Nie będzie pokoju głupcze

Cały świat patrzy z przerażeniem na ponownie rozgorzały konflikt palestyńsko – izraelski. Oczywiście jak zawsze przy takiej okazji, nie brak wśród prawicowych polityków i komentatorów wielkiego zrozumienia (czytaj poparcia) dla poczynań państwa żydowskiego w tym konflikcie. Powszechnie już przecież wiadomo, że całe zło to Hamas. To Hamas w opinii tych komentatorów bez powodu rozpętał konflikt, to Hamas nie chce pokoju (ale to Żydzi dzisiaj odrzucili propozycję rozejmu) a Izrael jak zwykle jest tylko biedną ofiarą, która broni się przed zepchnięciem do morza.

Ta nowomowa udziela się wszystkim. W mediach utrzymywany jest jeden i jedyny słuszny ton – to Izrael i Izraelczycy są ofiarami, Palestyńczycy to zwykłe krwiożercze bestie, chcące zagłady państwa żydowskiego (co kompletą bzdurą, ale o tym potem). W związku z tym w Wiadomościach, Faktach, Wydarzeniach najpierw wspomni się o ofiarach palestyńskiego ostrzału rakietowego (niewspółmiernie mniejszego od działań izraelskich) a potem na koniec coś się da o cierpieniach Palestyńczyków wywołanych okrutnymi nalotami bombowymi strony izraelskiej, w których zginęło już blisko 400 osób.

Poparcie dla Izraela z różnych powodów, wśród większej części prawicy jest niemal bezkrytyczne i bezrefleksyjne. Ta ślepota prowadzi także do negowania prawa międzynarodowego, mówiącego o prawie do samostanowienia narodów i biernej zgody na brutalną, krwawą okupację, która zmusza Palestyńczyków do życia w nieludzkich warunkach.

Mało tego, niemal od 30 lat trwa batalia na rzecz przeforsowania rezolucji RB ONZ wzywającej do utworzenia państwa palestyńskiego i potępiającego okupację tych ziem przez Izrael. Jest tylko jedno państwo, które blokuje tę rezolucję – USA.

Z tego właśnie powodu polityki Izraela nie możemy rozumieć wyłącznie jako jego polityki narodowej. Oczywiście Izrael marzy o hegemonii na Bliskim Wschodnie i stanowi jednocześnie największy czynnik destabilizacji dla tego regionu, ale bez ideowego, ekonomicznego a przede wszystkim militarnego i politycznego poparcia USA nic by nie wskórał. Dlatego bardziej oddającym ten proces byłoby używanie pojęcia: polityka amerykańsko – izraelska.

Dlatego obecne działania Izraela są wyłącznie zbrojnym przedłużeniem stanowiska USA, któremu zwycięstwo Hamasu stanęło jak ość w gardle. Uwidoczniają się w ten sposób podwójne standardy zachodu – demokracja jest dobra w Palestynie, ale tylko kiedy wygrywają je przychylne im stronnictwa (np. Fatah). Natomiast już, gdy wygrywa je Hamas, nie ma demokracji. Jest typowy akt wiary demokracja jest dobra to momentu kiedy rządzą ich ludzie.

Na domiar złego, USA w 2006 roku wydało 2 mln dolarów na kampanię Fatahu, cynicznie argumentując ten fakt – wsparciem dla demokracji… w normalnych warunkach, sponsorzy stanęli by przed sądem, albo co najmniej zostali by potępieni na arenie międzynarodowej, tak się jednak ie stało. Widocznie imperialne myślenie nadal jest żywe w gringolandzie.

Słusznie zauważył również w Trybunie Marek Dziekan z Uniwersytetu Łódzkiego mówiąc, iż działania Izraela są mocno nastawione pod czyn propagandowy. Zniszczą znienawidzony na zachodzie Hamas, który niesłusznie określa się mianem organizacji terrorystycznej a nikt nie stanie po stornie tego ugrupowania i nikt nie będzie go bronił, przez co Izrael zyskuje wolną rękę w rozbiciu tej partii i narodu palestyńskiego.

Podczas gdy Hamas nie jest już taki wcale radykalny jak jeszcze kilka lat temu. Przykładowo jest jedyną opcją – stroną w tym konflikcie, która jest w stanie zaakceptować granice sprzed 1967 roku jako linię graniczną – zarówno USA jak i Izrael nie chcą jej zaakceptować. W takim razie kto tu jest bardziej radykalny ?

Dlaczego więc zerwał rozejm ? Uważam, iż pytanie powinno brzmieć, dlaczego tak późno to uczynił ? Albowiem ciężko jest akceptować coś, co dla jednej (Izraela) strony jest wyłącznie martwym zapisem. Jak brutalna i krwawa okupacja trwała tak trwa. Izrael nawet nie zmniejszył tempa tworzenia osiedli i przyłączania coraz to kolejnych (bogatych i żyznych) ziem Palestyny do swojego państwa.

Jednocześnie nasilał się konflikt o wodę. Żydzi zabierając Palestyńczykom ich źródła równocześnie nie chcieli ani dać, ani sprzedać wody Autonomii (ani miastom palestyńskim) ani nawet wydać zgody na prowadzenie własnych odwiertów pod studnie (takiej zgody nie wydano od 1967 roku !). Tym samym czysta woda pitna, której w Izraelu nie brakuje, stała się najbardziej poszukiwanym dobrem w Autonomii Palestyńskiej.

Izrael nie zaprzestał nawet budowy tzw. Muru Bezpieczeństwa, który jest częścią zamierzonej operacji zamykania Palestyńczyków w gettach. Pozbawia on Palestyńczyków ich ziem, pomagając jednocześnie w politycznym mordzie na narodzie palestyńskim zamykając ich w arabskich odpowiednikach bantustanów.

Jak jeszcze przed rozpoczęciem muru szacowała WTO, to budowa muru odetnie ponad 300 tys Palestyńczyków i realnie doprowadzi do przyjęcia przez Izrael 10% ziem palestyńskich – najbogatszych i najbardziej żyznych. Dla Palestyńczyków oznacza to ogromną klęskę humanitarną i społeczno – socjalną, albowiem odcięci zostali od swoich miejsc pracy. Jednocześnie prawie 1/4 rolników skarżyła się, że wojska izraelskie nie przepuszczają ich przez mur z produktami rolnymi na sprzedaż. Na domiar złego pojawiły się problemy z zaopatrzeniem oraz dostawami prądu. Problem z dojazdem mają nawet karetki i wozy strażackie.

Śmiało więc można powiedzieć, że działa Izraela celowo obliczone są na aneksje kolejnych ziem oraz zamknięcie w gettach Palestyńczyków, rozdzielenie ich by Ci zaprzestali stawiania oporu – jest to nowy mur apartheidu, jak słusznie zauważył Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze, uznając konstrukcję za nielegalną. Jest On ogromną zbrodnią wymierzoną w naród palestyński.

Głupi by sądził, że Izrael w drodze pokojowego rozstrzygnięcia zrezygnują z aspiracji mocarstwowych i dadzą niepodległość Palestynie. Szczególnie, że zarówno USA jak i Izrael mówią o pokoju w przypadku, jeżeli Palestyńczycy wyrzekliby się znacznych połaci swoich terenów – jest to oczywiście nie do przyjęcia przez Palestyńczyków.

Bombardowania strefy Gazy i Autonomii jest powrotem do normalnych okupacyjnych praktyk Izraela. Zastraszyć, wysadzić, zamordować.

Odwróćmy jednak sytuację – gdyby to Hamas prowadził politykę jak Izrael – okupowanie terenów zamieszkałych przez Żydów metodą karabinu i kajdan. Ciągle bombardował osiedla mieszkalne i tworzył nowe osiedla – kolonie na terenie Żydów sprawiając, że Żydzi żyliby w odseparowanych od siebie gettach a te getta nazywano by strzępy państwowości żydowskiej.

Najpewniej uznano by te działania za zbrodnicze i słusznie postawiono Hamas przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. Izraela jednak nikt nie chce stawiać przed takim oskarżeniem i na tym polegają podwójne standardy świata zachodniego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s