporów neoliberałowie mogli sobie za hasła przewodnie obrać idee „demokracji” oraz „wolności”. Są to w końcu bardzo pięknymi oraz silnymi słowami, które mogą mieć różne znaczenia i zastosowania. To dzięki lansowaniu tych haseł, neoliberalizm odniósł taki sukces w krajach anglosaskich. Zdaniem większości badaczy „wolność” to dla „Amerykanów słowo klucz”. Wystarczy akcentować tę wartość, niezależnie co ze sobą niesie, a otworzy ono wszelkie wrota.

Oczywiście kontekst jakim in nadają apologeci wolnego rynku powodują korozję w ich tradycyjnym znaczeniu.

Dlaczego ?

Bo dzięki sprawnej akcji propagandowej współcześnie większość publicystów, badaczy czy szeroko rozumianej „opinii publicznej” utożsamia wolność z wolnym rynkiem. Proste – tam gdzie nie ma wolnego rynku, nie ma wolności.

Nasuwa się prosty wniosek – w Meksyku, na Haiti, na Dominikanie, w Iraku istnieje wolność i budowana jest demokracja, albowiem wprowadzono tam najbardziej radykalne reformy rynkowe. Nie zważa się jednak na fakt, tyranii, represji, codziennych mordów, fałszerstw wyborczych czy zakazu działalności związkowej w tych państwach.

Doskonale ilustrują nam to tzw. „wytyczne Paula Bremera30, który łamiąc wszelkie konwencje wojenne31 stworzył plan deregulacji i prywatyzacji gospodarki irackiej mając nadzieję, na „ogólne podniesienie dobrobytu ogółu mieszkańców Iraku” oraz, że będą one stanowić „gwarancję swobód jednostki”.

Następstwem tych wytycznych było pogłębienie katastrofy humanitarnej kraju oraz przekazanie w ręce zachodnim koncernów całych złóż ropy irackiej.

Współcześnie, to zwolennicy kapitalizmu uznali się za jednych (i prawdziwych) rzeczników wolności. Konsekwencja tego jest tylko jedna: przyjęcie twierdzenia, iż wolny rynek stanowi nierozłączną część demokracji. Jest to szczególnie widoczne w przypadku większości państw tzw. „postkomunistycznych”, w których nastąpiła „fetyszyzacja” zasad rynkowych i zepchnięcie na margines wszelkich alternatyw.

Ale czy dla człowieka wybór marki „laptopa” spośród 10-15 marek dostępnych na rynku poprawia jego sposób odczuwania „wolności” i to w momencie kiedy nie stać go na chleb ?

Neoliberałowie lubują się w tego typu frazesach – nie zważając na fakt, iż demokracja (nawet ta w parlamentarnym wydaniu) oraz wolny rynek wymagają dwóch zupełnie różnych typów osobowości. Wolny rynek potrzebuje otępiałego, biernego o łatwego do manipulacji człowieka, którego zamieni w „konsumenta”. Demokracja wymaga świadomego i aktywnego uczestnika, który wie czego chce. Stąd też te dwie rzeczy są nie do pogodzenia.

Można wyjść oczywiście od samych podstaw na których bazuje neoliberalizm – kapitalizmu. Czy kapitalizm promuje wolność ?

Otóż nie !

Slogany jak „wolny wybór”, „równość szans”, etc. są wyłącznie pustymi frazesami. Nie ulega przecież żadnej wątpliwości, iż system ten oparty jest na podporządkowaniu, hierarchii, „terrorowi ekonomicznemu”, wyzysku czy alienacji jednostki i społeczeństwa. W tym systemie wolnym jest ten, kto posiada kapitał.

Mało tego – zdaniem profesora Błuszkowskiego samo istnienie sektora publicznego stanowi obecnie jeden z gwarantów na demokratyczność państwa32. Podporządkowanie go dyktatowi rynku poprzez prywatyzację (czasem zręcznie nazywaną „komercjalizacją”) zagraża demokratyczności państwa.

Mówiąc o ekspansji neoliberalizmu nie wolno również pominąć nachalnej propagandy, opłacanej przez Izbę Handlową USA czy EBER o której pisałem wcześniej. A także o eksporcie neoliberalizmu za pomocą siły militarnej (Irak) czy finansowej (Meksyk, Polska).

Anti_Neoliberalism_by_teddykroen

1Francis Wheen – „Jak Brednie Podbiły Świat”, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2006

2David Harvey – „Neoliberalizm Historia katastrofy”, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2008

3Naomi Klein – „Doktryna Szoku

4„Bajka o Chile, złych lewicowcach i dobrym mordercy” – http://cia.bzzz.net/bajka_o_chile_zlych_lewicowcach_i_dobrym_mordercy

5Model ten także na krótko przyjęły Australia oraz Nowa Zelandia, acz po fiasku tego projektu w samym Chile wycofały się z niego

6Hirsch: Chilijski „cud” gospodarczy to neoliberalna machina marketingowa – http://www.lewica.pl/index.php?id=12574

7David Harvey – „Neoliberalizm Historia katastrofy”, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2008

8Samir Amin – „Zmurszały kapitalizm”, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2004

9Mike Davis – „Planeta Slumsów”, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2009

10Mike Davis – „Planeta Slumsów”, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2009

11Andrzej Smosarski – „Polski kocioł mieszkaniowy” [w] Przegląd Anarchistyczny, numer 8

13tamże

14Noam Chomsky – „Opieka socjalna nie jest w kryzysie” [w] „Interwencje”, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2008

15Samir Amin – „Zmurszały kapitalizm”, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2004

16David Harvey – „Neoliberalizm Historia katastrofy”, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2008

17Kowalik: Finansiści gubią świat – http://www.lewica.pl/?id=18677

18tamże

19tamże

20tamże

21David Harvey – „Neoliberalizm Historia katastrofy”, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2008

24 Wg Banku Światowego znajdujemy się na 6 miejscu na świecie pod względem nierówności w dochodach po Brazylii, Rosji, Indiach, USA oraz RPA

26Sama doktryna ekonomiczna narodziła się znacznie wcześniej, acz była marginalizowana. Pisząc „ideologia” miałem na myśli bardziej złożony aspekt neoliberalizmu wykraczający poza dziedzinę ekonomii

27Kilka słów o tym planie: http://www.lewica.pl/index.php?id=14205

28Strona organizacji: http://www.iea.org.uk/

29Alain Blihr – „Nowomowa neoliberalna”, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2008

30Paul Bremer, były administrator wojsk okupacyjnych Iraku

31 David Harvey – „Neoliberalizm Historia katastrofy”, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2008

32J. Błuszkowski, Dylemat jako kategoria analizy procesu transformacji społecznej, [w:] Dylematy polskiej transformacji, pod red., J. Błuszkowskiego, Warszawa 2008

Advertisements

3 comments

  1. to ciekawe spostrzeżenie, że demokracja i wolny rynek wymagają dwóch różnych typów osobowości
    konsekwencją tej sprzeczności może być nieuchronność zmiany
    albo zagrożenie, wypaczenie czy fasadowość demokracji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s