Krzyż im na drogę
Sierpień 3, 2010 2 komentarzy
Przyznam szczerze, że początkowo nie doceniłem całej tej „wojny o krzyż” traktując to zjawisko jako coś charakterystycznego dla letniego „sezonu ogórkowego”, konfliktu pozorowanego odwracającego uwagę od spraw naprawdę ważnych, pop-polityki czy nawet jako element polskiego „backleshu” (odsyłam do pracy T. Franka – „Co z tym Kansas”) co łączy się niejako z wcześniej wymienionym konfliktem pozorowanym.
Minęły jednak tygodnie a „sprawa” nadal nie ucichła. Mało tego, fundamentaliści katoliccy i (podobno apolityczny, który przejęty jest „nieprawidłowościami” w śledztwie dotyczącym „drugiej zbrodni smoleńskiej”) „Ruch 10 kwietnia” przy wsparciu PiS nadal nie dają za wygraną i bronią krzyża niczym konstytucji. Nabrało to wręcz groteskowego charakteru, krzyża nie można ruszyć bo to… krzyż i trzeba mieć do niego szacunek, wyłącznie z jednego powodu – bo to krzyż (oczywiście zwalnia to drugą, tę broniącą stronę, z szacunku wobec innych wyznań, grup, opinii pozwalając im wyzywać czy traktować gazem łzawiącym innych ludzi). Po prostu wszyscy mają ukazywać mu szacunek bo to krzyż. Nie wolno powiedzieć na głos „precz z krzyżem” bo to krzyż. Krzyż stał się wartością samą w sobie bo jest krzyżem.


Ratusz Warszawy obiecywał warszawiakom darmowy dostęp do internetu. O ostatniej jednak chwili, miasto wycofało się z tego pomysłu argumentując to wysokimi kosztami budowy sieci , wynoszącymi około 30 mln złotych, które:
Dużo i często piszę o moim sprzeciwie wobec odpłatności dla szkolnictwa wyższego i dlatego przy tej okazji warto zareklamować stroną internetową inicjatywy przeciwników odpłatności za studia: http://ipps.glt.pl/





