Anarchosyndykalizm a hegemonia kulturowa

Wielu krytyków anarchosyndykalizmu dostrzegających w nim ruch skupiony wyłącznie na walce ekonomicznej oraz odnoszący się wyłącznie do klasy robotniczej (pracowników najemnych) było w błędzie. Większość anarchosyndykalistów doskonale rozumiało, iż zagadnienie wyzwolenia oraz budowy komunizmu wolnościowego to nie tylko kwestia ekonomii, ale także kultury i systemu wartości, przy tworzeniu których działalność bezpośrednia na polu ekonomicznym była elementem niezbędnym (jedynym mogącym doprowadzić do zwycięskiego rewolucyjnego strajku generalnego), ale zarazem niejedynym i niewystarczającym w wielu aspektach.

Od strony kulturowej działalność bezpośrednia dokonywała separacji proletariatu od burżuazji oraz chroniła tożsamość proletariacką. Niemniej było niewystarczająca, gdyż w zbyt wąskim stopniu (tj. do zbyt małego grona odbiorców) propagowała nowy etos, kulturę, system wartości oraz robotniczą narrację. Dlatego większość anarchosyndykalistów, zwłaszcza hiszpańskich i niemieckich, opowiadało się za zaangażowaniem w działalność na najróżniejszych polach, odnosząc się przy tym do jak największej liczby ludzi. Tym samym można wprost powiedzieć, iż wiele anarchosyndykalistycznych syndykatów wykraczała w swej działalności daleko poza tak wąski horyzont, jaki pragnęli im przypisać anarchistyczni krytycy syndykalizmu, angażując się czynnie w kwestię: kobiecą, zagadnienie edukacji, świadomego macierzyństwa, działalności antymilitarystycznej i wolnej miłości. Związki tworzyły organizacje młodzieżowe i studenckie, biblioteki, wydawnictwa literackie, aktywnie włączały się w ruchy lokatorskie oraz organizowały pomoc dla bezrobotnych.

Read more of this post

Historia anarchizmu „miejskiego” w Meksyku

Logo Partido Liberal Mexicano

Logo Partido Liberal Mexicano

Podobnie jak w większości państw Ameryki Łacińskiej, tak i również w Meksyku ruch anarchistyczny zaczął się rozwijać bardzo wcześnie, bo jeszcze w czasach istnienia I Międzynarodówki. Za pioniera anarchizmu w Meksyku uznać można greckiego profesora filozofii Plotino Rhodakanaty, który w 1865 roku na południu kraju założył racjonalną szkołę dla chłopów[1]. Jeszcze w tym samym (lub w 1871 roku jak sugerował P. Marshall) roku (także z inicjatywy Plotino Rhodakanatyego) powstała pierwsza organizacja anarchistyczna, „La Social”, która za cel przyjęła wspieranie strajków oraz propagowanie idei wolnej gminy w myśl zasady, iż „wyzwolenie klasy robotniczej musi być dziełem samych robotników”[2]. Organizacja ta była na tyle sprawna oraz duża, iż była w stanie wysyłać swoich przedstawicieli na kongres MSR (I Międzynarodówka) w St. Imier[3] (na którym ukonstytuowała się – po rozłamie – „Międzynarodówka antyautorytarna”, określana także „Międzynarodówką z St. Imier” bądź też „Międzynarodówką anarchistyczną”). Równocześnie zaczęła się w Meksyku rozwijać prasa anarchistyczna, zaś do pierwszych tytułów zaliczyć możemy „El Hijo del Trebajo” oraz „La Internacional”, redagowane przez Jose Maria Gonzalesa[4] i wydawane przez „La Social”.

Read more of this post

Anarchosyndykalizm w Ameryce Południowej do połowy XX wieku

Niezwykle rzadko historycy przyznają, iż ruch anarchosyndykalistyczny w końcu XIX i początku XX wieku był w wielu krajach Ameryki Łacińskiej nie tylko ruchem masowym, ale także ruchem dominującym. Tak było w Argentynie, Brazylii, Meksyku oraz w Urugwaju[1]. Naturalnie, w dużej mierze stanowiło to efekt ogromnej migracji Europejczyków do Nowego Świata, wśród których znajdowali się również anarchiści przywożący ze sobą nowe idee. Z kolei idee anarchistyczne a następnie anarchosyndykalistyczne niezwykle łatwo się adaptowały w tym regionie, bowiem, jak przyznawał J. Morris, warunki pracy i życia były zbliżone do europejskich[2]. Ponadto wzmożona industrializacja, która nastąpiła w kolejnych latach, imigracja, wolny handel oraz niehamowany niczym kapitalizm spowodowały drastyczny wzrost różnic społecznych, co z kolei doprowadziło do tego, iż Ameryka Łacińska stała się niezwykle istotnym miejscem dla konfliktów klasowych[3] oraz bardzo podatnym obszarem na koncepcje anarchosyndykalistyczne i anarchistyczne w ogóle.

Kluczowym, acz nazbyt często pomijanym faktem dot. historii ruchów społecznych w Ameryce Łacińskiej pozostaje fakt, iż anarchizm i anarchosyndykalizm przez wiele lat nie posiadały żadnej lewicowej konkurencji dla siebie, bowiem pierwsze (liczące się) organizacje marksistowskie zaczęły powstawać dopiero w latach 20-tych XX wieku. Stąd też można powiedzieć, iż anarchizm posiadał niemal monopol w wielu krajach regionu. Nawet gdy ten monopol uległ skruszeniu, to dyskusje i konflikty – toczone niemal wszędzie i na każdym polu – pomiędzy anarchistami, anarchosyndykalistami, socjalistami oraz komunistami determinowały ruch robotniczy na kontynencie aż do wybuchu II Wojny Światowej, co stanowczo podkreślił Victor Alba[4], hiszpański badacz ruchów społecznych i związkowych na świecie, członek POUM podczas Rewolucji w Hiszpanii.

Read more of this post

Starbucks Worksers Union – przykład skutecznego uzwiązkowienia prekariatu

Większość pracowników sieci Starbucks zatrudniona jest w oparciu o prawo „At Will employees” co oznacza, iż w każdym dowolnym momencie, bez podania żadnej przyczyny, mogą zostać zwolnieni, co stanowi niezwykle istotny element dyscyplinowania zatrudnionej weń siły roboczej. Godziny i czas pracy ulegają zmianie co tydzień, co znowuż stanowi konsekwencję przyjęcia przez korporację skomputeryzowanego harmonogramu pracy uniemożliwiającego ustabilizowaniu czasu pracy i domowego budżetu. Naturalnie, system ten wraz z rozdziałem zadań praktykowanym przez menadżerów, którzy zachowują pełną kontrolę nad przydzielaniem zadań odmawiając zarazem pracownikom prawa do samodzielnego rozdzielenia pomiędzy sobą funkcji, ma za zadanie „wycisnąć” jak najwięcej z pracowników, czyli zmaksymalizować zagarnianą przez sieć wartość dodatkową oraz stanowić kolejny element nadzoru i dyscyplinowania najmitów.

Przyjęty model rozdziału zadań i model alokacji siły roboczej sprzyjają wzmożonemu nadzorowi pod kątem działalności związkowej (samo-organizacyjnej), utrudniając komunikację, współpracę, rozwój solidarności, pomocy wzajemnej oraz podjęcia wspólnej walki przez pracowników. Poza alokacją i nadzorem prowadzonym wprost w większości korporacji (w tym również w Starbucks) wdrażane są różnego rodzaju sztuczki socjotechniczne mające na celu odepchnąć pracowników od związków zawodowych. W tym też celu nie określa się najmitów mianem pracowników najemnych, acz mianem „współpracowników” lub „partnerów” , podejmowane są próby zaszczepienia wśród pracowników pędu ku wytężonej rywalizacji pomiędzy sobą: o awans, o premię, itd. starając się zarazem zniszczyć poczucie wspólnoty interesów – najważniejszego elementu świadomości klasowej. Tak więc korporacyjny model zatrudnienia dąży do zastąpienia solidarności, pomocy wzajemnej i poczucia wspólnoty interesów, kolaboracją, rywalizacją, utrudnieniem w komunikacji, tak aby pracownicy nie zjednoczyli swych sił przeciw szefom. Zarazem korporacje wydają ogromne sumy pieniędzy w celu zapobiegania organizowania się pracowników bądź wchodziły w różnego porozumienia z reformistycznymi centralami, aby te stanowiły podporę dla działów HR.

Read more of this post

Anarchosyndykalizm w Brazylii do lat 20-tych XX wieku

Logo COB

Logo COB

Anarchizm pojawił się w Brazylii wraz z imigrantami uciekającymi z Hiszpanii, Portugalii oraz w szczególności z Włoch. Stąd też ruch ten początkowo rozwijał się głównie w miastach portowych, takich jak Rio de Janeiro czy Santos, które nawet bywało określane mianem „brazylijskiej Barcelony”. Oprócz imigrantów, anarchizm popularyzowany był również przez młodych brazylijskich studentów wracających z Europy, w której zetknęli się oni z koncepcjami wolnościowymi. Jednakże to właśnie włoscy emigranci pozostawali bardzo aktywni na tym polu, propagując anarchosyndykalizm w postaci publikowanych książek i prasy, zarówno w języku włoskim jak i portugalskim. Jednakże niezwykle często prowadziło to do represji oraz deportacji pierwszych aktywistów[1].

Co wydaje się być jednak istotniejsze, to fakt, iż w brazylijskim ruchu robotniczym anarchizm dominował na pewno i co najmniej do lat 20-tych, ciesząc się prawdopodobnie aż do lat 30-tych XX wieku niesłabnącą popularnością wśród robotników.

Read more of this post

Historia anarchizmu i anarchosyndykalizmu na Kubie do 1933 roku

CNOC

CNOC

Od wczesnych lat 80-tych XIX wieku zaczął się na Kubie kształtować  ruch anarchistyczny oraz powstawać zaczęły anarchistyczne syndykaty, jak np. Rzemieślnicza Rada Centralna w Hawanie, czy robotnicze koła grupujące pracowników produkujących cygara, maszyny drukarskie oraz krawców. Za pierwsze, liczące się, organizacje anarchistyczne na wyspie uznać możemy „La Alianza Obrera” oraz powstałą w 1885 roku Federację Pracowników Tytoniowych, która w 1895 roku przekształciła się w Kubańską Konfederację Pracy (CTC), stanowiącą pierwszą anarchosyndykalistyczną konfederację na wyspie.

Ruch anarchistyczny rozwijał się niezwykle szybko i nadzwyczaj mocno zakorzenił się wśród kubańskich robotników, tak zarówno białych, jak i czarnych – czyli dopiero co wyzwolonych niewolników po abolicji z 1886 roku[1]. Najdobitniejszym wyrazem ówczesnej aktywności i znaczenia anarchosyndykalistów na wyspie była wydawana przez Kongres Robotników w 1892 roku uchwała, w której stwierdzono, iż wyzwolenie klasy robotniczej nie nastąpi do momentu ustanowienia rewolucyjnego socjalizmu[2].

Read more of this post

Historia argentyńskiego anarchosyndykalizmu do II Wojny Światowej

Koncepcje socjalistyczne zaczęły się rozwijać w Argentynie już w połowie XIX wieku, czyli w czasach walki z tyranią Juan Manuela Usasa, czego największym apologetą w ówczesnych czasach stał się pisarz i poeta Esteban Echeverría[1]. Jednakże socjalizm nie zakorzenił się w Argentynie zbyt mocno, albowiem wkrótce oddał on prym anarchizmowi, który w Argentynie pojawił się relatywnie szybko, bowiem pierwsze grupy anarchistyczne w Argentynie powstawać zaczęły jeszcze w czasach funkcjonowania pierwszej Międzynarodówki, zaś argentyńskich ruch robotniczy, nieistniejący jeszcze wówczas, zaczął się kształtować właśnie na podstawie postanowień MSR. Dzięki szybkiemu rozwojowi oraz faktowi, iż socjalistyczne organizacje w Argentynie, pomimo początkowych sukcesów, aż do pierwszej, lub nawet drugiej dekady XX wieku nie odgrywały większej roli, ruch anarchistyczny zapewnił sobie hegemoniczną pozycję wśród robotników przemysłowych i rolnych, do takiego stopnia, iż E. Lopez Arango oraz D. Abad de Santilán przyznali, iż w Argentynie niemal wszyscy robotnicy byli anarchistami[2].

Historia ruchu związkowego w Argentynie, który był jednym z najbardziej bojowych, najlepiej zorganizowanych i największych ruchów związkowych na świecie, przypomina historię organizacji robotniczych z innych państw tego regionu. Pierwszymi organizacjami robotniczymi w Argentynie były stowarzyszenia pomocy wzajemnej, spośród których najważniejszą organizacją było koło znane, jako „San Crispin” składające się z szewców[3]. Pierwszą organizacją o charakterze stricte związkowym był związek drukarzy z Buenos Aires powstały w 1857 roku i znany był on, jako „Sociedad Tipografica Bonaerense”, który w latach 70-tych przynależał do I MSR. W historii zapisał się on jako pierwszy organizator strajków w Argentynie (1871 i 1872) oraz jako pierwszy związek, który rozpoczął wydawanie (acz na krótko) swego pisma noszącego tytuł: „El Obrero Tipografico”. Jednakże w 1878 roku doszło do rozłamu w organizacji, z której wystąpili bardziej bojowo nastawieni robotnicy i utworzyli oni własny związek: Uniȯn Tipográfico[4].

Read more of this post

Historia walk społecznych w Grecji do grudnia 2008 roku

Klamrą spinającą ostatnie 40 lat walk społecznych i rewolucyjnych w Grecji są dwa kapitalistyczne kryzysy: kryzys nadprodukcji z lat 70-tych XX wieku i obecny kryzys. Oba te kryzysy przekształciły się w kryzysy polityczne i kryzysy legitymizacji kapitalistycznego ucisku, skutkując tym, iż coraz trudniej było kapitalistom wymusić zachowanie dyscypliny pracy. Kapitał, przy aktywnej pomocy państwa, starał się pokonać pierwszy z tych kryzysów poprzez narzucenie mieszkańcom tego małego państwa, zderegulowanego rynku pracy prowadząc do powstania prekariatu, reformach (polegających głównie na cięciach) systemu oświaty i polityki społecznej (w tym także socjalnej), dyscyplinowaniu imigrantów i wymuszenia życia na kredyt.

Read more of this post

Problem własności w myśli P.J. Proudhona

stworzenie społeczeństwa z dwóch właścicieli jest rzeczą równie niemożliwą, jak połączenie dwóch magnesów ich biegunami o tym samym znaku. Społeczeństwo musi zginąć albo zniszczyć własność

(P.J. Proudhon – Co to jest własność)

Kwestia „własności”, która przez całe życie była jednym z najważniejszych zagadnień rozważań francuskiego ekonomisty, stanowi najbardziej dobitny przykład jego wewnętrznej sprzeczności. Proudhon potrafił przejść z jednej skrajności, w drugą. Dlatego, próba przedstawienia prostego, jasnego i jednoznacznego opisu jego stanowiska w tej materii jest wręcz niemożliwa. Wystarczy spojrzeć na jego pierwotne stanowisko oraz porównać je z poglądami, które prezentował pod koniec życia, by dostrzec całkowity zwrot i negację swoich prac z lat 40-tych XIX wieku. To w zestawieniu z ogólną niejasnością, chaosem i brakiem precyzji w jego myśli powoduje ogromne trudności interpretacyjne, które doskonale podsumował M. Waldenberg, pisząc:

Read more of this post

Bitwa o fabryki: spacyfikowanie ruchu rad i narzucenie kapitalizmu państwowego w początkowym okresie Polski Lubelskiej

Począwszy od końca 1944 roku małe grupy robotników samodzielnie zajmowały i uruchamiały fabryki na terenach, z których wycofały się wojska niemieckie i wykorzystując słabość władz państwowych, ogólny zamęt oraz pilną potrzebę jak najszybszej odbudowy gospodarczej, tworzyły zręby systemu wolnych rad robotniczych, bowiem to właśnie rady, wyłaniane przez samych robotników, stawały się najczęściej sercem większości uruchomionych fabryk. Władze początkowo tolerowały ten proces, przeważyła pilna konieczność uruchomienia gospodarki oraz podtrzymywanie pozorów pluralizmu, lecz z biegiem kolejnych miesięcy, wraz z rozszerzaniem się ruchu i jednoczesną konsolidacją nowej władzy, stosunek ten zaczął ulegać zasadniczej zmianie.

Read more of this post

Powstanie i upadek kapitalizmu państwowego w anarchistycznym ujęciu, wprowadzenie

Tematem poniższego artykułu jest proces powstania oraz cechy „kapitalizmu państwowego” w Rosji Radzieckiej. Traktować go jednak należy jako wprowadzenie do następnego artykułu, który zamierzam poświęcić procesowi powstania oraz upadku kapitalizmu państwowego w Polsce, poczynając od spacyfikowania przez nowe władze komunistycznych tendencji w łonie polskiego proletariatu, samodzielnie uruchamiających, uspołeczniających i samorządnie (poprzez rady robotnicze) zarządzających fabrykami, aż po proces samouwłaszczenia się nomenklatury, która utorowała drogę transformacji od kapitalizmu państwowego, do kapitalizmu rynkowego.

Teoria

Bakuninowska krytyka państwa

Rozpoczynając badania nad analizą i krytyką państwa dokonaną przez Bakunina w sferze polityki wewnętrznej (pomijam więc jego analizę dotyczącą polityki zagranicznej, czy natury oraz znaczenia socjalizmu), należy zwrócić uwagę, iż pomimo wielu rozbieżności oraz wątpliwości w jej interpretacji przez cały okres anarchistyczny (i około-anarchistyczny) przewijają się w pracach rosyjskiego filozofa, następujące wątki:

  1. Podkreślenie, iż państwo stanowi element klasowego panowania warstw posiadających i uprzywilejowanych, które traktują państwo jako narzędzie dla realizacji własnych interesów i podtrzymywania własnego panowania i bogactw. Tyczy się to zarówno państwa burżuazyjnego, monarchii jak i państwa socjalistycznego.
  2. Uznanie, że państwo – jako idea – zbankrutowało. Żadne państwo, niezależnie od swej formy ustrojowej, rządu czy przyjętego modelu ekonomicznego, nie będzie chciało oraz nie będzie mogło zapewnić swym obywatelom dobrobytu oraz wolności.
  3. Istota państwa, niezależnie od ustroju, jest zaprzeczeniem wolności i równości. Państwo zawsze opiera się na przymusie – czasem bardziej, czasem mniej jawnym – oraz nierównościach: klasowych, ekonomicznych i politycznych, poprzez podtrzymywanie podziału na rządzących i rządzących oraz posiadających i nieposiadających.
  4. Demokracja jako forma ustrojowa państwa, nie zmienia zasadniczo jego charakteru. Wręcz przeciwnie, może stanowić najgorszą formę despotii, bowiem opierać się będzie na iluzji reprezentywności oraz wybieralności władz przez obywateli.

Read more of this post

James Guillaume – klasyk pomiędzy anarchokolektywizmem a anarchokomunizmem

W Polsce James Guillaume (1844-1916) jest postacią praktycznie nie znaną – jeżeli jest już kojarzony, to przede wszystkim jako bliski przyjaciel Kropotkina oraz współpracownik Michała Bakunina w MSR. Do tego stopnia pozostaje on postacią nieznaną, że żaden – z wielu – artykułów tego szwajcarskiego anarchisty, współtwórcy Jury i działacza MSR, nie został przetłumaczony na język polski.

Automatycznie rodzi się pytanie: czy Guillaume można włączać do „panteonu” klasyków anarchizmu ?

W tym wypadku uważam, że nie. Jego dorobek z całą pewnością nie pretenduje go do tego grona. Jednocześnie nie wspomnienie o nim, a przede wszystkim o jego najważniejszym tekście Myśli o organizacji społecznej[1] (Idées sur l’organisation sociale/Ideas on social organization) z 1876 roku byłaby krzywdzące zarówno wobec Guillaume, jak i wobec bogactwa jakie niesie za sobą anarchizm. Sam z resztą artykuł jest bardzo ważny dla anarchokolektywizmu. Stanowi on bowiem jego syntezę oraz podsumowanie (nieprzypadkowo Guillaume opublikował go w roku śmierci Bakunina), a także bardzo precyzyjną i konkretną wizję przyszłej organizacji życia społecznego i ekonomicznego.

Sam Guillaume jest postacią dosyć specyficzną, ale i zarazem bardzo ważną. Z jednej bowiem strony, jak pisałem, Myśl o organizacji społecznej stanowi syntezę koncepcji Michała Bakunina, z drugiej zaś strony specyfika okresu w którym pisał ten artykuł, czyli okres przejściowy pomiędzy kolektywizmem a komunizmem na łonie ruchu anarchistycznego, powoduje, że Guillaume staje się pośrednikiem pomiędzy tymi dwoma koncepcjami. To znaczy, że był w tym okresie jeszcze kolektywistą i z pozycji kolektywistycznej pisał ten artykuł, jednocześnie dopuszczał już zasadność i słuszność zasad komunistycznych. Można wręcz odnieść wrażenie, że Guillaume traktował kolektywizm jako swoisty „okres przejściowy”, który jest początkiem drogi do komunizmu.

Read more of this post

Anarchia i kobiety w ujęciu myśli społecznej Emmy Goldman

Emma Goldman

Emma Goldman

Myśl społeczna Emma Goldman stanowi egzemplifikację faktu, iż anarchizm jako doktryna i część myśli socjalistycznej, a także ruch społeczny, zawsze interesował się i podejmował się rozwiązania tzw. „kwestii kobiet”. Bez wątpienia, również sama Emma Goldman, pozostaje jedną z najbardziej fascynujących postaci przełomu XIX oraz XX wieku, której poglądy wyprzedziły swą epokę, do tego stopnia, iż (co trafnie spostrzegł Peter Marshall) poglądy anarchistki były zbyt dalekosiężne, zbyt otwarte i postępowe ażeby mogły zostać przyjęte przez inny ruch aniżeli ruch anarchistyczny na początku XX wieku[1].

Niemniej w latach 60-tych oraz 70-tych XX wieku nastąpiło jej ponowne „odkrycie” przez ruch feministyczny, co tylko potwierdza uniwersalizm, wagę oraz doniosłość jej spostrzeżeń oraz analizy.

Emma Goldman dokonała krytycznej analizy ruchu sufrażystek i dominującej ówcześnie wizji emancypacji kobiet, próbując dowieść, iż ich propozycje w żaden sposób nie doprowadzą do rzeczywistego wyzwolenia kobiet spod opresji: państwa, religii, ekonomii i kultury.

Ta prosta i dość oczywista refleksja wynikała z jej anarchistycznych przekonań. Była święcie przeświadczona o tym, iż reformy w obrębie państwa oraz gospodarki kapitalistycznej nie są w stanie niczego zmienić, bowiem nie eliminują one źródeł tego problemu – czyli samych siebie. W konsekwencji wyrażała ona pogląd, iż projekty, dominującego nurtu rodzącego się wówczas feminizmu mogą co najwyżej przebudować, bądź też w innych sferach skonstruować nowe, sztuczne, ramy oraz granice społeczne, prawne i ekonomiczne, które jedyne czym różniłyby się od poprzednich rozwiązań to lepszym, tj. bardziej wydajnym i efektywnym, dopasowaniem do wymagań nowoczesnego państwa oraz kapitału.

Read more of this post

Ucenowienie prowokacji kulturowej (artystycznej)

Nie ma tygodnia by media głównego nurtu, lub przynajmniej jeden z portali internetowych (najczęściej blisko związany jednym z głównych koncernów medialnych) nie donosił o jakieś „prowokacyjnej formie sztuki”, „kultury” czy „akcji”. Dla samego przykładu wskażę najświeższą formę „prowokacji artystycznej” jaką była figura „sikającej policjantki”[1].

Gdybyśmy zadali pytanie każdemu z twórców tych form sztuki o motywy jakie przyświecały ich prowokacji artystycznej[2], z całą pewnością każdy z nich, a przynajmniej zdecydowana większość, bez zmrużenia okiem przyznałaby, że szło im o zszokowanie establishmentu, społeczeństwa, o zmuszenie do refleksji, lub też zmierzenia się z daną kwestią, problemem czy zagadnieniem. Dobrze to oddaje wywiad z Marią Peszek w tygodniku „Polityka”, w którym, to piosenkarka następująco określiła „prowokację artystyczną”:

Dla mnie prowokacja artystyczna to coś więcej niż na przykład zaśpiewanie piosenki. Chodzi o to, by zburzyć utrwalone mniemania, wytrącić tych, którzy na to zasługują, z samozadowolenia, zaskoczyć i zmusić do refleksji. Aby coś takiego się udało, trzeba myśleć o każdym detalu, stąd między innymi waga, jaką przywiązuję do tekstu piosenki, ważna może być nawet czcionka, jakiej grafik użyje w druku takiego tekstu, w opisie płyty, ważne są zdjęcia i ważne jest to, jak wygląda Maria Peszek na scenie. W dzisiejszych czasach, mam wrażenie, prowokacją artystyczną jest nawet to przywiązanie do szczegółu, bo mało kto zadaje sobie taki trud[3].

Naturalnie nie zamierzam obdzierać tych autorów z ich, bardzo często rzeczywiście szlachetnych, zgodnych z deklarowanymi, pobudek, Pragnę jedynie zwrócić uwagę, że współcześnie, wraz z procesem utowarowania, komercjalizowania sztuki – czyli zasadniczo w sytuacji kiedy sztuka stała się integralną częścią rynku – tradycyjnie pojmowana prowokacja kulturowa zaczyna tracić swoje znaczenie. Tak więc za pewien paradygmat możemy przyjąć, powolny zmierzch „awangardowej logiki prowokacji”[4].

Read more of this post

O „anarcho-kapitalizmie” przemyśleń nieco

Od dłuższego czasu jesteśmy bombardowani i zalewani wzrastającą propagandą libertariańską (a dokładniej „anarcho-kapitalistyczną”[1]), która – nie wiadomo czemu -  czyni wszystko by wymusić uznawanie „anarcho-kapitalizmu” za pewien nurt anarchizmu. Ba często można odnieść wrażenie, że celem tej propagandy jest próba przekonania nas, iż „anarcho-kapitalizm” stanowi wyraz „najprawdziwszego” anarchizmu i pełnego rozumienia „wolności”. Ich „teoretycy” oraz zwolennicy często nazywają tzw. społeczne nurty anarchizmu mianem, „lewicowego anarchizmu” co ma sugerować, że obok tego „lewicowego” nurtu istnieje także „prawicowy”, „libertariański”.

Naturalnie głupotą byłoby negowanie istnienia wielu szkół, tradycji i nurtów w myśli anarchistycznej. Podobnie jak głupotą byłoby negowanie wielu nurtów i tradycji w marksizmie. Podobnie głupotą byłoby uznawanie np. anarchokomunizmu, bądź anarchokolektywizmu za jedyny i prawdziwy anarchizm, deprecjonując anarchistyczność innych nurtów (chociaż możemy mówić o pewnej etapowości, np. anarchokomunizm możemy traktować jako wzniesienie się anarchizmu jako ruchu rewolucyjnego o poziom wyższy względem anarchokolektywizmu).

Lecz cechą wspólną wszystkich tzw. „społecznych” nurtów jest podobne widzenia jednostki i społeczeństwa, równości i wolności, roli i znaczenia własności, władzy i kapitalizmu, pomimo iż często opierają się one na zupełnie różnych systemach filozoficznych, etycznych, metodologicznych, aksjologicznych czy naukowych. Pomimo tego, widoczna jest pewna ciągłość pomiędzy nimi. Natomiast w przypadku „anarcho-kapitalizmu” nie mamy z czymś takim do czynienia. Nawiasem mówiąc, z naukowego punktu widzenia istnieje także pewien problem z tzw. anarchoindywidualizmem.

Read more of this post

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.