Starbucks Worksers Union – przykład skutecznego uzwiązkowienia prekariatu

Większość pracowników sieci Starbucks zatrudniona jest w oparciu o prawo „At Will employees” co oznacza, iż w każdym dowolnym momencie, bez podania żadnej przyczyny, mogą zostać zwolnieni, co stanowi niezwykle istotny element dyscyplinowania zatrudnionej weń siły roboczej. Godziny i czas pracy ulegają zmianie co tydzień, co znowuż stanowi konsekwencję przyjęcia przez korporację skomputeryzowanego harmonogramu pracy uniemożliwiającego ustabilizowaniu czasu pracy i domowego budżetu. Naturalnie, system ten wraz z rozdziałem zadań praktykowanym przez menadżerów, którzy zachowują pełną kontrolę nad przydzielaniem zadań odmawiając zarazem pracownikom prawa do samodzielnego rozdzielenia pomiędzy sobą funkcji, ma za zadanie „wycisnąć” jak najwięcej z pracowników, czyli zmaksymalizować zagarnianą przez sieć wartość dodatkową oraz stanowić kolejny element nadzoru i dyscyplinowania najmitów.

Przyjęty model rozdziału zadań i model alokacji siły roboczej sprzyjają wzmożonemu nadzorowi pod kątem działalności związkowej (samo-organizacyjnej), utrudniając komunikację, współpracę, rozwój solidarności, pomocy wzajemnej oraz podjęcia wspólnej walki przez pracowników. Poza alokacją i nadzorem prowadzonym wprost w większości korporacji (w tym również w Starbucks) wdrażane są różnego rodzaju sztuczki socjotechniczne mające na celu odepchnąć pracowników od związków zawodowych. W tym też celu nie określa się najmitów mianem pracowników najemnych, acz mianem „współpracowników” lub „partnerów” , podejmowane są próby zaszczepienia wśród pracowników pędu ku wytężonej rywalizacji pomiędzy sobą: o awans, o premię, itd. starając się zarazem zniszczyć poczucie wspólnoty interesów – najważniejszego elementu świadomości klasowej. Tak więc korporacyjny model zatrudnienia dąży do zastąpienia solidarności, pomocy wzajemnej i poczucia wspólnoty interesów, kolaboracją, rywalizacją, utrudnieniem w komunikacji, tak aby pracownicy nie zjednoczyli swych sił przeciw szefom. Zarazem korporacje wydają ogromne sumy pieniędzy w celu zapobiegania organizowania się pracowników bądź wchodziły w różnego porozumienia z reformistycznymi centralami, aby te stanowiły podporę dla działów HR.

Read more of this post

4 marca: Anarchiści w ruchu studenckim

Anarchiści w USA stosunkowo późno zareagowali na kryzys kapitalizmu w tym państwie. Jednym z takich wyjątków od tej reguły jest znaczący udział anarchistów w ruchu studenckim, który zaktywizował się protestując przeciw programom oszczędnościowym i cięciom budżetowym. Pierwszą akcją tego ruchu było zajęcie budynku „New School” w Nowym Jorku a następnie rozprzestrzenienie się tego typu działań w Kalifornii i innych stanach.

Na 4 marca zaplanowano protesty w całym kraju. Jednakże epicentrum ruchu i największa aktywność działań miała miejsce w Area Bay (aglomeracja San Francisco).

Read more of this post

Hope & Change w anarchistycznym wydaniu

Wszyscy chyba znamy słynny plakat Obamy “Hope” z czasów jego kampanii wyborczej zeszłego roku. Mniej znane są natomiast jego anarchistyczne parafrazy, które warto sobie obejrzeć :)

Read more of this post

Syndykalizm – mity i rzeczywistość

Poniższy artykuł jest moim tłumaczeniem artykułu „Syndicalism in Myth and Reality” autorstwa L. Gambone umieszczonego na stronie internetowej: Anarcho-Syndycalism 101.

Mity wokół syndykalizmu

cgt-banderaWiększość profesorów akademickich powie wam, iż syndykalizm umarł jeszcze przed Pierwszą Wojną Światową. Znane są również głosy, które mówią, iż rewolucyjny charakter syndykalizmu skończył się przed 1910 rokiem (jakby nie było rewolucji w Argentynie czy Hiszpanii w 1936 ?).  Inni powiedzą wam, że jego era zakończyła się wraz ze zwycięstwem Franco w Wojnie Domowej w Hiszpanii a jeszcze inni, iż był to ruch charakterystyczny dla danego okresu historycznego (przełom wieków XIX i XX), który z pozycji rewolucyjnych wyewoluował w stronę reformizmu. Nic z tego – są to jedynie mity !

Read more of this post

Arafata otruł Izrael

Palestyńczycy nie są zdolni do tworzenia państwa” lub “nie ma z kim rozmawiać o pokoju” są obecnie dwoma najczęściej pojawiającymi się frazesami w oficjalnym dyskursie medialnym, którego jednym celem jest usprawiedliwienie polityki Izraela bądź skompromitowanie Palestyńczyków i ich starań.

Odnieść można wręcz wrażenie, iż pojawiające się argumenty dyżurnych komentatorów od niemal dwóch dekad pozostają niezmienne – wahaniom ulega co najwyżej nacisk na użycie poszczególnych frazesów.

Dla przykładu – jeszcze 2-3 lata temu w modzie było twierdzenie, że Izrael atakując Liban “bronił się przed zepchnięciem do morza“. Przekonanie to wyrosło wraz z odkryciem urojonego i “szatańskiego“  spisku J. Arafata przez Ehmuda Baraka  podczas negocjacji w Camp David. Dumny premier ogłosił wtedy, iż (kłamliwi) Arabowie czyhają tylko na to by zniszczyć Izrael i “zepchnąć go do morza“.

Izrael to w końcu, wg. prawicowych publicystów, “willa otoczona dżunglą” - ostatnia przystań “wyższej cywilizacji judeo-chrześcijańskiej” broniącej nas przed zalewem “islamofaszyzmu“. Dlatego należy bezkrytycznie wspierać jego politykę ekspansji (a więc okupację Palestyny, represje, doprowadzenie do klęski humanitarnej i społecznej, mordy, etc.) , planów budowy “nowego Bliskiego Wschodu” oraz “walkę z terroryzmem“, wspieraną oczywiście przez USA.

Read more of this post

Nie będzie pokoju głupcze

Cały świat patrzy z przerażeniem na ponownie rozgorzały konflikt palestyńsko – izraelski. Oczywiście jak zawsze przy takiej okazji, nie brak wśród prawicowych polityków i komentatorów wielkiego zrozumienia (czytaj poparcia) dla poczynań państwa żydowskiego w tym konflikcie. Powszechnie już przecież wiadomo, że całe zło to Hamas. To Hamas w opinii tych komentatorów bez powodu rozpętał konflikt, to Hamas nie chce pokoju (ale to Żydzi dzisiaj odrzucili propozycję rozejmu) a Izrael jak zwykle jest tylko biedną ofiarą, która broni się przed zepchnięciem do morza.

Ta nowomowa udziela się wszystkim. W mediach utrzymywany jest jeden i jedyny słuszny ton – to Izrael i Izraelczycy są ofiarami, Palestyńczycy to zwykłe krwiożercze bestie, chcące zagłady państwa żydowskiego (co kompletą bzdurą, ale o tym potem). W związku z tym w Wiadomościach, Faktach, Wydarzeniach najpierw wspomni się o ofiarach palestyńskiego ostrzału rakietowego (niewspółmiernie mniejszego od działań izraelskich) a potem na koniec coś się da o cierpieniach Palestyńczyków wywołanych okrutnymi nalotami bombowymi strony izraelskiej, w których zginęło już blisko 400 osób.
Read more of this post

Nie dyktaturze Balcerowicza !

Leszek Balcerowicz ma jedną wspólną cechę z Leninem – tak jak wódz Rewolucji Październikowej jest wiecznie żywy. Nawet zza politycznego grobu straszy On Polaków doradzając rządzącym jak “słusznie” postępować.

Co więcej nie znajduje odbicia w logice bo mimo postępującego kryzysu gospodarczego, Balcerowicz dalej “jak ten koń z klapkami na oczach, nie zmienia swojej mantry o dobrodziejstwach wolnego rynku” – słusznie zauważył Piotr Bojko w Trybunie Robotniczej.

Read more of this post

Krucjata kapitalizmu

Od wielu już lat oficjalny dyskurs w jakiejkolwiek debacie politycznej na temat reżimów, terroru, autorytaryzmu sprowadza się do jednego: do stałego oskarżania “Państwa komunistycznego” poprzez pryzmat “Czarnej księgi komunizmu”. W konsekwencji powszechna jest opinia – że “tam gdzie wolny rynek, tam i wolność oraz demokracja” a doktryna Miltona Friedmana jest “powszechnie akceptowaną doktryną przez rządy na świecie”.

Stoję na stanowisku, iż jest to takie samo kłamstwo jak kłamstwem jest twierdzenie, że istniało “Państwo komunistyczne” (jakby komunizm nie odrzucał państwa?). Być może nawet, jest to największy sukces propagandowy zwolenników Friedmana oraz leseferyzmu ostatnich dwóch, może nawet trzech dekad.

Read more of this post

I wszystko jasne…

Osetia…

Konflikt w Osetii nie daje mi spokoju. Nie tylko dlatego, że jest to kolejna okropna i brudna wojna na której pogrywają (czy rywalizują, jak kto woli) 2 główne mocarstwa; Rosja i USA (za pośrednictwem Gruzji) w walce o wpływy, prestiż, bogactwa. Giną na niej tysiące niewinnych ludzi (wg ostatnich doniesień już ponad 2 tys osób), zrównywane z ziemią są całe osiedla, miasta. Ludzie tracą domy i szanse na normalną egzystencję, jeżeli w ogóle nie na egzystencję.

Nie daje mi to również spokoju z prostego powodu – szopki i kampanii oszczerstw jaką uprawiają mainstreamowe media oraz nasze szanowne władze.

To co czynią, zaczyna już przechodzić najśmielsze ludzkie pojęcie. Najbardziej bolące w tym wszystkim jest stosowanie podwójnych standardów. Celowo, do granic obrzydzenia, podkreślane są “rosyjskie zbrodnie” (chociaż nie potwierdzone – doniesienia oparte są na jakże wiarygodnym źródle; MSW i MSZ Gruzji), podczas gdy pomijane są głosy Rosji, mówiące o czystkach etnicznych dokonywanych przez Gruzinów. Z resztą wydają się być one prawdopodobne.

Nikt nie słucha głosu Rosji, ale także zdrowego rozsądku. Gruzini (oczywiście nie w celu agresji, no skądże) ostrzeliwali stolicę Osetii Południowej wyrzutniami rakiet, przez cały czwartek – takie materiały opublikowało BBC. Wystrzelenie setek, niekierowanych, pocisków rakietowych na duże miasto musiało spowodować ogromne zniszczenia, panikę i śmierć setek ludzi.

Read more of this post

Osetia

Konflikt w Osetii południowej sięgnął zenitu. Można już z całą pewnością mówić o regularnej wojnie – obie strony prowadzą wzajemny ostrzał, używają lotnictwa, wojsk pancernych, desantowych. Problem pojawia się jednak ocenie tego konfliktu.
Polska i generalnie świat zachodni stara się przedstawić Gruzję na pozycji ofiary. W rzeczywistości jest jednak na odwrót, to Gruzja jest agresorem. Oczywiście argument, że ofensywa rozpoczęła się przeciw “pospolitym bandytom” na integralnej części swojego kraju jest pewnym argumentem, który podniósł Pan Grzegorz Kuczyński, w TVN24.pl. Tylko gdzie był, gdy USA naruszała integralną część terytorialną Serbii ? Kiedy dokonywał się rozbiór tego państwa ?

Rosja pełni na tym obszarze mandat RB ONZ i jest zobligowana do podejmowania takich decyzji – taka jest różnica. W dodatku czyni to samo, co USA w Kosowie… skoro USA wolno, to dlaczego Rosji ma nie być ?

Read more of this post

Panama

Panama od samego początku swego istnienia, była bardzo silnie związana z USA, zarówno pod względem politycznym jak i ekonomicznym, Uzależnienie to wzięło się z faktu, że USA chciało wybudować kanał łączący oba oceany, właśnie na terytorium Panamy. W zasadzie do wieku XX Panama pozostawała poza planami i aspiracjami wschodzącemu imperium, jednakże w planach pojawiła się chęć budowa kanału…
Tak więc, USA zainteresowało się niepodległościowymi dążeniami Panamczyków.
W owym czasie w Kolumbii trwała wojna domowa, pomiędzy konserwatywną władzą a liberałami, wtedy Stany Zjednoczone wkroczyły do boju, początkowo chroniąc jedynie linie kolejowe w Panamie, później rozbrajając wojska kolumbijskie na terenie Panamy aż w końcu zmusiły obie strony do zakończenia wojny i uznania niepodległości tego małego kraju przez rząd kolumbijski.

Read more of this post

Kot Fritz

Dzisiaj na TVP Kultura został wyemitowany “Kot Fritz”, jeden z najlepszych a zarazem najbardziej kontrowersyjnych filmów animowanych, stworzonych w USA. W samych Stanach objęty został cenzurą, albowiem cenzorzy uznali go, za pierwszy, pornograficzny film animowany przez co nie został dopuszczony do oficjalnego obiegu. Tyle oficjalnie a prawdziwych powodów cenzury możemy się jedynie domyślać…

Opowiastka o kocie Fritzu, powstała na bazie komiksu autorstwa Roberta Crumba, wydawanego od końca lat 50-tych aż do teraz i pomimo swej długowieczności i uniwersalności problemów, poruszanych przez autora, komiks ten nie zostałby spopularyzowany gdyby nie “ekranizacja”.

Świat przedstawiony przez autora, to świat w którym policjanci to świnie, koty to cwaniaki, czarni to wrony – świat w którym faszyści uwielbiają seks i przemoc a państwo żydowskie kontroluje Nowy Jork i Los Angeles, świat kapitalizmu a po drugiej stronie, rewolucji.

Ameryka jawi się w nim jako zdegenerowany kraj (na fali “wolnej miłości”, narkomani, alkoholizmu), pełen patologii, biedy i wyzysku. Następuje dogłębna krytyka działania policji, systemu społecznego, systemu szkolnictw, establishmentu czy w końcu samego systemu ekonomicznego w USA i segregacji rasowej.

Read more of this post

Dlaczego potrzebne są nam wysokie, progresywne podatki ?

Dyskusja nad podatkami to nie tylko dyskusja czysto ekonomiczna ale także społeczne, która często bywa spychana na boczny tor przez neoliberalną prawicę, starając się celowo pominąć ten wątek w dyskusji nad problemem.
Jednocześnie zwolennicy neoliberalnej teorii za wszelką cenę chcą przedstawić nieprawdziwe argumenty za obniżaniem podatków (dla najbogatszych), tak by się stały prawdami objawionymi.
Często w tej argumentacji pojawiają się kwestie: zwiększenia inwestycji, zaoszczędzenia przez pracodawcę, co ma dać możliwość zwiększenia zatrudnienia, etc.
Tylko to wszystko jest mitem, wokół którego obracają się prawicowi myśliciele odrzucając wszelkie dowody, albowiem nie istnieją żadne, empiryczne, przesłania na wpływ stawek podatkowych na bezrobocie czy wzrost gospodarczy.

Można powiedzieć że dzieje się na odwrót – Dania w której mamy do czynienia z najwyższymi podatkami w Europie, ma znacznie mniejsze bezrobocie (3,4% na stan ze stycznia 2007) niż USA (około 7%) a przecież to USA jest mekką dla wszystkich liberalnych myślicieli. Dodatkowo państwa skandynawskie charakteryzują się bardzo dużym zatrudnieniem ludzi w wieku produkcyjnym (ponad 70%) a ludzi czynnych zawodowo pomiędzy 60 a 70 rokiem życia wynosi 72%, co jest znacznie wyższym odsetkiem niżeli w USA.

Read more of this post

Nie dla zasady: “Zero tolerancji”

Co jakiś czas z ust polskich polityków z prawej sceny politycznej można usłyszeć błagalne wołanie o wprowadzenie w Polsce zasady “Zero Tolerancji” w walce z przestępczością. Popiera to PiS, popiera to również częściowo PO oraz inne partie prawicowe. Często w swych argumentach powołują się na przykład Stanów Zjednoczonych, szczególnie Nowego Jorku w którym w latach 90-tych spadła przestępczość (o około 30%).
Można pomyśleć sobie: “Coś w tym przecież musi być ?”

Jednak nim zaprezentuje tutaj jednoznaczną argumentację oraz moją opinię w tej kwestii, warto by jednak przeanalizować sam przykład USA i obalić jego mit.

Faktem jest że w latach 90-tych w USA nastąpił gwałtowny spadek przestępczości, faktem jest również że państwo, stany przeznaczyły ogromne sumy na walkę z nią(obcinając fundusze socjalne), rozwój służb prewencyjnych, etc. ale faktem jest również że spadek przestępczości nastąpił w regionach, gdzie władze nie popierają oraz nie działają w myśl zasady “Zero Tolerancji” (np. San Francisco) albowiem na spadek dokonywanych przestępstw w Stanach Zjednoczonych miało wpływ kilka czynników niezależnych od działania policji.

Read more of this post

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.