Od kaźni do penalizacji – klasowa (nie)sprawiedliwość, cz.1
Lipiec 23, 2010 Dodaj komentarz
Praktycznie na całym świecie w ostatnich latach nieustannie wzrasta liczba osadzonych w więzieniach. Statystyki z różnych państw zaczynają stawać się przerażające: w USA raptem w ciągu kilku lat liczba więźniów wzrosła z około 1,7 mln (1997) do 2,2 mln (2006). Nawet Polski ten proces nie omija i liczba więźniów w ciągu ostatnich 20 lat transformacji niemal się podwoiła – w 19901 roku więźniów było około 50 tys, obecnie jest ich około 91 tys.
Wzrost opresyjności państwa i niejako powrót do swych korzeni ściśle wiąże się z zwrotem neoliberalnym, rozmontowaniem państwa socjalnego, rehabilitowaniu brutalności systemu penitencjarnego, itd. co traktowane jest zwyczajnie jako narzędzie nadzorowania i dyscyplinowania klasy robotniczej (i tzw. underclass), trzymania w ryzach społeczeństwa by spokojnie można było kontynuować proces wydzierania bogactwa biednym ku klasom posiadającym zaostrzając tym samym stosunki klasowe.
Jednak to co samo miało jedynie ułatwić i rozszerzyć klasowy charakter władzy państwowej (oraz chronić elity ekonomiczne) wkrótce samo stało się lukratywnym biznesem dla korporacji, które proces ten jeszcze bardziej zaostrzyły. Nie trzeba oczywiście wspominać prostego faktu, że walka z przestępczością w tym procesie była jedynie tłem i pretekstem. Polityka została zaostrzona wraz ze spadkiem przestępczości. Nie walczono więc z przestępczością, ale dano pretekst do represjonowania biedaków i żebraków by „białe kołnierzyki” nie czuły się zagrożone na ulicach.



Z ciekawą i jak najbardziej słuszną inicjatywą wystąpili Młodzi Socjaldemokracji, którzy opublikowali postulat by nałożyć podatek na wszystkie związki wyznaniowe w Polsce a pieniądze pozyskane z tego tytułu przekazać na dofinansowanie służby zdrowia:
Wczoraj oglądając “Fakty” na TVN byłem wstrząśnięty reportażem o pewnej rodzinie mongolskiej która została deportowana z Polski do Mongolii. Urzędnicy odpowiedzialni za ten czyn nie zważali na to, że dzieci uczyły się w polskich szkołach, nie znają języka mongolskiego, tutaj mają przyjaciół oraz znajomych i tak naprawdę czują się Polakami nie Mongołami. Dzisiaj rano natomiast przeczytałem kolejną wiadomość o deportacji pewnej armeńskiej rodziny z Polski.





