Krucjata kapitalizmu

Od wielu już lat oficjalny dyskurs w jakiejkolwiek debacie politycznej na temat reżimów, terroru, autorytaryzmu sprowadza się do jednego: do stałego oskarżania „Państwa komunistycznego” poprzez pryzmat „Czarnej księgi komunizmu”. W konsekwencji powszechna jest opinia – że „tam gdzie wolny rynek, tam i wolność oraz demokracja” a doktryna Miltona Friedmana jest „powszechnie akceptowaną doktryną przez rządy na świecie”.

Stoję na stanowisku, iż jest to takie samo kłamstwo jak kłamstwem jest twierdzenie, że istniało „Państwo komunistyczne” (jakby komunizm nie odrzucał państwa?). Być może nawet, jest to największy sukces propagandowy zwolenników Friedmana oraz leseferyzmu ostatnich dwóch, może nawet trzech dekad.

W mainstremowych mediach, w oficjalnych podręcznikach do historii czy ekonomii, każda z historii tych ultraliberalnych teorii jest tak wybielona, że stała się wręcz sztucznie nieskazitelna. Nie chodzi tu nawet o sam aspekt, że „autorzy” owych publikacji zapominają o najbardziej nie ludzkim czy antyspołecznym charakterze tych teorii oraz o ich wymiarze i skutkach społecznych (bieda, wyzysk, brak opieki socjalnej, brak stabilności).

Nie wiem nawet czy jesteśmy w sobie wyobrazić i opisać ogrom krzywd, cierpienia, niesprawiedliwości jakie wyrządzają te systemy ludziom. Jak zmuszają ich do życia w nędznych warunkach, w lepiankach, bez wody, prądu, jedzenia, przy jednoczesnym braku szans na lepsze jutro i jakiejkolwiek pomocy. Przy jednoczesnym braku dostępu do służby zdrowia, edukacji czy nawet pracy a jak już to na półniewolniczych warunkach.

Chodzi tu także o prosty fakt, w żadnym państwie gdzie wprowadzano myśl Miltona Friedmana czy inne skrajnie liberalne teorie, zwyczajnie to się nie powiodło. Doktryny te zawodziły, powodując tylko spustoszenie społeczne oraz ekonomiczne.

Najlepszy przykład stanowili Chile. Po puczu do Chile przybywa Milton i jego „chłopcy z Chicago” z gotowym pakietem reform. Skutkiem była klęska humanitarna i ekonomiczna. W końcu lat 80-tych miało najniższe PKB na osobę w całej Ameryce Łacińskiej i było ono niższe niż za czasów rządów Allende. Bezrobocie w ostatnich miesiącach rządów Pinocheta wynosiło ponad 16% a produktywność była niższa o 10% niż za Allende. Można więc śmiało mówić, że największym cudem gospodarczym Chile jest to, że w ten cud świat uwierzył.

Poniekąd o Miltonie i jego teoriach świadczą reakcje w jego ojczyźnie. Nie bez powodu magazyn „Time” Friedmana uznał za „szkodliwego chochlika” w 1969 roku.

Całkowicie pomija się jeszcze jeden wymiar: żadna z tych doktryn nie może być wprowadzona w systemie (reżimie) demokratycznym. Następuje wtedy zbyt duży opór społeczny. Dlatego właściwie wszelkie eksperymenty liberalizmu tego typu przeprowadzano w krwawych dyktaturach jak Chile, Argentyna czy obecnie Meksyk.

Zmierzamy do sedna sprawy. Zawsze z krucjatą kapitalizmu idą w parze reżimy, wojskowe zamachy stanu, dyktatury, tortury, terror, represje, mordy polityczne. Brutalne metody stosuje się zarówno wobec jednostek jak i całych grup.

Oczywiście najlepszym przykładem pozostają państwa Ameryki Łacińskiej, jak Chile, Argentyna Brazylia, Paragwaj, Ekwador, Nikaragua, Gwatemala – tak naprawdę to cała iberoamerykańska strefa została poddana temu eksperymentowi. Zawsze z takim samym skutkiem: powszechną biedą, przepaścią społeczną, zapaścią ekonomiczną, dziką prywatyzacją, uzależnieniem od USA, brakiem dostępu do szkolnictwa czy służby zdrowia. Przy okazji zawsze pojawiały się represje, terror, tortury i mordy.

W samej Ameryce Łacińskiej liczba ofiar sięgnąć może nawet 1 mln. Jednak, o ile w przypadku „komunizmu” liczbę ofiar i ogromu tragedii tego systemu jesteśmy w stanie ocenić, to tak w przypadku neoliberalizmu już nie. Nie jesteśmy w stanie pojąć i policzyć ile krzywd ludzkiej się polało, ogromu tragedii, biedy, nędzy.

Do tej pory w Polsce trwa ostry spór co do oceny i szacunku ofiar „reform” oraz „terapii szokowej” Balcerowicza. Nie wiemy ile osób zepchnięto na margines skazując ich do życia w skrajnej nędzy. Nie wiemy ile w tym czasie ludzi umarło z powodu głodu czy po prostu bied. Skutki tych reform ponosimy do dzisiaj – chociażby poprzez skalę ubóstwa w Polsce.

Wystarczy jednak spojrzeć, że w szczytowym momencie tychże reform wskaźnik samobójstw wzrósł w Polsce o 400%. Dzięki temu możemy zrozumieć ogrom tragedii ! Nie trzeba być chyba psychologiem społecznym by dostrzec związek pomiędzy sytuacją materialną (gospodarczą) a plagą samobójstw. Skądinąd dlatego słusznym pomysłem wydaje się wola postawienia Leszka B. przed sądem i osądzenie go, podobnie jak dzisiaj sądzi się Jaruzelskiego czy Kanię.

Jak wyglądało życie w Rosji po załamaniu w 1999 roku ? Jak żyje się Chińczykom gdy ten kraj wkroczył na jedyną słuszną drogę kapitalizmu ? A jak się żyje Meksykanom ?

A co się stało po huraganie „Katrina” ? Tysiące ludzi straciło dach nad głową, tysiące zostało zepchniętych do życia w slumsach ? Jaka była na to reakcja ?

Masowo burzony mieszkania komunalne a na ich miejsce buduje się luksusowe osiedla. Sprywatyzowano system szkolnictwa a ludzi biednych pozostawiono na lodzie.

W tym wszystkim powinno nas zdumiewać jedno. Gdy się mówi o skali ofiar „komunizmu”, to stawia się najczęściej tezę, że to sama ideologia „komunistyczna” jest winna ogromowi zbrodni a nie poszczególne jednostki wypaczające tenże idee. Tym samym od razu stawiamy tezę, że „komunizm” ze swej natury jest totalitarny czy też autorytarny.

Natomiast gdy rozmawiamy o represjach czy mordach dokonanych w imię wolnego rynku, mówi się o wypaczaniu idei przez jednostkę. Acz najczęściej i tak następuje tłumaczenie: „bo bronił nas przed komunizmem, który by wymordowałby dwa razy więcej ludzi”. Tylko skąd my  mamy to wiedzieć ? Czytamy w umysłach „komunistów” i wiemy, że chcieli wymordować dwa razy więcej ludzi ?

Allende jakoś nie mordował, Castro mimo represji – również, Chavez obecnie także nie (baaa Wenezuela pnie się do góry jeżeli chodzi o wolność prasy), ale za to nadal liberałowie mordują w Meksyku czy Kolumbii.

Następuje tutaj pewne odwrócenie. Oczywiście, ideologia „komunistyczna” nie jest bez winy, nie oznacza to jednak że wszystkie rządy (mniej lub bardziej prawdziwych) komunistów są zalane potokiem krwi. A co w takim razie z krucjatą kapitalizmu ?

Zamachy stanu, pucze, represje, tortury (i to wymyślne), masowe mordy, eliminacja poszczególnych grup społecznych. Tu się właśnie mówi o „wypaczeniu”. Spójrzmy jednak obiektywnie – to czy czasem właśnie Milton Friedman nie mówił o „czystej kartce” (czyli burzeniu starego porządku, instytucji publicznych, etc), niszczeniu wszelkiego oporu, wprowadzania kapitalizmu szokiem, zaskoczeniem, siłą – jak nam to świetni przedstawiła Naomi Klein w „Doktrynie Szoku”.

Advertisements

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s