Historia ruchu syndykalistycznego i anarchosyndykalistycznego w Niemczech
Syndykalizm, a ściślej rzecz ujmując anarchosyndykalizm, bywa ruchem zapominanym. W związku z tym, ten choć nieco powierzchowny i ogólny zarys, powinien pokazać, iż nie zawsze ruch syndykalistyczny był małym, zapominanym i nieznanym ruchem. Pomimo tego celem pracy nie jest kompleksowe zbadanie oraz opisanie wszelkich aspektów anarchizmu syndykalistycznego w Niemczech, lecz jedynie ich zarysowanie w celu wzbudzeniu ciekawości i zainteresowania czytelników.
Co to oznacza „ruch robotniczy” ?
Pierwszą rzeczą, której uczy nas studiowanie historii ruchu robotniczego w Niemczech i w innych państwach jest to, że pracownicy organizowali się głównie w tzw. „partiach robotniczych” (autor dokonał tutaj pewnego uproszczenia uznając niemiecki model afiliowanych organizacji, w tym związków, przez partie polityczne za model uniwersalny i dominujący na świecie – przyp. tłumacza). W przypadku Niemiec, proletariat zrzeszał się przede wszystkim w SPD (Socjaldemokracja) oraz KPD (Komunistyczna Partia Niemiec). Dopiero po głębszej analizie dostrzec możemy również mniejsze siły robotnicze, takie jak: USPD (Niezależna Socjaldemokratyczna Partia Niemiec), CP, KAPD (Niemiecka Komunistyczna Partia Robotnicza), etc.
Naturalnie to definicja pojęcia „ruchu robotniczego” wysuwa się na pierwszy plan w analizie tych partii politycznych. Jednakże bliższa obserwacja ukazuje nam to, że niejednokrotnie organizacje te mają niewiele wspólnego z ruchem w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu i skupiają się one głównie na kierowaniu i dyscyplinowaniu uczestników ruchu robotniczego w interesie państwa bądź kapitału.
W przeciwieństwie do nich patrzymy na idee „ruchu robotniczego” jako na coś co rozwija się w sposób organiczny i naturalny a nie na zamówienie prawodawstwa bądź kierownictwa partii politycznych. Czyli na produkt zorganizowanych pracowników najemnych, w pełni świadomych własnych celów i zadań a także unikających scentralizowanej organizacji. Dlatego nasza energia nie jest marnowana na sekciarskie konflikty „wielkich przywódców”.
Komunizm wolnościowy w praktyce – Rewolucja Hiszpańska 1936 roku
Czy „Wojna Domowa w Hiszpanii” jest wyłącznie wojną domową w dosłownym tego słowa znaczeniu ? Czy jest to wyłącznie konflikt „dwóch Hiszpanii”, dwóch wizji jednego państwa jak lubią określać ten konflikt historycy1, w której wybuchła „mniejsza” wojna domowa w postaci rewolucji społecznej ?
A być może stanowiła ona wyłącznie poligon oraz preludium dla głównych stron globalnego konfliktu, który wybuchł kilka miesięcy po zakończeniu tej wojny jak to przedstawiali zarówno komuniści, republikanie oraz nacjonaliści ?
Nie sposób jest jednoznacznie i obiektywnie wydać werdyktu. Dla nas jest ona przede wszystkim „rewolucją społeczną” stanowiącą nietuzinkowe, niewyczerpane i bezcenne źródło inspiracji dla form działania i organizowania się.
Celem poniższego artykułu jest analiza modelu społeczno – gospodarczego budowanego podczas rewolucji hiszpańskiej, który został brutalnie zniszczony w wyniku działań stalinistów oraz nacjonalistów a następnie wskazanie kierunków badań dla wszystkich zainteresowanych, jako alternatywnego modelu wobec modelu kapitalistycznego (w różnych wydaniach), kapitalizmu państwowego (tzw. realnego socjalizmu) oraz marksizmu.
Artykuł nie będzie stanowić kompleksowego opisu rewolucji oraz Wojny Domowej w Hiszpanii. Skupiam się jedynie na warstwie społecznej i ekonomicznej. W związku z tym nie będę podejmować się badania wielowymiarowości rewolucji oraz skomplikowanych relacji i stosunków politycznych w jakich przyszło działać hiszpańskim anarchistom, tam gdzie nie będzie to niezbędne. Opisuję jedynie pewien wycinek rewolucyjnej rzeczywistości, który bezsprzecznie wpłynął na cały ruch anarchistyczny w XX i XXI wieku.
Komunizm wolnościowy Isaaca Puente
Baskijski lekarz, socjalista, naturysta, ale przede wszystkim propagator „komunizmu wolnościowego”, który jako jeden z nielicznych członków CNT nie posiadał robotniczych korzeni a mimo to cieszył się wśród towarzyszy nie ukrywanym autorytetem. Tak w wielkim skrócie wygląda biografia Isaaca Puente, baskijskiego rewolucjonisty, który poległ w pierwszych dniach rewolucji społecznej w 1936 roku.
Poniższa analiza opiera się na najbardziej znanym oraz najszerzej rozpowszechnionym artykule Puente zatytułowanym „Comunismo Libertario” („Komunizm Wolnościowy”), który został wydany po raz pierwszy w 1932 roku przez CNT.
Publikacja miała charakter czysto propagandowy. Jej celem nie było szczegółowe omówienie zasad „komunizmu wolnościowego”, jedynie narysowanie jego najważniejszych zasad, wartości, celów oraz ożywienie idei „wolnych komun” w celu przekonania robotników i chłopów do rewolucji społecznej.
Pomimo tego stanowi ona bardzo cenne źródło informacji dotyczących tradycji oraz źródeł ideowych hiszpańskich anarchistów, pozwalając nam bliżej poznać pewną specyficzność hiszpańskiego anarchizmu lat 30-tych XX wieku, który dużej mierze stanowi syntezę myśli anarchistycznej M. Bakunina, P. Kropotkina oraz anarchosyndykalizmu.
Istota strajku generalnego
Niezmiennie podstawowym filarem anarchosyndykalizmu pozostaje idea „strajku generalnego”. Jest on postrzegany jako najlepszy środek dla wyzwolenia klasy robotniczej oraz jako najbardziej skuteczna metoda walki z kapitalizmem i ze wszystkimi patologiami jakie ze sobą niesie. Aż w końcu pojmowany jest jako sposób uwolnienia ludzi od tyrani państwa. Mówiąc wprost – „strajk generalny” tożsamy jest z rewolucją społeczną lub traktowany jest jako jej początek.
Syndykalizm – mity i rzeczywistość
Poniższy artykuł jest moim tłumaczeniem artykułu „Syndicalism in Myth and Reality” autorstwa L. Gambone umieszczonego na stronie internetowej: Anarcho-Syndycalism 101.
Mity wokół syndykalizmu
Większość profesorów akademickich powie wam, iż syndykalizm umarł jeszcze przed Pierwszą Wojną Światową. Znane są również głosy, które mówią, iż rewolucyjny charakter syndykalizmu skończył się przed 1910 rokiem (jakby nie było rewolucji w Argentynie czy Hiszpanii w 1936 ?). Inni powiedzą wam, że jego era zakończyła się wraz ze zwycięstwem Franco w Wojnie Domowej w Hiszpanii a jeszcze inni, iż był to ruch charakterystyczny dla danego okresu historycznego (przełom wieków XIX i XX), który z pozycji rewolucyjnych wyewoluował w stronę reformizmu. Nic z tego – są to jedynie mity !
Między Bakuninem a Marksem

Dyskusja dotyczącego konfliktu pomiędzy Karolem Marksem (a więc marksistami) a Michałem Bakuninem (a więc anarchistami) toczy się w najlepsze i nic nie zapowiada tego by miała się ona zakończyć.
A spierać jest się o co – pamiętajmy, iż poza konfliktem ideologicznym pomiędzy Bakuninem a Marksem, mieliśmy także do czynienia z walką tych dwóch, wielkich, filozofów o miano największego spośród myślicieli socjalistycznych. Automatycznie więc chodziło o prym w obrębie ruchu socjalistycznego.
Z całą pewnością sam spór musiał być stale podżegany trudnym charakterem zarówno Bakunina jak i Marksa. Obaj byli przeświadczeni o własnej nieumyślności i z rzadka przyznawali komukolwiek, poza samymi sobie, rację. Byli podobnie uparci i żaden nie chciał drugiemu ustąpić – nawet w sytuacji braku argumentów.
Specyfika oraz zawziętość tego konfliktu doprowadziła do sytuacji w której anarchizm i marksizm podążyły dwoma, zupełnie innymi, drogami zachowując względem siebie nieskrywaną nieufność.
I nie z lenistwa nędza pochodzi !
Pierwsze żądanie socjalistów: żeby każdy człowiek miał prawo do ziemi i do wszystkich bogactw.
Tym tytułem, zazwyczaj obdarza się jeden z najbardziej znanych artykułów, wybitnego myśliciela socjalistycznego, Edwarda Abramowskiego, który w oryginalnej wersji (1896) został zatytułowany „Czego chcą socjaliści” i aż dziw mnie zapiera, że od napisania tego artykułu minęło przeszło 100 lat ale realia, świat, pozostały bez zmian. Mimo, że od tamtej pory, kapitalizm jako system ekonomiczny, dał nam pozory, a raczej iluzję, pewnej stabilności oraz dobrobytu – podstawy systemu kapitalistycznego pozostały bez zmian, w dalszym ciągu system ten opiera się na tych samych mechanizmach, zasadach, celach oraz działaniach.
Nie uległy zmianie fundamentalne prawa kapitalizmu, jakim są: praca najemna, wyzysk, hierarchia, iście feudalne stosunki społeczne, przymus ekonomiczny. W dalszym ciągu mamy do czynienia z niewyobrażalnym rozwarstwieniem społecznym, biedą, nędzą, wyzyskiem, bezrobociem, patologiczną pogonią za zyskiem, wyniszczaniem środowiska naturalnego, niszczeniem człowieka.
Liberałowie w dalszym ciągu bełkoczą, że bieda pochodzi z ludzkiego lenistwa i nieróbstwa, lecz teza jest w istocie cynizmem, oraz próbą “wytłumaczenia” masom ich niepowodzeń, podczas gdy po bliższym rozejrzeniu się widać, że biedę klepią właśnie osoby które najciężej pracują, podczas gdy realni leni, próżniacy czy po prostu pasożyty, jakim są warstwy posiadające, kąpią się w niewyobrażalnym bogactwie. Bawi mnie, to gdy ktoś zarzuca nam, socjalistom, lewicy, iż jesteśmy przeciw bogatym bowiem im zazdrościmy – nie to nie prawda, nie zazdrościmy im, wręcz przeciwnie, po prost dostrzegamy mechanizmy, niesprawiedliwość społeczną, ekonomiczną oraz polityczną.




