Arafata otruł Izrael
“Palestyńczycy nie są zdolni do tworzenia państwa” lub “nie ma z kim rozmawiać o pokoju” są obecnie dwoma najczęściej pojawiającymi się frazesami w oficjalnym dyskursie medialnym, którego jednym celem jest usprawiedliwienie polityki Izraela bądź skompromitowanie Palestyńczyków i ich starań.
Odnieść można wręcz wrażenie, iż pojawiające się argumenty dyżurnych komentatorów od niemal dwóch dekad pozostają niezmienne – wahaniom ulega co najwyżej nacisk na użycie poszczególnych frazesów.
Dla przykładu – jeszcze 2-3 lata temu w modzie było twierdzenie, że Izrael atakując Liban “bronił się przed zepchnięciem do morza“. Przekonanie to wyrosło wraz z odkryciem urojonego i “szatańskiego“ spisku J. Arafata przez Ehmuda Baraka podczas negocjacji w Camp David. Dumny premier ogłosił wtedy, iż (kłamliwi) Arabowie czyhają tylko na to by zniszczyć Izrael i “zepchnąć go do morza“.
Izrael to w końcu, wg. prawicowych publicystów, “willa otoczona dżunglą” - ostatnia przystań “wyższej cywilizacji judeo-chrześcijańskiej” broniącej nas przed zalewem “islamofaszyzmu“. Dlatego należy bezkrytycznie wspierać jego politykę ekspansji (a więc okupację Palestyny, represje, doprowadzenie do klęski humanitarnej i społecznej, mordy, etc.) , planów budowy “nowego Bliskiego Wschodu” oraz “walkę z terroryzmem“, wspieraną oczywiście przez USA.
Nie dyktaturze Balcerowicza !

Leszek Balcerowicz ma jedną wspólną cechę z Leninem – tak jak wódz Rewolucji Październikowej jest wiecznie żywy. Nawet zza politycznego grobu straszy On Polaków doradzając rządzącym jak “słusznie” postępować.
Co więcej nie znajduje odbicia w logice bo mimo postępującego kryzysu gospodarczego, Balcerowicz dalej “jak ten koń z klapkami na oczach, nie zmienia swojej mantry o dobrodziejstwach wolnego rynku” – słusznie zauważył Piotr Bojko w Trybunie Robotniczej.
Pif – paf !!!
Heroizm naszego prezydenta Kaczyńskiego, przeszedł dzisiaj najśmielsze pojęcie. Niemal jak Rambo, znalazł się na pierwszej linii frontu. Wstrętna zła Rosja i wstrętni wrogowie wolności chcieli zabić ostatniego obrońce demokratycznego świata, który nie boi się mówić tej złej, wstrętnej Rosji niet przy każdej nadarzającej się okazji.
Przyznam się szczerze, że w pierwszej chwili gdy usłyszałem w TVN24 o tym incydencie zebrało się na gorzki śmiech (oczywiście nie z powodu incydentu a tłumaczeń i deklaracji). Potem nastąpiła chwila refleksji na wciąż wałkowany temat postawy oraz roli prezydenta Kaczyńskiego a w szczególności jego poparcia dla kacyka Saakaszwilego.
Ostatecznie jednak spojrzałem na tę kwestię pragmatycznie i prozaicznie, zadając sobie pytanie:
Osetia…
Konflikt w Osetii nie daje mi spokoju. Nie tylko dlatego, że jest to kolejna okropna i brudna wojna na której pogrywają (czy rywalizują, jak kto woli) 2 główne mocarstwa; Rosja i USA (za pośrednictwem Gruzji) w walce o wpływy, prestiż, bogactwa. Giną na niej tysiące niewinnych ludzi (wg ostatnich doniesień już ponad 2 tys osób), zrównywane z ziemią są całe osiedla, miasta. Ludzie tracą domy i szanse na normalną egzystencję, jeżeli w ogóle nie na egzystencję.
Nie daje mi to również spokoju z prostego powodu – szopki i kampanii oszczerstw jaką uprawiają mainstreamowe media oraz nasze szanowne władze.
To co czynią, zaczyna już przechodzić najśmielsze ludzkie pojęcie. Najbardziej bolące w tym wszystkim jest stosowanie podwójnych standardów. Celowo, do granic obrzydzenia, podkreślane są “rosyjskie zbrodnie” (chociaż nie potwierdzone – doniesienia oparte są na jakże wiarygodnym źródle; MSW i MSZ Gruzji), podczas gdy pomijane są głosy Rosji, mówiące o czystkach etnicznych dokonywanych przez Gruzinów. Z resztą wydają się być one prawdopodobne.
Nikt nie słucha głosu Rosji, ale także zdrowego rozsądku. Gruzini (oczywiście nie w celu agresji, no skądże) ostrzeliwali stolicę Osetii Południowej wyrzutniami rakiet, przez cały czwartek – takie materiały opublikowało BBC. Wystrzelenie setek, niekierowanych, pocisków rakietowych na duże miasto musiało spowodować ogromne zniszczenia, panikę i śmierć setek ludzi.


