Osetia…

Konflikt w Osetii nie daje mi spokoju. Nie tylko dlatego, że jest to kolejna okropna i brudna wojna na której pogrywają (czy rywalizują, jak kto woli) 2 główne mocarstwa; Rosja i USA (za pośrednictwem Gruzji) w walce o wpływy, prestiż, bogactwa. Giną na niej tysiące niewinnych ludzi (wg ostatnich doniesień już ponad 2 tys osób), zrównywane z ziemią są całe osiedla, miasta. Ludzie tracą domy i szanse na normalną egzystencję, jeżeli w ogóle nie na egzystencję.

Nie daje mi to również spokoju z prostego powodu – szopki i kampanii oszczerstw jaką uprawiają mainstreamowe media oraz nasze szanowne władze.

To co czynią, zaczyna już przechodzić najśmielsze ludzkie pojęcie. Najbardziej bolące w tym wszystkim jest stosowanie podwójnych standardów. Celowo, do granic obrzydzenia, podkreślane są „rosyjskie zbrodnie” (chociaż nie potwierdzone – doniesienia oparte są na jakże wiarygodnym źródle; MSW i MSZ Gruzji), podczas gdy pomijane są głosy Rosji, mówiące o czystkach etnicznych dokonywanych przez Gruzinów. Z resztą wydają się być one prawdopodobne.

Nikt nie słucha głosu Rosji, ale także zdrowego rozsądku. Gruzini (oczywiście nie w celu agresji, no skądże) ostrzeliwali stolicę Osetii Południowej wyrzutniami rakiet, przez cały czwartek – takie materiały opublikowało BBC. Wystrzelenie setek, niekierowanych, pocisków rakietowych na duże miasto musiało spowodować ogromne zniszczenia, panikę i śmierć setek ludzi.

To jest żenujące co mówi Putin„, rzekł wczoraj pierwszy ropuch IV RP – to znaczy Kamiński. Tak to jest żenujące, ale to co uprawiają nasze władze i media starające się przedstawić „biedną” Gruzję jako ofiarę „napaści” Rosji. W rzeczywistości na odwrót. To 8 sierpnia Gruzja rozpoczęła ofensywę w Osetii Południowej, zbuntowanej prowincji która walczy o niepodległość (lub przyłączanie do Rosji).

Dlaczego świat nie chce usłyszeć głosu Osetyjczyków ? Nie chce uszanować ich woli a dlaczego powstało „niepodległe Kosowo” ? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami.

Rusofobia w Polsce i podporządkowanie interesom USA sięga zenitu. Kaczyńscy chcą nawet wykreować Polskę jako państwo frontowe, w odwiecznej walce „z imperium zła„, tj „ruskimi„. Nie krępują się kłamać i nadużywać – mało tego, podnoszę ten konflikt do rangi preludium III Wojny światowej i starają się wmówić nam, że tarcza antyrakietowa jest Polsce potrzebna.

Wg Institute of War & Peace Reporting, “mamy do czynienia z zaplanowaną gruzińską operacją, wprowadzeniem w życie planu zajęcia Cchinwali przygotowanego na wypadek zaognienia konfliktu”. Reakcja Rosji była naturalna, szczególnie że stoi za nią mandat RB ONZ oraz konieczność ochrony obywateli rosyjskich.

Te wnioski nasuwają się same. Saakaszwili za punkt honoru uznał “przywrócenie konstytucyjności” na terenie zbuntowanych republik Osetii Południowej i Abchazji. Znowu republiki te, chcą przyłączenia do Rosji. Od wielu już z resztą lat wspierane są przez Moskwę w swoich zamiarach. Po “niepodległości Kosowa” i de facto rozbiorze Serbii, co było złamaniem wszelkich umów międzynarodowych, Rosja uprzedzała, że przy takim obrocie spraw będzie dążyła do tego, by głos mieszkańców tych republik został potraktowany poważnie. Tym samym uznała Kosowo za precedens w prawie międzynarodowym i uznała, że ma prawo do takich działań. Całkiem słusznie.

Saakaszwilemu ta wojna, najlepiej zwycięska, jest potrzebna jak powietrze do przeżycia. Ma ona odciągnąć uwagę społeczeństwa od samej dyktatury, trudności gospodarczych, socjalnych i politycznych kraju. Ponadto, społeczeństwo ma dzięki niej zapomnień o wielkiej klęsce polityki dyktatora – mianowicie nie zaproszenie Gruzji do NATO.

Jeżeli chodzi o konkretne cele, to ciężko jest je wskazać. Być może Gruzja próbowała obnażyć wiarygodność Rosji i atakując ją z zaskoczenia skompromitować. Być może było to badanie na ile sobie armia gruzińska może pozwolić nim zainterweniuje Rosja oraz sprawdzić ewentualny czas reakcji.

Nasze media nie zauważają, bądź nie chcą zauważyć prostej prawidłowości, dotyczącej bombardowań Gruzji. Wielkie oburzenie wywołało zrucenie bomb na miasto Gori, które znajduje się poza strefą walk. Dziennik, Rzepa, Wybiórcza, TVN, Polsat – mainstreamowe media jednym słowem, nie szczędziły określeń jak „barbarzyństwo” (ale już tak nie nazwały ostrzału Cchinwali przez Gruzję), „zbrodnie„, etc. Zapomniały jednak o jednym (donosi o tym Al Jazeera), że z tego miasta ostrzeliwywano Cchinwali, więc nalot miał charakter taktyczny.

Nie mniejsze zdziwienie wywołało w Dzienniku, manifestacja w Moskwie pod hasłem „USA – Irak, Gruzja – Osetia”. Nie rozumiem czemu można się dziwić ?

Właściwie od rewolucji róż, USA pompuje do Gruzji tyle pieniędzy ile się tylko da. Kacyk Saakaszwili i jego zamordyzm utrzymują się wyłącznie dzięki poparciu USA i wsparciu go, co czynione jest między innymi rękami naiwnego Kaczyńskiego i jego „polityki wschodniej„.  Stany Zjednoczone poprzez Gruzję marzą o rozciągnięciu swojej strefy wpływów na Kaukaz (co oczywiście wywołało lęk i reakcję w Rosji). Pomoc wojskowa, wsparcie logistyczne Wuja Sama swoje robią. Już jakoś świat się nie oburza represjami i aresztowaniami opozycjonistów, sfałszowanymi wyborami… Zdaje się także nie dostrzegać hipokryzji prezydenta Busha, który obiecuje mediacje i wzywa do… zaprzestania bombardowania. No wiadomo, nie chce by piesek Saakaszwili został usunięty, bo będzie to oznaczało koniec marzeń o hegemonii na Kaukazie.

I tak najbardziej żenujące w tym wszystkim jest określanie Gruzji mianem „państwa demokratycznego„.

Gruzja nie jest demokratycznym państwem (co stwierdził Lechu), lecz kolejną dyktaturą wspieraną i utrzymywaną przez USA. Czy tak daleko trzeba sięgać, by przypomnieć sobie o wielkich zamieszkach opozycji, aresztowaniach, represjach, stanie wyjątkowym i sfałszowanych wyborach w Gruzji ?

A może po prostu nasi politycy mają dziwne wyorażenie o demokracji?

W końcu by należeć do „wolnego świata” wystarczy być po stronie USA…

Reklamy

3 comments

  1. Jesteś równie nieobiektywny jak nasze media tylko na odwyrtkę.

    Wierzysz informacjom o czystkach w Osetii które to info płyną z Rosji i ośrodków separatystów osetyńskich choć oczywiste jest, że info te są równie prawdziwe jak dane MSZ Gruzji.

    Ostrzał rakietowy w nocy z czwartku na piątek i trwające nieco ponad dwa dni walki [teraz już ponoć wygasają] nie mogły spowodować ofiar idących w tysiące. Nie tylko zbyt mało było na to czasu, ale siły zaangażowane po obu stronach były nieliczne.

    Wygrana Saakaszwilego była mało prawdopodobna i jak sądzę on o tym wiedział. Cel był chyba inny: zapobieżenie wcieleniu Osetii do Rosji [uderzenie wyprzedzające] albo zwrócenie uwagi na problem Osetii.

  2. vertok – może rzeczywiście nieco źle się wyraziłem i stanąłem po jednej ze stron. Faktycznie nie o to mi chodziło (przypływ emocji). Moim zamiarem nie było by to brzmiało rusofilsko, możesz mi wierzyć, było to nie zamierzone.

    Dążyłem wyłącznie do zakomunikowania, iż ten konflikt nie jest w istocie tak prostolinijny jak to widzą nasze media i politycy, oceniając i przekazując wszystko w kolorach czarno-białych na korzyść Gruzji, na fali rusofobii. Rosji należy oddać jej racje i nie można widzieć Gruzji jako ofiary w tym konflikcie (tak samo jak Rosji nie ma można tak widzieć). Obu stronom zależało na konflikcie i obie strony mają w tym swoje cele.

    Wkurzyło mnie jednak przedstawienie Gruzji wyłącznie jako ofiary, bawienie się etosem złego „ruskiego” diabła, straszakiem rosyjskim, epatowaniem walki o niepodległość Gruzji(tak jakby jej Osetyjczycy nie chcieli). Po prostu stawanie po jednej ze stron i gonienie za sensacją typu – jak tu dopiec Rosji.

    To jak przedstawiany jest Saakaszwili szokuje mnie. Kacyka, dyktatora który wpędził swój kraj w straszną wojnę, zamknął w więzieniach tysiące ludzi, rozpędził setki manifestacji – kreuje się na obrońcę uciśnionych. A jest to zwykły watażka, który rządzi dzięki poparciu USA i EU.

    To jest typu informacja – „Rosja używa zakazanej broni, bomb kasetowych”. Nie wiemy czy to prawda, ale w świat już poszło. Jednak Pani Dziennikarz nie wspomni, że w Iraku małych bombek (tych z dużej kasetowej) leży około 10 mln, czyli 10 mln potencjalnych min. We Włoszech z tego powody zamyka się plaże, ponieważ wiatr, ludzie, woda zmywa część (z 2 mln) małych bombek (z dużej kasetowej) to morza i to sobie z byłej Jugosławii na włoskie plaże. Chodzi mi tu także o pewne podwójne standardy.

    [zbyt mało było na to czasu, ale siły zaangażowane po obu stronach były nieliczne.]

    Bo zapewne liczba ofiar, przez obie strony, jest zawyżana. Chodzi o granie na uczucia społeczeństw.

    [zapobieżenie wcieleniu Osetii do Rosji [uderzenie wyprzedzające] albo zwrócenie uwagi na problem Osetii]

    Problem raczej nie. Problem Osetii przestał istnieć wraz z niepodległością Kosowa. Wcielenie tak, masz rację – ale to jeden z kilku celów, powodów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s