Maciej D.

O kryzysie demokracji słów kilka

Opublikowany w Ameryka, Polityka przez drabina w dniu marzec 13, 2009

Ostatnimi czasy stale słyszymy o postępującym bądź nadchodzącym kryzysie demokracji. Niemal jak jedna tuba wszystkie liberalne media trąbią o tym przy każdej nadarzającej się okazji. Z drugiej zaś strony ciągle słyszymy o dzielnej US Army, ostatniej ostoi wolności, niosącej tenże demokrację w Iraku czy Afganistanie.


Oczywiście co trzeźwiej rozumującego człowieka takie sformułowania najpewniej rozbawią lub zadziwią, najpewniej także muszą do krótkiej refleksji – no bo jak to: skoro mamy w świecie zachodnim kryzys demokracji, jak ją możemy nieść innym narodom i to jeszcze w dawce potrafiącej przezwyciężyć bariery kulturowe ?

Doskonale wiemy, że „niesiona demokracja na bagnetach” nie jest demokracją, bo co najwyżej stworzy to w danym kraje pewne podwaliny systemu prawnego, konstytucyjnego pod demokrację, ale nie przyniesie świadomości politycznej.

Zresztą nie ma co się tutaj wdawać w filozoficzne spory samemu z sobą, każdy z nas doskonale wie jak demokracja w Iraku wygląda – fałszerstwa, manipulacje, zastraszenia, porwania. Startować i wygrywać mogą wyłącznie kandydaci „zaakceptowani” przez okupanta kandydaci, którzy mają reprezentować jego interesy i interesy koncernów ponadnarodowych.

I to jest właśnie sedno sprawy – to jest idealny model demokracji w neoliberalnym ujęciu. Dla tych technokratów, jastrzębi oraz troglodytów, demokracja ograniczać się powinna wyłącznie do dwóch kwestii: ochrony własności prywatnej najbogatszych oraz reprezentowaniu ich interesów.

Zapachniało Marksem ??? Nie trzeba być Marksem by to stwierdzić. Od wieków jedynym celem burżuazji (warstw posiadających kapitał) jest podporządkowanie państwa swoim interesom. Nigdy burżuazja tego nie ukrywała – począwszy od francuskich Stanów Generalnych w dobie Wielkiej Rewolucji do obecnych rządów PO.

„Kryzys ich wizji demokracji” nadchodzi wtedy kiedy ludzie zaczynają żądać coraz więcej: równości nie tylko prawnej, ale także materialnej (ekonomicznej), dostępu i udziału we władzy, kiedy pragną coraz więcej praw (np. małżeństw homoseksualnych), pomocy ze strony państwa (np. socjalnej) czy bardziej sprawiedliwego systemu ekonomicznego – czyli kiedy „pospólstwo” zaczyna zagrać pozycji establishmentu.

Z tym również elity polityczne i ekonomiczne się nie kryją. W raporcie „Komisji Trójstronnej” w 1975 roku jasno stwierdzono, że idealna demokracja to taka, która zdoła kontrolować i zapanować nad „demokratycznym życiem”.

Tak więc jej kryzys powstanie, mówiąc w wielkim uproszczeniu, kiedy społeczeństwo przestaje być bierne i pojawia się większa świadomość oraz odpowiedzialność polityczna. Lekarstwem więc wydaje się być nakierowanie ludzi na co innego (kariera, osobiste szczęście, samorealizacja – zaszczepienie neoliberalnego „bakcyla”) lub poprzez bierność i apatię.
Czy nie jest to „neoliberalną nowomową”, którą tak trafnie określił Alain Bihr ? Zadać musimy sobie fundamentalne pytanie: czy nie nastąpiło tutaj przesunięcie pojęć ? Czy rozwój świadomości politycznej i socjalnej, nie jest nazywany „kryzysem demokracji”, tylko i wyłącznie dlatego, iż zagraża pozycji wszechmocnych ? A innymi słowy, niski poziom świadomości i rozwoju społecznego byłby uznany za „dobrą demokrację” ?

Oczywiście równie dobrze mógłbym zadać pytanie o to „czym jest demokracja” – czy obecnie nie stanowi ona jedynie pustego frazesu, czynnika aksjologicznego ? Doskonale wiemy, że nie istnieje jedna obiektywna prawda, tak więc nie może istnieć jedna obiektywna (słuszna) wizja czy pojęcie demokracji ? Za pewne nie.
Chociażby właśnie dlatego nie nazywajmy obecnego stanu rzeczy „kryzysem demokracji” lecz „kryzysem elit władz”. Kryzys ten jednak nie jest „patologią” czy „zgniłym jabłkiem” jak chciało by wielu – lecz jest normą i trwa on permanentnie od początku XIX wieku.

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Arafata otruł Izrael « Maciej D. said, on sierpień 9, 2009 at 21:45

    [...] Stałe odgrywanie się kartą “Hamasu” w celu usprawiedliwienia okupacji. Gdyby tak się stało – spełniona zostałaby wola wyborców. Wyraźnie widać tutaj skuteczność zachodniej propagandy: “nie możemy dopuścić by władzę przejęło ugrupowanie terrorystyczne” lub “fundamentalnie islamskie“. Czyli dla zachodu demokracja jest fajna, kiedy wybory wygrywają ludzie im wygodni lub których łatwo sobie podporządkować ? Pisałem już co nieco o tym w “Kryzysie demokracji“. [...]


Dodaj komentarz