Proces za Stan Wojenny

W końcu ruszył proces za stan wojenny. Prokuratorzy i jego zwolennicy uprzedzają; nie jest to wyraz politycznej zemsty. Ciężko jest jednak w to uwierzyć, gdy oskarżeni usłyszeli nieco karykaturalny zarzut; kierowania „związkiem przestępczym (chodzi o WRON) o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw„.

Oczywiście nikt nie sądzi, że Jaruzelski czy Kiszczak, jeżeli ogóle dożyją końca procesu, pójdą siedzieć. Podobno chodzi o „prawdę historyczną” i „sprawiedliwość”. Niestety prawdzie historycznej proces może przeszkodzić i bardzo mocno ją zniekształcić. Ponadto ciężko o sprawiedliwość jeżeli proces ten przypomina zemstę.

Prawdą jest jednak, iż proces jest nam potrzebny, ale nie o „kierowanie gangiem generałów”, lecz co najwyżej o „nielegalne” to znaczy, niezgodne z prawem wprowadzenie Stanu Wojennego, którego taki sposób wprowadzenia łamał konstytucję PRL.

Jeszcze ciężej jest uwierzyć w „sprawiedliwość”, gdy bandy FM PiSu i inne prawicowe sekty, manifestują pod sądem, domagając się sprawiedliwości. Dla nich „sprawiedliwość” to nic innego jak osądzenie wszystkich i wszystkiego. Jednocześnie twierdzą, że „nie ma mniejszego zła, zło jest złem i każdy dyktator tak się tłumaczy”(jak to skwitował poseł PiS). Jakoś im jednak nie przeszkadzało urządzać pielgrzymek do Pinocheta i całować go w dupę. Widocznie nie przeszkadza im fakt, że Pinochet wymordował tysiące własnych rodaków a kolejne dziesiątki tysięcy zmusił do emigracji(no i był pierwszą głową państwa składającą gratulacje Jaruzelskiemu, z okazji wprowadzenia stanu wojennego). Mniejsza z tym, widać zło nie zawsze jest złem.

Przyjrzyjmy się jednak obronie „ojców” Stanu Wojennego, wg których był on koniecznością. Nie chce tutaj nikogo przekonywać do tej argumentacji, albowiem ciężko jest to nam ocenić. Nie zmienia to jednak faktu, stan wojenny nie był krokiem w tył dla systemu PRL, a wręcz przeciwnie.

Stan Wojenny prawdopodobnie nie chronił nas przed interwencją wojsk Układu Warszawskiego, albowiem nie istnieją żadne dokumenty potwierdzające tę teorię (chociaż nie wiemy jak sprawy by się potoczyły w perspektywie kolejnych miesięcy). Nie chronił nas zapewne przed wojną domową, pomimo że sytuacja społeczna prezentowała się nie najlepiej.

Uchronił on Polskę przed czymś zupełnie innym – przed przejęciem władzy przez tzw. „beton partyjny”, który witałby wojska radzieckie z otwartymi ramionami w Warszawie a solidarnościowców skazałby na długoletnie wyroki. Mam tu na myśli „Zjednoczenie patriotyczne Grunwald” (reprezentowana przez Siwaka, Ciesiołkiewicza, Kociołka) i inne narodowe ekstremy.

Osoby zainteresowane historią i nie przesiąknięte „ideologią IV RP” (i ogólnie rzecz biorąc ślepym antykomunizmem), powinny sobie doskonale zdawać z tego sprawę, że PZPR już za czasów Gierka straciło ideowy wymiar. Nastąpiło całkowite rozczłonkowanie partii i podział na frakcje (które formalnie były zakazane). Liczyły się 3 główne siły; liberałowie (np. Rakowski) którzy dążyli do włączenia Solidarności w obóz rządzący, domagając się jednocześnie głębokich reform. „Centrum” (Kania i Jaruzelski), którzy chcieli rozwiązać konflikt w pokojowy sposób. No i najbardziej na prawo usytuował się tzw „beton partyjny”(czasem także Moczara się do nich wlicza, acz nie uważam by było to właściwe), który mimo że nie mógł liczyć na szerokie poparcie partii, posiadał szczere poparcie Moskwy. Można byłoby się także spodziewać że w razie nie podjęcia przez Jaruzelskiego stosownych kroków, Moskwa wymusiłaby zmianę ekipy (np. głosowanie na zjeździe partii w 1980 roku, uwidoczniło ten podział).

Pomimo tego, Jaruzelski do ostatnich chwili zwlekał z wprowadzeniem Stanu Wojennego. Decyzja w kręgach partii podjęta została już w lutym, czekano tylko na Jaruzelskiego (któremu dano specjalne pełnomocnitwa). Ten jednak czekał i niemal od samego początku, jak tylko został I Sekretarzem PZPR, robił co tylko mógł by go nie wprowadzać, pomimo ciągłych nacisków Moskwy. Do końca łudził się, że sytuację w kraju można rozwiązać pokojowo.

Więc może jednak dobrze się stało, że wprowadzono Stan Wojenny. Aż strach się bać, gdyby władza wpadła w ręce Cymbarewicza, Kociołka, czy twardogłowych generałów LWP. Za pewne wydarzyłoby się to, czego najbardziej obawiał się Kania; „towarysze poprosiliby o interwencję wojska UW i witaliby wkraczającą do Warszawy Armię Czerwoną” w bratniej pomocy by rozwiązać nasze problemy społeczne.

Reklamy

2 comments

  1. Wybuch wojny domowej był jak najbardziej możliwy. Interwencja wojsk Układu Warszawskiego – jako jego konsekwencja – też. Po uchwałach zjazdu radomskiego „S” (3 XII 1981) i posiedzenia Komisji Krajowej związku (11-12 XII) nie było już możliwości kompromisu. A na siedemnasty grudnia planowano masowe demonstracje w rocznicę masakry gdyńskiej. Łatwo przewidzieć, do czego mogłoby dojść w wyniku najmniejszego choćby incydentu.

    Ogólnie jednak zgadzam się z konkluzją notki: dobrze się stało, że wprowadzono Stan Wojenny. A proces gen. Jaruzelskiego jest aktem małostkowej zemsty na człowieku, który dokonał najlepszego z możliwych wtedy (złych) wyborów.

  2. Jeżeli jest niewinny czego się lęka ? To przecież krew robotników Grudnia 1970 i Grudnia 1982 woła o sprawiedliwość ! To łzy matek i żon internowanych i więzionych chcą spojrzeć jemu w oczy bez ciemnych okularów. Wybrał mnijsze zło, jak powiedział ! Szkoda, że nie znalazł w sobie tyle odwagi aby wybrać DOBRO ! Chciał być równy Bogu i występował w 3 osobach: jako Głowny Dowódca Armii, Premier i I Sekretarz, przez tą pychę Bóg strącił go ze złotego tronu i skazał na potępienie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s